Po śniegu i lodzie do mety

Krystian Góralski
Krystian Góralski
Torunianin Witold Mikołaj Orcholski i bydgoszczanin Andrzej Urbaniak w miniony weekend wzięli udział VII Lodowym Maratonie Syberyjskim - na klasycznym dystansie 42,195 km.

Torunianin Witold Mikołaj Orcholski i bydgoszczanin Andrzej Urbaniak w miniony weekend wzięli udział VII Lodowym Maratonie Syberyjskim - na klasycznym dystansie 42,195 km.

<!** Image 2 align=none alt="Image 168108" sub="Witold Mikołaj Orcholski (z lewej) i Andrzej Urbaniak prezentują medale, które otrzymali za ukończenie VII Lodowego Maratonu Syberyjskiego / Fot. Jacek Smarz">Trasa wyznaczona była na zamarzniętym jeziorze Bajkał. Start biegu początkowo zaplanowany był w miejscowości Tanhoi, ale kilka dni przed rozpoczęciem rywalizacji... zasypał ją śnieg i organizatorzy byli zmuszeni do zmiany lokalizacji. Ostatecznie biegacze wystartowali z Pieremnoje, a meta wyznaczona była w Listvyance koło Irkucka.

<!** reklama>Toruńsko-bydgoski duet za cel postawił sobie ukończenie biegu i udało się go zrealizować. Zajął dwudzieste miejsce (4 godz., 48 min. i 23 sek.) w gronie rekordowej liczby niemal stu osób. Rywalizację ukończyło około siedemdziesięciu startujących.

- To jest coś wyjątkowego, że nam się to udało - przyznał Witold Orcholski. - Jak mówią maratończycy, sam maraton jest podobno biegiem, który zdrowiu nie służy, ale przygotowanie do niego już tak. To jakby jest wymowa tego biegu, że mogliśmy wspólnie przygotowywać się, rozmawiać, współpracować i organizować.

Minus dwadzieścia na starcie

Łatwo jednak nie było, co zważywszy na warunki, w jakich przyszło rywalizować biegaczom, nie jest zaskoczeniem.

- Na starcie było około minus dwudziestu stopni Celsjusza - zaznaczył Andrzej Urbaniak. - Z każdym kilometrem temperatura spadała. Wiatr wiał z w zasadzie z każdego kierunku. Najgorsze było to, że podczas biegu człowiek nie wiedział jak postawić nogę, co kryje się pod śniegiem. Biegliśmy po zaspach, koleinach, lodzie. Ja biegam maratony w czasie trzech godzin i dziesięciu minut, Witek podobnie. A tam pokonaliśmy trasę godzinę i czterdzieści minut dłużej. To obrazuje, jaka była skala trudności. To trzeba pokonać i przeżyć, żeby zrozumieć, z czym mieliśmy do czynienia.

Warto jednak dodać, że niewiele brakowało, a zawodnicy w ogóle nie polecieliby na Syberię.

Problemy przed wylotem

- Tydzień przed wylotem wszystko stanęło pod znakiem zapytania - wyjaśnił torunianin. - Miałem wykupioną wizę i bilety lotnicze i nagle odebrałem od Andrzeja telefon. W ogóle to ja chciałem do niego zadzwonić i powiedzieć, że podkręciłem sobie kostkę. Okazało się jednak, że Andrzej zadzwonił z informacją, że uszkodził sobie mięsień dwugłowy. Nasi rehabilitanci wykonali jednak fantastyczną pracę. To, co zazwyczaj trwa około czterech tygodni, u nas zajęło kilka dni. Tego właśnie się najbardziej baliśmy. Że mięśnie czy kostki w tych ekstremalnych warunkach puszczą i to nie pozwoli nam ukończyć biegu.

Dodatkowym utrudnieniem dla naszych zawodników była inna strefa czasowa (osiem godzin różnicy).

- Aklimatyzację przeprowadzaliśmy tylko tu na miejscu, dzięki chłodom i mrozom - dodał Orcholski. - Wstawaliśmy o czwartej rano, żeby przyzwyczaić organizm do godzin panujących tam. Na miejscu przed startem mieliśmy tylko jeden dzień, żeby „użyć” miejscowego powietrza i temperatury.

- Na pewno będziemy się starali jeszcze gdzieś wspólnie pobiec - zaznaczył biegający w barwach Zawiszy Bydgoszcz Urbaniak. - Najpierw musimy podleczyć swoje rany, wyleczyć kontuzje i dojść do normalności.

Na mecie na naszych zawodników czekała niespodzianka.

- W hotelu przygotowana była dla nas sauna - wyjaśnił bydgoszczanin. - Większość biegaczy, którzy ukończyli mniej więcej w tym czasie co my, szła do niej. A my wybraliśmy basenik z wodą o temperaturze pięciu stopni. Było tak przyjemnie, że aż nie chcieliśmy z niej wychodzić. Tak byliśmy przemarznięci.

Poszli na kompromis

- Ten start był dla nas niejako kompromisem - podkreślił reprezentant KM-u AZS-u UMK Marwitu Toruń. - Ja wolę krótsze dystanse, ale bardzo trudne. Andrzej z kolei preferuje dłuższe biegi, ale spokojniejsze. Próbowaliśmy znaleźć to, co będzie dla nas wspólne i trafiło właśnie na bieg po Bajkale.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie