Piraci komputerowi: robimy to, bo jest drogo

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Przeciętny Kowalski ma w swoim komputerze nielegalne oprogramowanie wartości 5 tysięcy zł. Piraci najczęściej tłumaczą się tym, że oryginalne programy, gry i filmy są za drogie.

Przeciętny Kowalski ma w swoim komputerze nielegalne oprogramowanie wartości 5 tysięcy zł. Piraci najczęściej tłumaczą się tym, że oryginalne programy, gry i filmy są za drogie.

- Gdyby płyty nie kosztowały od 40 złotych wzwyż, nie miałbym „piratów” - mówi Rafał, nastoletni amator hip-hopu. Jest jednym z milionów Polaków, którzy mają w swoim domu nielegalne programy komputerowe, gry, filmy, muzykę.

Specjaliści z katowickiego laboratorium informatyki śledczej „Mediarecovery” wykonali ponad 300 analiz związanych z piractwem komputerowym. Wynika z nich, że przeciętny Polak ma na swoim komputerze nielegalne oprogramowanie o szacunkowej wartości 5 tysięcy złotych. Zdarzają się jednak i takie kwiatki, jak przypadek studenta z Tarnowskich Gór, który w swoim komputerze zgromadził pirackie oprogramowanie warte 3,6 mln zł.

<!** reklama>Najpopularniejsze „piraty” to system operacyjny Windows, MS Office, programy graficzne Adobe, takie jak Corel czy Photoshop, oraz gry komputerowe, kolekcje filmów i muzyki. Organizacje, reprezentujące producentów oprogramowania, coraz głośniej nawołują w Polsce do ujawniania przypadków piractwa. Po pierwsze, w firmach i zakładach pracy. To racjonalne, skoro z badań wynika, że 53 proc. oprogramowania u polskich pracodawców jest nielegalna. Wkraczając do jednej firmy, wykryć i zabezpieczyć można więcej „piratów”, niż w domu Kowalskiego.

Nie tylko BSA, organizacja, o której piszemy na stronie pierwszej, poprowadziła medialną kampanię nawołującą do donoszenia na pracodawców.

Z podobną ruszyła firma ComNet, specjalizująca się w audytach komputerowych. I ona zachęca do składania donosów na firmy, korzystające z pirackiego oprogramowania. Specjalizująca się w audytach komputerowych firma CompNet ruszyła z kampanią zachęcającą do składania donosów na firmy korzystające z nielegalnego oprogramowania. Jak można przeczytać na oficjalnej stronie kampanii OniNielegalni.pl, donos złożyć może każdy: zwolniona z pracy pracownica w ciąży, konkurencja, a nawet zdradzona żona szefa firmy. „Donieś i ukarz” - nawołuje firma na swojej stronie OniNielegalni.pl.

I BSA, i ComNet są zadowolone ze skuteczności swoich kampanii. Dostały setki donosów. Za nimi podąża policja, urządzając kontrole w siedzibach prywatnych firm w poszukiwaniu nielegalnych programów.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie