Pokrętne drogi zakażenia

Redakcja
Prawdopodobnie „żołądkowy wirus” został przywieziony do Brodnicy z Kielc. Taki wniosek nasuwa się po prześledzeniu historii zachorowań.

Prawdopodobnie „żołądkowy wirus” został przywieziony do Brodnicy z Kielc. Taki wniosek nasuwa się po prześledzeniu historii zachorowań.

W miniony weekend w Brodnicy odbył się V Wiosenny Ogólnopolski Turniej Piłki Ręcznej. Przyjechały młodzieżowe drużyny z całego kraju. Organizatorzy zakwaterowali uczestników w kilku placówkach, m.in. internacie I LO.

Po zawodach kilku olsztynian trafiło do szpitala z odwodnieniem, spowodowanym wymiotami i biegunką. Zachorowało też kilku mieszkańców internatu. O sprawie pisaliśmy w środowych „Nowościach”

Rozchorowali się również piłkarze z Kielc i Buska-Zdroju. Zawodnicy także byli zakwaterowanie w internacie I LO.

- Oprócz mnie i jednego zawodnika, wszyscy się rozchorowali - mówi Paweł Tetelewski, trener młodzieżowej drużyny Vive Kielce.

<!** reklama>Pierwsze podejrzenia wskazywały na zatrucie pokarmowe. Odpowiednie próbki pobrane przez brodnicki sanepid trafiły do przebadania w stacji toruńskiej i bydgoskiej.

Jednak nasze ustalenia wskazują, że przyczyna może być inna. Prawdopodobnie wirus odpowiedzialny za rozstrój układu pokarmowego przyjechał z Kielc.

- Jeden z zawodników poczuł się źle już po pierwszym meczu. Byliśmy z nim w brodnickim szpitalu. W kolejnych dniach rozchorowali się kolejni. Myślałem, że winna była pizza, którą sobie zamówili. Jednak w drodze powrotnej wymiotowali już wszyscy. Najwyraźniej z jednego rozprzestrzeniło się na pozostałych - relacjonuje trener z Kielc.

- Chłopcy trzymają się z Olsztynem, bo znają się z turniejów. Wspólnie mieszkali i spędzali wolny czas. Ponadto autobusem zabrali się z nami zawodnicy z Buska-Zdroju. Już w drodze powrotnej w ich drużynie dwóch zawodników chorowało - dodaje Paweł Tetelewski.

Z tymi rewelacjami zwróciliśmy się do dr. Mirosława Grafińskiego, szefa Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Brodnicy.

- W Kielcach też chorują? Rozsyłaliśmy zapytania do stacji sanitarno-epidemiologicznych, ale stamtąd nie otrzymaliśmy informacji zwrotnej - przyznaje inspektor sanepidu.

- Na obecnym etapie, gdy nie ma jeszcze wyników, nie można jednoznacznie wskazać ogniska choroby. Przyznam, że biorę pod uwagę wszystkie możliwości, w tym zakażenie drogą kropelkową rotawirusami lub norawirusami. Tym bardziej że zawodnicy z Olsztyna nie jedli jajecznicy, którą wskazywało się jako możliwe źródło zatrucia - mówi dr Mirosław Grafiński.

- W najbliższym czasie przyjdą wstępne wyniki. Jeśli badania wykluczą zatrucie pokarmowe, to będzie wskazywało na zarażenie drogą kropelkową - stwierdza lekarz.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie