Płacz jest w cenie

Ryszard Warta
Ryszard Warta
Emocje. To się w mediach sprzedaje najlepiej. Dlatego każdy tabloid, gdyby go rozłożyć na czynniki pierwsze, składa się z dokładnie wyważonych w proporcjach materiałów, które mają nas przestraszyć, zirytować, połechtać naszą dumę i wzruszyć. A nic tak nie wzrusza jak dramat, najlepiej taki, w którym z jednej strony mamy pokrzywdzonych przez los, a z drugiej bezduszność urzędników, bezlitosne prawo i całe zło współczesnego świata.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/warta_ryszard.jpg" >Emocje. To się w mediach sprzedaje najlepiej. Dlatego każdy tabloid, gdyby go rozłożyć na czynniki pierwsze, składa się z dokładnie wyważonych w proporcjach materiałów, które mają nas przestraszyć, zirytować, połechtać naszą dumę i wzruszyć. A nic tak nie wzrusza jak dramat, najlepiej taki, w którym z jednej strony mamy pokrzywdzonych przez los, a z drugiej bezduszność urzędników, bezlitosne prawo i całe zło współczesnego świata. Dlatego media różnorakie, z telewizyjnymi na czele, z werwą godną sępa, który wypatrzył padlinę, rzuciły się na historię protestujących kobiet w Wałbrzychu. Ile było łez, ile zbliżeń na przestraszone oczy dzieci, ile niesprawiedliwości, która aż krzyczy. Kto się nie wzruszy nieszczęściem matek, które okrutna władza chce pozbawić dachu nad głową, którym chcą zabrać dom, skazać na tułaczkę, upokorzyć... I tak dalej w tym stylu.

Dopiero po kilku dniach sprawę zaczęto przedstawiać w innej poetyce. Częściej zaczęło się mówić, że kobiety zajęły lokale bezprawnie, że w kolejce na mieszkanie czeka w Wałbrzychu kilkaset rodzin, że włamywanie się i zajmowanie mieszkań to w tym mieście powszechny proceder. Ktoś trzeźwo zauważył, że liczba bezprawnie zajętych lokali, grubo ponad trzysta, to niewiele mniej niż liczba rodzin czekających latami na przydział dachu nad głową. Gdyby więc nie samowolki - takie jak ta - problem lokali socjalnych w tym mieście zostałby praktycznie rozwiązany.

<!** reklama>We wtorek TVN24 puściła rozmowę reporterki tej stacji, Sylwii Walendowskiej z dwiema z protestujących pań. Gdy rezolutna reporterka chciała się dowiedzieć, dlaczego odrzuciły ofertę rozmów, gdy uparcie pytała, dlaczego miasto ma zapewnić mieszkania, choć część protestujących nie kwalifikuje się do takiej pomocy, jej rozmówczynie w oczach zaczęły się zmieniać. To już nie były zapłakane, skrzywdzone przez bezduszne urzędy kobiety, którym z całego serca chciałoby się pomóc. Nie, one miały już inny wzrok. Były zniecierpliwione, obrażone, złe jak cwaniak złapany na kręceniu.

Historia wałbrzyska byłaby świetnym punktem wyjścia do materiału pokazującego potężny kawał polskiej współczesności. To byłoby ciekawe, gdyby spróbować rozważyć, ile tam jest autentycznej ludzkiej krzywdy, ile dramatu ludzi, którzy są kompletnie nieprzygotowani do samodzielnego wzięcia odpowiedzialności za swe życie, a ile dramatu na własne życzenie, ile przekonania, że „się należy”, ile tupetu i wiary w to, że każdego da się zakrzyczeć i zaszantażować łzami. Tylko, kto to kupi? Prawda - w porównaniu z emocjami - sprzedaje się o wiele gorzej.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie