Polska drugą Szwajcarią - czyli nowe wakacyjne zwyczaje Polaków

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski
W tym roku poczułem się jak Szwajcar. Wybrałem w końcu z premedytacją wakacje w kraju własnym, czyli może i drogie - bo hotele nam po pandemii odleciały w kosmos - ale urocze, przewidywalne i bezpieczne pod każdym względem. Zresztą generalnie zostaliśmy drugą Szwajcarią, bo podobnego wyboru dokonała znakomita większość Polaków-szaraków. I pytanie tylko kołacze mi się po główce, czy to tylko wybór popandemiczny, czy też coś się zmieniło całkiem trwale w zwyczajach wakacyjnych Polaków?

W końcu dynamika wczasowania zamorskiego rosła nam cudnie od początku III RP. Jak ktoś mądrze zauważył, dla tak zwanego pokolenia X - czyli ludzi wychowanych w latach, kiedy z zagranicy były do wyboru Czechosłowacja albo NRD – wakacje w świecie szerokim były czymś w rodzaju zdobytego prawa obywatelskiego. No a potem stała się to rozrywka wyjątkowo egalitarna, za sprawą drastycznego spadku cen, zwłaszcza lotów, który sprawił, że tydzień w Turcji z popitką i wyżerką stał się dostępny prawie dla każdego, a podobne warunki w Polsce były osiągalne dla elity. Jasne, z dziećmi pokolenia X jest już inaczej – bo zagranica to dla nich tylko jedna z wielu możliwości, wcale nie najatrakcyjniejsza – ale bal trwał. Do czasu, bo teraz wczasujemy głównie w Polsce.

Czemuż więc tak się dzieje? Po pierwsze – wciąż królują pandemiczne strachy, a urlop w kraju w razie czego umożliwia szybki powrót do rodzinnej chałupki. Po drugie – pandemiczny stres, związany z tym, że do normalnej udręki, czyli nocnych eskapad na lotnisko, wysiadywania na nim godzinami itd. doszła jeszcze nerwówka związana z covidowymi formalnościami. I obawa, czy ktoś gdzie czegoś nagle nie wymyśli. Po trzecie wreszcie – mamy wyraźną pandemiczną zmianę gospodarowania czasem. Praca zdalna umożliwiła ludziom inne funkcjonowanie i odkrycie choćby regionalnej turystyki weekendowej, która okazała się całkiem fajnym doświadczeniem. Po czwarte wreszcie – bony turystyczne. Jednak jakąś rolę odegrały.

Tyle pandemia, ale przy okazji dostrzegliśmy też inne rzeczy. Po piąte więc – zmęczenie leżakowiskami. Jeśli ktoś robił sobie głównie śródziemnomorski reset i zaczynał w latach 90., to po 20 wakacjach wszystko mu się myli: takie same hotele, takie same leżaki, takie same parówy na śniadanie all inclusive i nawet palmy takie same. Nuda. Po szóste wreszcie – Polska nam się zmieniła. I jasne, są jeszcze plamy białe, a nawet czarne, ale generalnie jakość skoczyła mocno i zniknął dylemat: wypasiony hotel w Turcji, czy kwatera z panią Jadzią i meblami z PRL.

No a cóż, generalnie jest o co grać. Prawie trzy czwarte rodaków na wakacje wyda w tym roku bez specjalnego żalu „zdecydowanie” lub „raczej” więcej niż w ubiegłych latach. I to nie tylko z powodu inflacji.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie