Patrz, to ten drań!

Redakcja
Co wspólnego mają kibolskie burdy w Bydgoszczy z erotycznymi zachowaniami nadziei francuskich socjalistów? Nieogolony, nieuczesany, bez krawata i z kajdankami na rękach. Takiego właśnie prezesa Międzynarodowego Funduszu Walutowego zobaczył cały świat.

Co wspólnego mają kibolskie burdy w Bydgoszczy z erotycznymi zachowaniami nadziei francuskich socjalistów? Nieogolony, nieuczesany, bez krawata i z kajdankami na rękach. Takiego właśnie prezesa Międzynarodowego Funduszu Walutowego zobaczył cały świat.

Afera, w której postacią główną jest Dominique Strauss-Kahn, ma tyle wątków, że przebierać można w nich do woli. Skandal ma znaczenie polityczne, ekonomiczne, prawne, obyczajowe, medialne i czort wie, jakie jeszcze. Poprzestańmy więc tylko na jednym szczególe: na tym właśnie obrazie DSK prowadzonego przez policję.<!** reklama>

W Europie taka rzecz jest nie do pomyślenia. Pokazywanie wizerunku i ujawnianie danych zatrzymanych czy podejrzanych jest niemożliwe, chyba że sąd na to się zgodzi. Póki klient wymiaru sprawiedliwi nie jest skazany prawomocnym wyrokiem, jest niewinny, nie wolno go więc piętnować upublicznianiem wizerunku. Czasami daje to efekty kuriozalne - wystarczy wspomnieć tylko informacje o policyjnych perypetiach pewnego młodego człowieka, którego nazwiska nie można było podać w całości, ale można było napisać, że jest synem prezydenta Wałęsy.

Za wielką wodą wygląda to cokolwiek inaczej. Od dawna, zdaje się, że od czasu procesu porywacza dziecka Charlesa Lindbergha w 1935 roku, dezorganizowanego przez setki reporterów i fotografów, w sądzie podczas zwykłych rozpraw zdjęć się nie robi, ale można publikować rysunki, dokładniejsze czasem od fotografii. Publikuje się też wizerunki zatrzymanych będących w rękach policji. Co więcej, dzielni amerykańscy detektywi lubią tak organizować różne przejścia i przejazdy, np. z komendy do sądu, żeby reporterzy mieli dość czasu na dokładne obfotografowanie złoczyńców w krzepkich objęciach stróżów prawa. Podobnie było z DSK. Ta praktyka, zwana slangowo „perp walk”(perp od perpetrator - sprawca) czasami źle się kończy. O tym z kolei przypomina historia zabójcy prezydenta Kennedy’ego, Le Harvey Oswalda, zastrzelonego podczas takiego właśnie klasycznego „perp walk”.

We Francji zdjęcia skutego DSK wywołały szok i oburzenie tym większe, że spora część opinii publicznej raczej się z nim solidaryzuje niż potępia. Przeprowadzony krótko po wybuchu afery sondaż pokazał, że ponad 50 procent Francuzów jest przekonanych że DSK padł ofiarą spisku. Co na to Amerykanie? Najlapidarniej skwitował to burmistrz Nowego Jorku, Michael Bloomberg, który stwierdził, że jeśli ktoś nie ma ochoty uczestniczyć w „perp walk”, to niech nie łamie prawa.

OK, ale co to wszystko ma wspólnego z burdą w Bydgoszczy? Gdy niedawno policja opublikowała zdjęcia kiboli w Bydgoszczy i u nas pojawiły się głosy, że to nielegalne, bo ci szalikowcy ani nie są skazani, ani poszukiwani listem gończym. I jak tu pogodzić prawne zasady z poczuciem zdrowego rozsądku, bo przecież każdy widział, jak ci stadionowi bandyci się zachowują?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie