Pierwszy wóz strażacki przybył już po czterech minutach

ram
Wczoraj w Domu Pomocy Społecznej przy ul. Nadgórnej wybuchł pożar. Dym miał piec w oczy i gardła zebranych w świetlicy mieszkańców. Miał, bo nic takiego się nie wydarzyło. Dym był specjalną parą, która nikomu nie mogła wyrządzić  krzywdy.

Wczoraj w Domu Pomocy Społecznej przy ul. Nadgórnej wybuchł pożar. Dym miał piec w oczy i gardła zebranych w świetlicy mieszkańców. Miał, bo nic takiego się nie wydarzyło. Dym był specjalną parą, która nikomu nie mogła wyrządzić  krzywdy.

<!** Image 2 alt="Image 167213" sub="Fot. Robert Małecki">Jej zadaniem - kontrolowanym przez strażaków - było włączenie czujników i przekazanie informacji o pożarze do komendy. Pierwszy z dwóch wozów strażackich pojawił się cztery minuty później. Mł. asp. Maciej Zdun (na zdjęciu) pomógł Agnieszce Kęsikowskiej, pracownicy DPS, dostać się do kosza podnośnika.

Czy wszystko zagrało? - Zabrakło podstawowej informacji. Pracownik, który miał wskazać miejsce pożaru tego nie uczynił - stwierdził dowodzący akcją st. kpt. Mariusz Wesołowski. - Na szczęście, to tylko ćwiczenia.(ram)

<!** reklama>

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie