Pędzel połączył pokolenia

Anna Krzesińska
Udostępnij:
Swoje prace zaprezentują trzy pokolenia artystycznych rodzin - dzieci, ich rodzice i dziadkowie - w tym najliczniej rodzina Pręgowskich.

<!** Image 2 align=right alt="Image 164865" sub="Na wystawie w GiOPTD przy Rynku Nowomiejskim 17 znajdą się m.in. prace Bogumiły Pręgowskiej i jej 4-letniego wnuka Franciszka / Fot. Nadesłane">Swoje prace zaprezentują trzy pokolenia artystycznych rodzin - dzieci, ich rodzice i dziadkowie - w tym najliczniej rodzina Pręgowskich.

Bogumiła i Jan Pręgowscy to uznani toruńscy artyści, profesorowie Wydziału Sztuk Pięknych UMK. Artystą plastykiem jest również uczestniczący w tej wystawie ich syn Filip. Jego syn Franciszek ma dopiero cztery lata, ale już jest autorem pierwszych kolorowych portretów. Pan Jan, senior tego artystycznego rodu, nie chce przesądzać, czy wnuk pójdzie w jego ślady. Chętnie wspomina za to początki...

- Po skończeniu studiów zamieszkaliśmy z żoną na Rubinkowie. Mieliśmy tam małą pracownią. Dzieci obserwowały nas i pytały, co robimy. Synowie wzrastali więc w takiej artystycznej aurze i to było dla nich coś naturalnego. Nie wyobrażali sobie chyba innej drogi. Jeden z nich skończył konserwację, drugi projektowanie graficzne. Mój wnuk też obserwuje swojego tatę i bardzo lubi rysować - wyjaśnia profesor Pręgowski. - Zapewniam jednak, że nie ma nad nami żadnych specjalnych fluidów i żadne muzy się nami nie interesują. Tak samo często dzieje w rodzinach muzyków, prawników czy lekarzy.

<!** reklama>Najmłodszym uczestnikiem „Wystawy familijnej” jest Maciej Napiórkowski. Ma dwa i pół roku i bardzo lubi rysować koparki, których zresztą zaprezentuje w Galerii całą serię.

<!** Image 3 align=right alt="Image 164865" sub="Fot. Nadesłane">- Zastanawiam się, skąd wzięło się u niego tak wielkie zamiłowanie do tych sprzętów. Lubi rysować też wywrotki, spychacze czy dźwigi, a obecnie odkrywa maszyny rolnicze. Kiedy jeszcze nie mówił i chodziliśmy na spacery, to, gdy tylko zobaczył jakąś maszynę, krzyczał i pokazywał palcem w jej kierunku. I trzeba było go wieźć wózkiem w tamtą stronę. Na takie sprzęty mógł patrzeć godzinami - opowiada jego tata, Kazimierz Napiórkowski.

Pan Kazimierz ożywi ekspozycję swoimi rysunkami satyrycznymi. Jego przygoda ze sztuką również zaczęła się w dzieciństwie. Choć nie pochodzi z rodziny o artystycznych korzeniach, to ojciec podsuwał mi kartki i kredki. Jego pierwszymi obrazami były wizerunki... Mikołaja. Rysunkiem satyrycznym zainteresował się dopiero pracując w Domu Kultury w Szczytnie. Jego szefem był satyryk Krzysztof Daukszewicz, który jednocześnie współtworzył wtedy kabaret Gwuść. Kazimierz Napiórkowski wykonywał dla nich zaproszenia, plakaty i tym sposobem zaczął uprawiać też satyrę.

WARTO WIEDZIEĆ

W „Wystawie familijnej” biorą udział 22 osoby - trzy pokolenia artystycznych rodzin z Torunia. Ekspozycję można oglądać w Galerii i Ośrodku Plastycznej Twórczości Dziecka przy Rynku Nowomiejskim 17 w dniach 21 stycznia-19 lutego.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie