POLECAMY
QUIZY

Sprawdź się i rozwiąż QUIZ! Jak sobie poradzisz?

Rozwiń
Pierwsze ofiary Browaru B?

Pierwsze ofiary Browaru B?

Maciej Gogołkiewicz

Nowości Dziennik Toruński

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Postępowanie według zasad państwa policyjnego zarzuca włocławskiemu ratuszowi małżeństwo przedsiębiorców. Ich firma znajduje się w budynku, w którym miasto chce utworzyć „Browar B”.

Postępowanie według zasad państwa policyjnego zarzuca włocławskiemu ratuszowi małżeństwo przedsiębiorców. Ich firma znajduje się w budynku, w którym miasto chce utworzyć „Browar B”.


W liście otwartym, wysłanym do ponad czterdziestu adresatów, m.in. wojewody, marszałka, wszystkich włocławskich radnych i parlamentarzystów, przedsiębiorcy piszą:


- Od 2007 r.

jesteśmy nachodzeni przez przedstawicieli Urzędu Miasta. Wysłannicy ci w pierwszych rozmowach informowali nas, że w naszych nieruchomościach będzie realizowany cel publiczny pod nazwą „Browar B”. (...) Mieliśmy dobre zamiary wobec tej propozycji, do czasu, kiedy nakłady poczynione na przedmiotową nieruchomość, która stanowi majątek naszego życia, wyceniono na 323 200 zł - czytamy w liście. - Straż miejska przyniosła do biura naszej firmy akt notarialny, zawierający umowę sprzedaży nieruchomości na rzecz gminy miasta Włocławka i przymuszała nas do potwierdzenia odbioru ww. dokumentu, czego zresztą nie zrobiliśmy, co skutkowało rzuceniem aktu w kąt i wyjściem strażników żegnających nas słowami „ i tak zostało to już wykonane” - opisują przedsiębiorcy.


- Grubo przez rok prowadziliśmy rozmowy - ripostuje Arkadiusz Horonziak, zastępca prezydenta Włocławka. - Składaliśmy wiele propozycji miejsc, do których ludzie ci mogliby przenieść swoją działalność. Ale ci państwo grali na zwłokę, by przekroczyć 5-letni okres, w którym miasto zgodnie z zapisem w akcie notarialnym miało prawo odkupu.


W ratuszu zapewniają, że realizując to prawo miasto chce zapłacić ponad 190 tysięcy czyli tyle ile przedsiębiorca wydał na zakup nieruchomości oraz pokryć poniesione nakłady. W sprawie wysokości tych ostatnich decyzję ma wydać Sąd Okręgowy, przed którym toczy się postępowanie.


- Jest jeszcze kwestia 400-metrowej działki - dodaje Horonziak. - W tej sprawie wnieśliśmy do wojewody o jej wywłaszczenie.


- Jesteśmy zbulwersowani zachowaniem Urzędu Miasta, iż próbuje nas wyrzucić metodami państwa policyjnego - czytamy dalej w liście. - (...) Z taką łatwością chcą zamknąć dobrze prosperującą rodzinną firmę, w której pracuje 10 osób. Dla nas zapewnienia przedstawicieli urzędu, iż Pan Prezydent znajdzie miejsca pracy dla naszych pracowników w spółkach miejskich, nie było argumentem do likwidowania wieloletniej rodzinnej działalności.


Ratusz potwierdza.


- Oferowaliśmy ich pracownikom - w przypadku zamknięcia firmy - pracę np. w MPK - mówi zastępca prezydenta. - Nas gonią terminy, chcieliśmy to załatwić polubownie.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo