Podwiózł i zamordował

Zbigniew Juchniewicz
Prokuratura Rejonowa w Toruniu w 2000 roku umorzyła śledztwo, które miało wyjaśnić okoliczności śmierci 32-letniej Doroty R.

Prokuratura Rejonowa w Toruniu w 2000 roku umorzyła śledztwo, które miało wyjaśnić okoliczności śmierci 32-letniej Doroty R.

<!** Image 2 align=none alt="Image 174837" sub="Prawdopodobnie tragedia miała swój początek na jednej z dróg wylotowych z Torunia. Czy łapiąca „okazję” Danuta W. wsiadła tu do samochodu mordercy? / Fot. Grzegorz Olkowski">Jej zwłoki znaleziono nieopodal poligonu w okolicach Brzozy Toruńskiej. Na głowie ofiary ujawniono rany po ciosach zadanych tępym narzędziem.

Jednak ani specjalistyczne badania DNA, ani żadne inne czynności nie pozwoliły na ustalenie sprawcy zabójstwa. Niewiele nowego do sprawy wniósł też telewizyjny program 997, w którym przedstawiono szczegóły dotyczące tej zbrodni.

<!** reklama>Danuta W., wraz z siostrą i dwójką dzieci mieszkała nieopodal Aleksandrowa Kujawskiego. Jej mąż zniknął cztery lata temu i nie znalazł się do dziś.

Głównym źródłem utrzymania Danuty W. była praca w toruńskim oddziale Kolejowych Zakładów Usługowych w Gdańsku. Do pracy jeździła z reguły pociągiem, czasami autobusem lub „okazją”.

4 stycznia 2000 roku Danuta W. nie zdążyła na pociąg ani autobus. Musiała więc jechać do pracy „okazją”. Kiedy nie wróciła na noc, siostra zaczęła się niepokoić. Co prawda, zdarzało się to od czasu do czasu, ale zawsze rodzina o tym wiedziała.

Następnego dnia rano siostra wraz z dziećmi rozpoczęła poszukiwania. Ustaliła we wsi, że poprzedniego dnia rano widziano Danutę na przystanku PKS.

Pojechała zatem do Torunia, do miejsca pracy swojej siostry. Tam nie dowiedziała się wiele, więc zawiadomiła policję o zaginięciu siostry. Rozpoczęto rutynowe poszukiwania. Przeszukano lasy na trasie Aleksandrów Kujawski - Toruń.

Dopiero dwa i pół miesiąca później, 18 marca, dwóch młodych mężczyzn, zbierających w lesie - na pograniczu poligonu wojskowego pod Toruniem - zrzuty poroża jeleni, odnalazło zwłoki kobiety. Były w stanie rozkładu. Dość szybko ustalono, że są to zwłoki Danuty W. Jak wykazała przeprowadzona sekcja, przyczyną śmierci były urazy głowy oraz rana cięta gardła. W trakcie oględzin nie odnaleziono czarnej torebki na pasku, którą zaginiona miała ze sobą tragicznego dnia. W torebce znajdowały się dowód osobisty, legitymacja przejazdowa PKP i dwa czeki PKO. Brakowało też dwóch pierścionków z tombaku oraz kozaczków.

Miejsce znalezienia zwłok świadczyło o tym, że zabójca poruszał się samochodem. Przyjęto więc, że po wyjściu z domu, 4 stycznia, około godziny 7.00-7.30, Danuta W. wsiadła na przystanku autobusowym do przygodnego samochodu.

Jego kierowca skręcił zapewne z szosy Włocławek - Toruń w kierunku poligonu wojskowego. Tam rozegrała się tragedia. Po zgwałceniu i zamordowaniu kobiety, zabójca okradł swoją ofiarę, a zmasakrowane zwłoki porzucił w lesie.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie