Piekła kurczaki w Toruniu. Od 4 lat walczy o wypłatę! "Nowości" pomagają pani Kasi

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Postępowaniem Pana Kurczaka (w kontekście uporczywego łamania praw pracowniczych) zajmowała się toruńska prokuratura.
Postępowaniem Pana Kurczaka (w kontekście uporczywego łamania praw pracowniczych) zajmowała się toruńska prokuratura. Pixabay
Pani Kasia ma 24 lata i liczy się dla niej każda złotówka. Od czterech lat walczy o to, by właściciel bistro z Torunia zapłacił jej za pracę przy kurczakach. Sprawą zajmowały się już: prokuratura, sąd, dwaj komornicy. Wygląda na to, że pomogły dopiero "Nowości".

Zobacz wideo: Aktualne obostrzenia w regionie - potwierdzone 14 kwietnia.

Czy taka jest prawda o toruńskiej gastronomii? Chcielibyśmy wierzyć, że opisujemy incydentalny przypadek. Pani Kasia trzyma w ręku prawomocny nakaz zapłaty, wydany przez Sąd Rejonowy w Toruniu już w sierpniu 2017 roku. Na jego mocy Pan Kurczak (taki pseudonim nadajemy przedsiębiorcy) winien jej zapłacić 624 zł za pracę w październiku 2016 roku plus odsetki. Dotąd nie zapłacił...

Sprawą zajmował się sąd pracy w Toruniu, który po długim procesie ustalił, że pracującą na czarno w bistro z kurczakami panią Kasię łączył z właścicielem "stosunek pracy". Uporczywym łamaniem praw pracowniczych przez niego zajmowała się prokuratura. Egzekucja nakazu zapłaty natomiast - dwie kancelarie komornicze. Bezskutecznie...

- Może dla kogoś to mała i śmieszna sprawa, ale nie dla mnie. 624 zł to nadal znacząca suma w moim budżecie - mówi pani Kasia. "Nowości" postanowiły jej pomóc.

Toruń: Praca na czarno, stawka najniższa

Gdy pani Kasia miała 20 lat poszła do pracy w bistro, które pan Kurczak prowadził na Chełmińskim Przedmieściu. Pan Kurczak zatrudnił ją na czarno. Podobnie pracowały tu też wcześniej inne osoby.

- Co robiłam? Wszystko! Szef często zostawiał mnie samą w lokalu. Piekłam kurczaki, przygotowywałam surówki. Gotowałam zupy. Ponieważ nie mam przygotowania zawodowego do tego, szef przepisy podawał mi przez telefon - wspomina pani Kasia. - Poza tym obsługiwałam klientów, sprzątałam... No, roboty było naprawdę dużo.

Pan Kurczak płacił pani Kasi najniższą stawkę godzinową. Wtedy było to około 8 zł/godz. Umowę o pracę ciągle tylko obiecywał, ale nie dawał. Dlatego dwudziestolatka w końcu postanowiła odejść z bistro. -Tak zrobiłam, ale ukarana zostałam brakiem zapłaty. Dokładnie 624 złotych za pracę w październiku - mówi torunianka.

Prokuratura, sąd pracy, komornicy - działali, ale co z tego?

Pani Kasia postanowiła zawalczyć o należne jej za ciężką pracę pieniądze. Jak wspomnieliśmy, najpierw uzyskała nakaz zapłaty owych 624 zł. Wydal go w postępowaniu upominawczym IV Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Rejonowego w Toruniu (dokładnie 8 sierpnia 2017 roku). Nakaz jest prawomocny, ale Pan Kurczak nigdy sobie z niego nic nie robił.

Aż do 28 maja 2019 roku natomiast w tym samym sadowym wydziale toczyła się sprawa o ustalenie stosunku pracy pani Kasi w bistro. Dlaczego tak długo? Bo okazało się, że interes formalnie zapisany był na ojca Pana Kurczaka, choć to on pełnił role pracodawcy. Jedno postępowanie sąd musiał umorzyć, by wszcząć drugie. - Na moja korzyść zeznali świadkowie, inni pracownicy, którym jestem za to wdzięczna - podkreśla młoda kobieta.

W prawomocnym wyroku z 28 maja 2019 roku sąd ustalił, że pani Kasia "była zatrudniona u pozwanego (tu: imię i nazwisko) na podstawie umowy o pracę w okresie od 1 sierpnia 2016 roku do 24 października 2016 roku".

Z nakazem zapłaty i wyrokiem pani Kasia poszła do komornika w Toruniu. Ten starał się ściągnąć od Pana Kurczaka owe 624 zł, ale mu się nie udało.

-Wystawił mi za to rachunek na 90 zł za "koszty postępowania" - wspomina pani Kasia. - Przeniosłam sprawę do drugiej kancelarii komorniczej. Ona też nie wyegzekwowała ani złotówki i też niedawno podliczyła mnie na podobną kwotę...

Trwa głosowanie...

Czy wciąż przestrzegasz reżimu sanitarnego?

Dodajmy, że postępowaniem Pana Kurczaka (w kontekście uporczywego łamania praw pracowniczych) zajmowała się toruńska prokuratura. Wszystko to jednak nie sprawiło, by przedsiębiorca zapłacił pani Kasi należne jej pieniądze.

Szlachetny Pan Kurczak karmił medyków

Biznes z pieczonymi kurczakami szedł przedsiębiorcy dobrze nawet w pandemii. Akurat takie dania, kupowane na wynos, nie ucierpiały szczególnie przy tej okazji. Pan Kurczak natomiast w kwietniu ubiegłego roku zyskał słowa uznania i szacunku, bo fundował posiłki walczącym z koronawirusem medykom.

Jakiś czas temu lokal sprzedał, a sam otworzył podobny - w lewobrzeżnej części Torunia. Wiemy, że biznes mu się tutaj kręci. Dlaczego zatem żałuje byłej pracownicy owych 624 złotych? Dlaczego w głębokim poważaniu ma nakaz sądowy? Jak wynika z ustaleń komorników i tego, co sam nam przekazał w środę (14.04) telefonicznie Pan Kurczak, jest on "nieegzekwowalny", bo środki na kontach zaraz są mu zajmowane z powodu zaległych alimentów.

Pan Kurczak obiecuje: zapłacą do końca kwietnia

Rozmowy "Nowości" z przedsiębiorcą nie były szczególnie miłe. Najpierw Pan Kurczak poinformował nas kategorycznie, że "nie zapłaci, bo nie ma z czego". -Nie mam wolnych 624 złotych. Nie stać mnie. To nie jest moja zła wola. Komornicy potwierdzą, że jestem nieściągalny. Płacę za błędy młodości: alimenty, kredyty - twierdził. Przy okazji zapowiadając, że wytoczy prawne działa przeciwko pani Kasi za to, że śmie upubliczniać sprawę.

Krok po kroku udało się jednak dojść do porozumienia. Ostatecznie Pan Kurczak zobowiązał się przekazać pieniądze młodej kobiecie do końca kwietnia. Za naszym pośrednictwem udostępnił jej tez prywatny numer komórki. Z tego też właśnie powodu, w ramach ostatniej szansy, nie podajemy na łamach nazwy lokalu ani personaliów przedsiębiorcy.

Pani Kasia na takie rozwiązanie przystała, choć dopóki pieniędzy nie zobaczy, nie uwierzy. "Nowości" jej ostrożności absolutnie się nie dziwią. Wrócimy do sprawy za dwa tygodnie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie