POLECAMY
QUIZY

Sprawdź się i rozwiąż QUIZ! Jak sobie poradzisz?

Rozwiń
Pasażerowie wolą siedzieć cicho

Pasażerowie wolą siedzieć cicho

Joanna Chrzanowska

Nowości Dziennik Toruński

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Pasażerowie wolą siedzieć cicho
- Lepiej kazać im posprzątać plac Wolności, zamiast wypuszczać za „niską szkodliwość czynu”! - Inaczej nie wygramy z wandalami, bo czują się bezkarni – twierdzi Marek Krygier, prezes MPK.
Pasażerowie wolą siedzieć cicho

- Lepiej kazać im posprzątać plac Wolności, zamiast wypuszczać za „niską szkodliwość czynu”! - Inaczej nie wygramy z wandalami, bo czują się bezkarni – twierdzi Marek Krygier, prezes MPK.


Godzina 7.39.

Autobus linii nr 14 MPK. Kierunek – centrum Włocławka, w tej okolicy jest przecież najwięcej szkół. - Impreza była świetna. Poznałam fajnego chłopaka, wypiliśmy kilka piw, nawet nie pamiętam, jak się skończyła ta noc - chwali się podczas jazdy nastolatka. Nie ścisza głosu. Mówi tak, by wszyscy wokół ją słyszeli.


– To skandal, żeby małolaty przechwalały się publicznie liczbą przygodnych partnerów i ilością wypitego alkoholu – mówi wzburzona 60-latka. – Człowiek zwróci takiej uwagę, to jeszcze odpyskuje. Chłopcy wcale nie są lepsi. Przeklinają i słuchają głośno tej kociej muzyki z komórek.


Brak subtelności u dziewcząt i kultury osobistej u młodzieńców to w autobusach MPK nie najbardziej dokuczliwe problemy. Co roku na naprawy zniszczeń dokonywanych przez wandali MPK wydaje około 200 tys. zł. Do tej sumy trzeba doliczyć kwotę za wynagrodzenia dla pracowników usuwających usterki.


– Niemal nie ma dnia, żeby wandale nie niszczyli wiat, nie wybijali w nich szyb, nie podpalali lub przewracali koszy, nie zrywali tablic z rozkładami jazdy. Dewastowane są też siedzenia i kasowniki w autobusach – mówi Marek Krygier, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji we Włocławku. – Reagujemy natychmiast, kierowcy wzywają służby porządkowe. Nie zawsze jednak wszystko widzą, bo chuligani zasłaniają tych, którzy niszczą na przykład kasowniki. W jednym z autobusów doszło do bójki, sprawców pouczono i wypuszczono za tzw. niską szkodliwość czynu. Chuligani czują się bezkarni, ale kiedy inni przekroczą o 10 procent dozwoloną prędkość na drodze, to nie ma zmiłuj, muszą płacić. Lepiej kazaliby wandalom sprzątać plac Wolności.


Każdego dnia pasażerowie MPK spotykają w czasie podróży „komunikacyjnych opryszków”. Ale boją się reagować.


– Przecież nie chwycę za telefon i nie zadzwonię na policję, mówiąc na głos w autobusie, że jadę „dwunastką”, a czterech łobuzów właśnie niszczy siedzenia. Tu chodzi o moje bezpieczeństwo – mówi pani Emilia z Zazamcza.


Kiedyś we włocławskiej Straży Miejskiej zrodził się pomysł, żeby municypalni przyjmowali zgłoszenia za pomocą SMS-ów. Jednak bramki do dziś nie uruchomiono.


– Strażnicy patrolują autobusy, ale przy umundurowanych funkcjonariuszach ludzie nie zachowują się nieodpowiednio – mówi Norbert Struciński, rzecznik Straży Miejskiej we Włocławku.


– Skala aktów wandalizmu na przystankach nie jest mała – przyznaje Małgorzata Marczak, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji we Włocławku. – Przystanki znajdują się jednak w pobliżu domów. Ważne jest, by mieszkańcy, którzy obserwują chuligańskie wybryki, niezwłocznie nas o nich informowali. Sporym problemem są kradzieże. Rozbojów w pojazdach MPK ostatnio nie odnotowaliśmy.


Policjanci i strażnicy miejscy w autobusach najczęściej interweniują w przypadku gapowiczów, którzy nie chcą kontrolerom podać swoich danych.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo