Pierwszy toruński opozycjonista został zatrzymany już 12 grudnia 1981 r. przed północą

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
W 33. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego TVP Bydgoszcz wyemituje film „Krystyny Kuty 25 lat wolności”  Fot.:  Grzegorz Olkowski
W 33. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego TVP Bydgoszcz wyemituje film „Krystyny Kuty 25 lat wolności” Fot.: Grzegorz Olkowski
Udostępnij:
W pierwszych dniach stanu wojennego za kratami zakładu karnego w Potulicach zamkniętych zostało około 150 działaczy antykomunistycznej opozycji z Torunia i okolic. Mężczyzn, bo kobiety uwięziono w Fordonie.

- Mnie zatrzymali przy ulicy św. Józefa już 12 grudnia, jakoś o 23.30 - wspomina Wiesław Cichoń, jeden z pierwszych działaczy „Solidarności” uwięzionych 33 lata temu w związku z wprowadzeniem stanu wojennego. - Na komisariacie przy Wałach, dokąd mnie przewieźli, było jeszcze pusto. Ruch zaczął się dopiero pół godziny później.
[break]

Cele dawnego aresztu powiatowego zapełniły się bardzo szybko. W nocy zatrzymani zostali zapędzeni do samochodów, przykuci kajdankami do siedzeń i wywiezieni. Jak się później okazało, eskortowana kolumna pojechała na toruńskie lotnisko, gdzie wszystkich czekał dłuższy postój. Wśród osób trzymanych tam w niepewności były również kobiety.

- Nie wiedzieliśmy, co z nami dalej zrobią, czy nie wywiozą gdzieś na wschód - wspominała tamtą mroźną noc Krystyna Kuta, „Kika”.
Rano konwój ruszył jednak na zachód. Najpierw do Potulic, gdzie zostali uwięzieni mężczyźni, a później do Fordonu, gdzie bramy więzienia zatrzasnęły się za kobietami. Opozycjonistki zostały tam przetransportowane autobusem z napisem „wycieczka” i strażnikami, którzy z bronią w rękach stali przy drzwiach.

- W Potulicach wjeżdżało się najpierw w jedną bramę, później była druga, za nią czekał na nas szpaler funkcjonariuszy z bronią i psami - mówi Wiesław Cichoń. - Zawieźli nas do ostatniego bloku i posadzili po zewnętrznej stronie, żebyśmy nie mieli kontaktu z otoczeniem.

W Potulicach Wiesław Cichoń dwa razy trafiał do izolatki.

- Był taki zwyczaj, że o godzinie 22 robiliśmy tak zwany capstrzyk wieczorny - opowiada. - Otwieraliśmy okna i śpiewaliśmy hymn oraz pieśń „Wszystkie nasze dzienne sprawy”. Ja mam donośny głos.

Między innymi dlatego jeden z capstrzyków zakończył się interwencją ochrony więzienia pod dowództwem zastępcy jego komendanta. Opozycjonista powiedział, co o nich myśli, po chwili więc znalazł się poza celą.

Wiesław Cichoń został pod koniec lutego 1982 roku przewieziony do obozu w Strzebielinku, na wolność wyszedł 10 grudnia, niemal rok po zatrzymaniu.

Tym wszystkim, którzy 33 lata temu udowodnili w Potulicach, że nie da się zabić nadziei wyrosłej z pragnienia wolności, należy się pamięć. Jej dowodem powinna być chociażby pamiątkowa tablica.

Apel w tej sprawie wystosował właśnie jeden z więźniów Potulic, dziś wicemarszałek Senatu Jan Wyrowiński. W komitecie organizacyjnym znaleźli się ponadto: Bolesław Magierowski, Bogdan Koszuta, Andrzej Musielak, Jan Perejczuk, Jan Raczycki, Antoni Stawikowski, Tomasz Szałecki, Stanisław Śmigiel, Józef Ziemer.

Po 33 latach Polska jest innym krajem. Zupełnie inne są w niej służby więzienne. W sobotę o godzinie 17.40 na antenie TVP Bydgoszcz będzie można zobaczyć film Mirosława Rogalskiego o Krystynie Kucie. Sceny do niego kręcone były m.in. w fordońskim więzieniu, w którym 13 grudnia 1981 roku „Kika” została zamknięta. Kiedy przyjechała tam po latach z ekipą filmową, witana była jak bohaterka.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
M. z M.
A jako ciekawostkę można dodać, że ostatni nr TAS'a z 12 grudnia informował już o ruchach kolumn milicyjnych na ulicach...
K
Konrad Turzyński
Wiesław Cichoń i inni internowani zostali przewiezieni z Potulic do Strzebielinka nie "pod koniec lutego 1982 roku", lecz dopiero 31 marca 1982 r. Pamiętam, też wtedy jechałem.
Dodaj ogłoszenie