Pomoc prosto z Polski

Pomoc prosto z Polski

Tomasz Bielicki

Aktualizacja:

Nowości Dziennik Toruński

Pomoc prosto z Polski
Podobno byliście szkoleni co zrobić, na wypadek porwania?
Pomoc prosto z Polski

Toruńska lekarka ANNA SZACIŁŁO, która zdecydowała się wyjechać z kraju, aby pomagać mieszkańcom Haiti, opowiada o swojej pracy w Szpitalu Albert Schweitzer.


">Podobno byliście szkoleni co zrobić, na wypadek porwania?


Dzień przed naszym wyjazdem z Polski. Spotkało się z nami dwóch funkcjonariuszy, którzy udzielili kilku podstawowych porad. Jeden z nich zakomunikował nam wprost, że jeśli nas porwą, to i tak nie mamy zbyt wielu szans, aby przeżyć. Chyba, że wśród nas będzie Amerykanin. Wtedy jest jeszcze szansa, że będą nas chcieli wymienić. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie zrobiło to na nas wrażenia.


Czego spodziewaliście się jadąc na Haiti?


Kraju, gdzie nie milkną strzały, brakuje jedzenia, wody oraz papieru toaletowego. Byliśmy przygotowani, że przez cały pobyt będziemy myć się nawilżonymi chusteczkami higienicznymi. Dodatkowo na dwa dni przed naszym wylotem na północy kraju wybuchły zamieszki. Jadąc mieliśmy miękkie nogi. Na miejscu okazało się, że nie jest tak całkiem źle. Mieszkaliśmy w domkach i przez trzy godziny dziennie mieliśmy ciepłą wodę. Jedzenie było obrzydliwe, ale było. Przed dwa miesiące jedliśmy wciąż pięć potraw. Pełen kości bigos z kozy, smażonego kurczaka z tłustym sosem... Jedzenie z ogromną zawartością tłuszczu oparte na ryżu i fasoli. Nie mogłam już na to patrzeć. Pod koniec jadłam tylko sam makaron z cukrem lub ryż z ketchupem.


Jak wyglądało szpitalne życie? Domyślam się, że brakowało wielu rzeczy...


Nasza trójka prowadziła oddział dla chorych na cholerę. Głośno było o niej na całym świecie, a więc otrzymywaliśmy wiele darowizn. W szpitalu w wydzielonych boksach leżało po 6-8 pacjentów. Do tego ich rodziny. Bywało, że robiąc wieczorny obchód musieliśmy stać nad nimi okrakiem, ponieważ spali już z dziećmi.


Całymi rodzinami?


Tak. Na Haiti to rodzina opiekuje się chorym w szpitalu. Gotuje, pierze, przebiera. Personel haitański.... Hm... Jest specyficzny. Jeśli dany pacjent ma dostać leki, to haitańska pielęgniarka krzyczy z przedsionka „Kowalski!”. Jeśli pacjent ma rodzinę, to podejdą za niego odebrać tabletki. Jeśli może się poruszać, to przyjdzie sam. Jeśli nie potrafi, albo nie ma bliskich, to nic nie dostanie. Nikt mu ich nie przyniesie. Próbowaliśmy walczyć z tym marazmem. Z różnym skutkiem. Jako lekarze robiliśmy tam wszystko - od mycia pacjentów, wynoszenia łóżek, sprzątania, zmieniania kroplówek, po badania.


Jak porozumiewaliście się, aby dowiedzieć się co im dolega?


W kreolskim francuskim. Trochę uczyliśmy się tego języka tuż przed wyjazdem. Na początku nie było łatwo, ale z czasem zaczęliśmy się dogadywać. Był jednak dodatkowy problem zupełnie innej natury. Cała edukacja w tym również szkoły podstawowe są na Haiti płatne. W związku z tym połowa mieszkańców to analfabeci, którzy nie potrafią nawet liczyć do dziesięciu. Nie byli w stanie odpowiedzieć na pytania typu „Od ilu dni masz wymioty?” albo „Ile razy miałeś biegunkę?”. Jeden z pacjentów wciąż odpowiadał „Trzy”, co wzbudziło naszą podejrzliwość.


">Czuje się Pani odpowiedzialna za to, co się tam teraz dzieje po waszym wyjeździe?


Nie będę nikogo oszukiwała, że globalnie nasz pobyt na Haiti zmienił coś dla tego kraju. Nie wybudowaliśmy żadnej studni głębinowej czy kilkudziesięciu latryn. Na pewno uratowaliśmy jednak życie kilkuset osobom. Zmienił się przy okazji mój sposób myślenia o pomocy humanitarnej. Wysyłanie pieniędzy, kontenerów z żywnością... Nie. To nie ma sensu. W ten sposób wychowujemy ludzi, którzy dzięki takiej pomocy nie będą wykazywali żadnych inicjatyw. Na Haiti widzieliśmy osoby, którzy siedzą i tylko czekają aż coś dostaną. Nie tędy droga.

Warto wiedzieć


  • 17 czerwca w Dworze Mieszczańskim odbędzie się koncert charytatywny, z którego dochód zostanie przekazany na stypendia dla studentów z Haiti. Gwiazdą będzie Katarzyna Groniec.

Czytaj treści premium w Nowościach Dziennika Toruńskiego Plus

Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Warto zobaczyć

Wideo