POLECAMY
QUIZY

Sprawdź się i rozwiąż QUIZ! Jak sobie poradzisz?

Rozwiń
Po wiedźmie Dorze Wilk nadchodzi czas Witkacego

Po wiedźmie Dorze Wilk nadchodzi czas Witkacego

Tomasz Bielicki

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Aneta Jadowska w piątek podpisywała swoją najnowsza książkę „Na wojnie nie ma niewinnych” w toruńskiej księgarni „Hobbit”

Aneta Jadowska w piątek podpisywała swoją najnowsza książkę „Na wojnie nie ma niewinnych” w toruńskiej księgarni „Hobbit” ©Jacek Smarz

Rozmowa z Anetą Jadowską, toruńską pisarką, laureatką Złotej Karety „Nowości”, o nowych, czekających ją w najbliższym czasie wyzwaniach.
Aneta Jadowska w piątek podpisywała swoją najnowsza książkę „Na wojnie nie ma niewinnych” w toruńskiej księgarni „Hobbit”

Aneta Jadowska w piątek podpisywała swoją najnowsza książkę „Na wojnie nie ma niewinnych” w toruńskiej księgarni „Hobbit” ©Jacek Smarz

Sześcioksiąg o przygodach Dory Wilk już za panią. Ostatnie zdanie ostatniego tomu pt. „Na wojnie nie na niewinnych” napisane, komputer wyłączony... Co pani poczuła?
[break]
- Poczułam się trochę jak jedna z tych nielicznych osób, które dotrzymują swojego noworocznego postanowienia. Mieszanka oszołomienia i spełnienia. I satysfakcja z tego, że zrealizowałam wszystko, co sobie zaplanowałam. Praca nad tak dużą serią wymaga wyważenia: z jednej strony dokładny plan, by nie zboczyć na manowce, z drugiej trochę improwizacji, by się nie znudzić pracą i wciąż mieć z niej mnóstwo radości.
Zresztą, plan się musiał czasem dostosować do zmian, jakie zachodziły przez te cztery lata, jakie spędziłam na pisaniu. Ewoluowała Dora, ewoluowałam ja - to były bardzo intensywne lata mojego życia.
Definitywnie kończy pani ze swoją bohaterką?
Wiosną przyszłego roku powinien ukazać się tom opowiadań osadzonych w wykreowanym przeze mnie świecie. W części z nich jedną z bohaterek będzie właśnie Dora. Ten tom to efekt poboczny pracy na sześcioksięgiem. Często pojawiały się poboczne wątki, których rozwijanie w głównej powieści nie miałoby sensu. Nie chciałam z nich rezygnować, więc powstały opowiadania. Czasem dzieją się przed całą heksalogią, czasem dotyczą wydarzeń do niej równoległych czy czegoś, co wydarzyło się już po ostatnich słowach szóstego tomu.
Widzę, że stworzył się z tego mały „Silmarillion”?
Nie mam chyba aż takiego zapału jak J.R.R. Tolkien. W dużej mierze te opowiadania powstały dzięki moim czytelnikom. Przychodzą na spotkania autorskie, zadają pytania… Czasem dyskusja tak bardzo zapętla się nad jedną postacią, że sama zaczynam się nad nią dłużej zastanawiać. Bywało, że wymyślałam cały wątek, pobudzona takim pytaniami. Ciekawostką jest, że w zbiorze pojawi się opowiadania zdradzające, w jaki sposób Dora Wilk trafiła do „Szatańskiego pierwiosnka”, kultowej knajpy w Thornie, nadnaturalnym odpowiedniku Torunia.
Ile tych opowiadań będzie?
Około dwudziestu. Może mniej, bo jeśli okażą się być zbyt obszerne, część z nich zostawię na później. Jako czytelnik nie popieram dzielenia czegoś na dwa tomy tylko z praktycznego powodu. Nie chcę, aby ktoś musiał płacić podwójną stawkę za coś, co może ukazać się w zwartej formie.
Śledząc pani oficjalny profil na Facebooku, jestem zaskoczony ile pojawia się tam rzeczy inspirowanych pani twórczością. Rysunki z Dorą, koszulki, fani przebierający się za literackich bohaterów…
Mam wrażenie, że wokół tych powieści stworzyła się atmosfera, która sprzyja ludzkiej kreatywności i zaangażowaniu. Ot, nagle dowiaduję się, że dwie osoby, które poznały się na spotkaniu fanów, wynajęły razem stancję i jeżdżą razem na imprezy. Zaczęło się od Dory, a łączy ich teraz coraz więcej. Takich więzi nawiązało się przez te lata naprawdę sporo. Mogę się też pochwalić, że zadedykowano mi nawet utwór muzyczny.
Serio?
Tak. Jedna z polskich harfiarek stworzyła przepiękną kołysankę dla Dory Wilk. A niedawno grupa El Voltage nagrała piosenkę o głównej bohaterce sześcioksięgu. W tej grupie osób, która mi sprzyja, jest również Magdalena Babińska. Moje książki tak pobudziły jej wyobraźnię, że zaczęła tworzyć rysunki. Jej prace są obłędne. Sprawiły, że zaczęłam naciskać na mojego wydawcę, abyśmy kolejne książki wydali z jej ilustracjami. Takie objawy sympatii dodatkowo motywują do pracy - bo jeśli Dora potrafi aż tak zainspirować zdolnych ludzi, to znaczy, że mi się udała i jest potrzebna.
Sagi o Dorze Wilk nie będzie. Czego w takim razie można się spodziewać poza tomem opowiadań?
Piszę oddzielną opowieść o jednym z bohaterów sześcioksiągu, czyli o Witkacym, partnerze Dory z policji. Coś, co początkowo miało być opowiadaniem, rozrosło się do powieści. Witkacy jest dosyć specyficznym bohaterem i narratorem. Nie można się po nim spodziewać, że będzie ratował świat. On ma problem, aby uratować poniedziałek i dożyć do wtorku. Jego historie są jeszcze bliżej powiązane z Toruniem niż w przypadku Dory Wilk. Akcja nie wychodzi w zasadzie poza to miasto. Jest w nim niezwykle mocno topograficznie umocowana.
Świetnie!
To będzie trochę taki mój hołd złożony kryminałom noir, którymi namiętnie się zaczytywałem. Chwilami będzie mrocznie, ale też i ironicznie. Witkacy posługuje się też zupełnie innym językiem niż Dora. Jest melancholijnym szamanem ze skłonnościami do używek, który nie spodziewa się po swoim życiu zbyt wiele dobrych rzeczy i zwykle się nie myli. Pierwszy tom jego przygód pt. „Szamański blues” powinien ukazać się jesienią 2015 roku.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo