Położna radzi: "Mamo, pamiętaj o sobie". O tym, jak wychowywać dzieci i nie rezygnować z własnych pasji

Mariusz SepiołoZaktualizowano 
Czasem mamy potrafią się obwiniać za popełnione błędy. Toruńska położna Monika Kozankiewicz zawsze im powtarza: „Jest pani cudowną mamą i cudowną kobietą. Koniec, kropka”.

Napisała Pani kiedyś, że stając się mamą, warto pozostać kobietą.

Macierzyństwo potrafi bardzo „wciągnąć”. W pewnym momencie można zapomnieć, że w tej nowej sytuacji nadal pozostaje się kobietą. Jeśli mama będzie pamiętała, by poświęcać czas także sobie, partnerowi czy przyjaciołom, pełniejsza i szczęśliwsza będzie cała rodzina. Wiem - to nie jest łatwe. Dziecko staje się pępkiem świata, przy nim zapominamy o całej reszcie. Ale warto zawalczyć także o siebie. Mam dwóch synów. Przyznam, że sama w pewnym okresie zatraciłam się w macierzyństwie. Na początku było to przyjemne, wydawało mi się że, poświęcając w 100 proc. swój czas dzieciom, stanę się idealną mamą. Zrozumiałam jednak, że ja też jestem ważna, że moje potrzeby są ważne. Czułam, że brakuje mi moich pasji. W młodości byłam bardzo aktywna, trenowałam akrobatykę, tańczyłam. Kiedy uświadomiłam sobie, że nie muszę rezygnować ze swoich przyjemności, moi synowie zyskali szczęśliwą i spełnioną mamę.

Dziś podpowiada to Pani przyszłym mamom.
Już w czasach studiów marzyłam o założeniu własnej szkoły rodzenia. Przez kilka lat pracowałam w szpitalu na oddziale ginekologii oraz na sali porodowej. Poród i pierwsze tygodnie po narodzinach dziecka to jeden z najbardziej niezwykłych momentów w życiu każdej rodziny. Cieszę się, że mogę uczestniczyć w tych chwilach, przeżywać radość wraz z nimi, pomagać, wpierać. Będąc w drugiej ciąży, postanowiłam w końcu zrealizować swoje marzenie, miesiąc przed porodem udało mi się założyć przychodnię. Kurs edukacji przedporodowej trwa u nas ok. 2,5 miesiąca. Moim celem jest wzajemne poznanie się na zajęciach, zbudowanie dobrych relacji. Kiedy już po porodzie wybieram się na wizytę patronażową, mamy czekają na mnie, witają mnie z uśmiechem. Mają do mnie zaufanie. Poczucie, że mogę pomóc i być potrzebna dodaje mi skrzydeł i motywuje do dalszej pracy.

Położna radzi:
Archiwum prywatne

To ważne?
Bardzo. Dziś kobieta na każdym etapie ciąży może wybrać sobie położną, która zajmie się nią indywidualnie także po porodzie. Dla mnie ważne jest też to, by mamy mogli liczyć na pomoc praktycznie 24 na dobę. Często dzwonią z wątpliwościami, pytają, nie są pewne. Czasem wystarczy, że powiem: „Pani Kasiu, wszystko jest dobrze, proszę się nie martwić”. Chodzi o dobre słowo, wsparcie.

Już przy wyborze położnej warto zwrócić uwagę na to, czy między nią a mamą coś zaiskrzyło. Tak budują się relacje, z których później zawsze coś zostaje.

Zdarzają się momenty trudne?
Najczęściej wtedy, gdy panie przychodziły na zajęcia, ale straciły ciąże. Albo sytuacje, kiedy odwiedzam mamę w ramach wizyty poporodowej, i dziecka nie ma, ponieważ zmarło. Spotykałam się wtedy z rodzicami, którzy doświadczyli najgorszej tragedii. Ta praca to stosowanie psychologii na co dzień. Umiejętność rozmowy, dialogu, słuchania. Dlatego nie bardzo lubię określenie „szkoła rodzenia”. Traktuje to jako wprowadzenie w macierzyństwo, pokazanie ewentualnych problemów, które mogą się pojawić. Moją rolą jest przygotować rodziców do życia w czasie ciąży i po porodzie. Rodzicielstwo bywa trudne. Przyszłe mamy często są przekonane, że np. jak nakarmią dziecko, to ono po prostu zaśnie. W codziennym życiu przekonują się, że nie zawsze tak jest i nie w przypadku każdego dziecka. Czytają podręczniki, w których wszystko jest wyidealizowane. W prawdziwe życie wygląda inaczej. Na zajęcia przychodzą też panowie, których wyobrażenia również zderzają się z rzeczywistością.

Czego się dowiadują?
Na przykład tego, jak kąpać i pielęgnować noworodka, jak przebiega poród. Przyszli rodzice mają możliwość zobaczyć salę porodową. Zachęcam pary, aby rozmawiali ze sobą o porodzie, o swoich oczekiwaniach, obawach. Wtedy jest szansa, że panowie będą ogromnym wsparciem dla swoich partnerek.

W jaki sposób?
Mężczyźni oczekują konkretnych zadań, ale takiej listy nie ma. Wszystko zależy od danej sytuacji i potrzeb rodzącej kobiety. Można podać wodę, przytulić, podać rękę. Poród dla mężczyzny, który świadomie decyduję się na towarzyszenie kobiecie podczas porodu, może stać się najważniejszym wydarzeniem w życiu w jego życiu. Dla rodzących kobiet najważniejsza jest chyba obecność bliskiej osoby. Warto też nawiązać dobrą relacje z położną, bo to właśnie ona przyjmuje poród, jej zadaniem jest poprowadzenie wszystkiego tak, aby przyszli rodzice czuli się bezpiecznie i mieli jak najlepsze wspomnienia.

Co jest największym problemem przyszłych rodziców?
Chyba lęk, niepewność tego, co może się stać. Dlatego stawiam sobie cel, by przede wszystkim przyszłych rodziców wspierać, przeprowadzić ich przez czas ciąży i porodu. Sama, będąc w ciąży nie wiedziałam, co mnie spotka. Dzisiaj wiem, że pozytywne nastawienie, relaksacja, pozbycie się paraliżującego lęku nawet w czasie porodu jest możliwe.

Położna radzi:
Archiwum prywatne

Jak to zrobić?
Trzeba przede wszystkim uwierzyć w siebie, w swoje możliwości. W Stanach Zjednoczonych i Australii coraz modniejszy stał się tzw. hipnoporód. To technika, która ma zmniejszyć strach, zmienić nastawienie do porodu, nauka relaksacji, odprężenia. Pamiętam jak pracowałam na sali porodowej i kiedy kobieta miała bóle krzyżowe, czasem przyłożenie chłodnych dłoni w okolice kręgosłupa skutkowało zmniejszeniem nieprzyjemnych doznań. Dziś staram się zaczynać zajęcia od relaksu. Chwila spokojnego oddechu, zamknięcia oczu i posłuchania przyjemnej muzyki - to wbrew pozorom może bardzo pomóc. A wie pan dlaczego? Bo w dzisiejszym zagonionym świecie nie mamy na to czasu. W ciągu dnia, wypełnionego po brzegi, nie ma miejsca na chwilę dla siebie. Często też nie potrafimy się relaksować. Czy jesteśmy w ciąży, czy nie - głowę zaprzątają nam setki spraw. Tym większą sztuką jest wyłączyć złe myśli podczas porodu. Niektóre panie zabierają na salę płytę z ulubioną muzyką. Bardzo do tego zachęcam. Warto, by poród stał się wspomnieniem, do którego będziemy chcieli wracać.

Nie lubię określenia "szkoła rodzenia". Dla mnie to wprowadzanie w macierzyństwo, przygotowanie rodziców do życia w czasie ciąży i po porodzie.

A co z bólem, którego nie da się znieść?
U każdej kobiety próg bólowy jest nieco inny. Na zajęciach rozmawiamy na temat naturalnych metody redukcji bólu porodowego. Często pomaga prysznic, kąpiel w ciepłej wodzie, masaż. Dziś wiemy już, że dla rodzącej zbawienny jest ruch, który zmniejsza odczucia bólowe. Kilka lat temu kobieta mogła wstać z łóżka tylko wtedy, gdy musiała iść do toalety i ruszała się wyłącznie przy zmianie boku z lewego na prawy. Na szczęście w położnictwie zaszło wiele zmian. Dziś kobiety w ciąży mają swoje prawa. Mają prawo wyboru położnej, miejsca porodu i obecności osoby towarzyszącej. Kiedy zaczynałam pracę, w 2001 roku, obecność męża przy porodzie była prawie niemożliwa. Nie mieliśmy warunków do porodów rodzinnych. Ojciec mógł najwyżej poczekać na korytarzu, a kiedy dziecko przyszło na świat, dostawał informację o wadze i tylko przy odrobinie szczęścia pozwalano mu zobaczyć noworodka. Dziś może nie tylko uczestniczyć w porodzie, ale również nawiązać pierwszy kontakt ze swoim maleństwem poprzez kangurowanie.

Jak wpływa ono na rozwój dziecka?
Bliskość daje mu poczucie bezpieczeństwa, rozluźnia, zapobiega napięciom mięśniowym, zmniejsza dolegliwości ze strony układu pokarmowego, np. kolki. Zawsze zachęcam rodziców, by kangurowanie nie kończyło się na sali porodowej, ale żeby był to rytuał również w domu - by w ciągu kolejnych dni, tygodni któryś z rodziców zapewniał dziecku poczucie ciepła i bliskości. To również znam z osobistego doświadczenia. Mój starszy syn kangurował młodszego. Miał wtedy 6 lat. Wieczorami, po kąpieli, dostawał na klatkę piersiową młodszego brata. Narodziła się między nimi niezwykła więź. Obaj do tej pory uwielbiają przytulanie, bezpośredni kontakt, czułość nie jest dla nich żadnym problemem.

Nasze ciało to później pamięta.
Co więcej, niektóre dzieci potrzebują bliskości bardziej niż inne. Jeśli im to zabierzemy, będzie to miało swoje konsekwencje w przyszłości. Dzieci przytulane od najwcześniejszego okresu życia są pewniejsze siebie, lepiej się rozwijają, nie wstydzą się okazywać czułości innym.

Pani również pamięta tę bliskość?
Tak, moi rodzice mi ją dawali. Okazywali mi dużo miłości czułości. Mam wspaniałych rodziców, wiele im zawdzięczam. Nawet jako nastolatka potrafiłam wskoczyć mamie na kolana, żeby się przytulić. Dlatego teraz wiem, jakie to ważne. Zachęcam rodziców, żeby jak najczęściej przytulali, nosili swoje pociechy.

By potem nie nadrabiać straconych chwil?
One uciekają, tak czy inaczej. Na początku nam rodzicom wydaje się, że minie jeszcze tyle lat, zanim nasze maluchy wyrosną. A to tylko wrażenie. Czas mija bardzo szybko.

Położna radzi:
Archiwum prywatne

Czego nie warto odkładać na później?
Wspólnych momentów. Mimo zmęczenia, warto cieszyć się każdą chwilą. Każdy etap w życiu dziecka jest dobry, ciekawy, cudowny. Na każdym etapie możemy się od dziecka wiele nauczyć. I przypomnieć sobie, jak to było, gdy sami mieliśmy tyle lat. W pewnym momencie zauważyłam, że w piaskownicy czuję się lepiej niż moje chłopaki (śmiech). W czasie dzieciństwa naszych dzieci, sami trochę wracamy do własnego. Macierzyństwo to piękna przygoda, która daje możliwość, by czasem się zapomnieć, poczuć beztrosko, powygłupiać.

Po prostu być?
Być świadomie. I dawać przykład. Jak wspomniałam na początku, ważne jest, żeby dzieci widziały, jak ich mama się realizuje. Współpracuję z wieloma specjalista - mi z różnych dziedzin, na przykład z moją była pacjentką Wandą Dyrda, która jest trenerką CrossFit i sama trenowała będąc w ciąży. Okazuje się, że wbrew powszechnemu przekonaniu, kobieta może, a nawet powinna być aktywna w czasie ciąży, jeśli nie ma przeciwwskazań.

A jak to się zaczęło w Pani życiu?
Chyba już w dzieciństwie (uśmiech). Moją ulubioną książką od małego był podręcznik położnictwa, który mieliśmy w domu. Mam go do dzisiaj - cały pokreślony i z notatkami. Mama opowiadała mi, że jako mała dziewczynka zabierałam książkę, chowałam się z nią pod stół i wertowałam. Wypytywałam mamę, czy znajomym urodzi się chłopiec czy dziewczynka, interesowało mnie, ile dzieci rodzi się w danym momencie na świecie.

Sprawdźmy… 15 tys. dzieci rodzi się w ciągu godziny, 250 w ciągu minuty. Położne są ludzkości niezwykle potrzebne.
Początkowo myślałam o tym, by zostać pielęgniarką. W takim zawodzie pracowała mama mojego chłopaka z lat młodości. Opowiadała mi o tym dużo. W końcu zostałam położną i pielęgniarką. Nie żałuję, choć na początku musiałam wiele swoich wyobrażeń zweryfikować. Jestem osobą, która lubi wprowadzać nowe rozwiązania. Praca w szpitalu to uniemożliwiała. Dopiero pracując we własnej przychodni mogłam w pełni realizować swoje pomysły.

Czy poród łączy położną i mamę na zawsze?
Coś w tym jest. Już przy wyborze położnej warto zwrócić uwagę na to, czy między nią a mamą coś zaiskrzyło. Często tak mam. Budują się relacje, z których później zawsze coś zostaje. Choćby uśmiech i „dzień dobry” mówione sobie na ulicy. To także rola położnej: by wspomnienia o ciąży i porodzie były przyjemne. Czasem mamy potrafią się obwiniać. Za to, że coś zrobiły nie tak, jak powinny, albo o czymś zapomniały. Ale każda z nas popełnia błędy, powinnyśmy być tego świadome. Myślę, że w kobietach jest siła. Powinnyśmy być dla siebie wsparciem i motywować się do działania. Dlatego zawsze im powtarzam: „Jest pani cudowną mamą i cudowną kobietą. Koniec, kropka”.

MONIKA KOZANKIEWICZ

Założycielka przychodni NZOZ „Twoja Położna”w Toruniu. Położna z wieloletnim doświadczeniem, położna środowiskowo-rodzinna. W swojej przychodni oferuje bezpłatne zajęcia z edukacji przedporodowej dla przyszłych mam, wizyty patronażowe u położnic i noworodków, konsultacje laktacyjne , warsztaty z udzielania pierwszej pomocy dziecku w nagłych wypadkach. Prywatnie szczęśliwa mama dwóch synów.

polecane: FLESZ: Demaskujemy mity o weganizmie i wegetarianizmie

Wideo

Materiał oryginalny: Położna radzi: "Mamo, pamiętaj o sobie". O tym, jak wychowywać dzieci i nie rezygnować z własnych pasji - Express Bydgoski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3