Pomoc prosto z Polski

  • Nowości Dziennik Toruński

Tomasz Bielicki

Podobno byliście szkoleni co zrobić, na wypadek porwania?

Toruńska lekarka ANNA SZACIŁŁO, która zdecydowała się wyjechać z kraju, aby pomagać mieszkańcom Haiti, opowiada o swojej pracy w Szpitalu Albert Schweitzer.

<!** Image 2 align=none alt="Image 173200" sub="Jarosław Korzybski, Anna Szaciłło, Łukasz Jaworski przebywali na Haiti od 23 listopada 2010 do 28 stycznia 2011 roku Fot. Nadesłana
">Podobno byliście szkoleni co zrobić, na wypadek porwania?

Dzień przed naszym wyjazdem z Polski. Spotkało się z nami dwóch funkcjonariuszy, którzy udzielili kilku podstawowych porad. Jeden z nich zakomunikował nam wprost, że jeśli nas porwą, to i tak nie mamy zbyt wielu szans, aby przeżyć. Chyba, że wśród nas będzie Amerykanin. Wtedy jest jeszcze szansa, że będą nas chcieli wymienić. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że nie zrobiło to na nas wrażenia.

Czego spodziewaliście się jadąc na Haiti?

Kraju, gdzie nie milkną strzały, brakuje jedzenia, wody oraz papieru toaletowego. Byliśmy przygotowani, że przez cały pobyt będziemy myć się nawilżonymi chusteczkami higienicznymi. Dodatkowo na dwa dni przed naszym wylotem na północy kraju wybuchły zamieszki. Jadąc mieliśmy miękkie nogi. Na miejscu okazało się, że nie jest tak całkiem źle. Mieszkaliśmy w domkach i przez trzy godziny dziennie mieliśmy ciepłą wodę. Jedzenie było obrzydliwe, ale było. Przed dwa miesiące jedliśmy wciąż pięć potraw. Pełen kości bigos z kozy, smażonego kurczaka z tłustym sosem... Jedzenie z ogromną zawartością tłuszczu oparte na ryżu i fasoli. Nie mogłam już na to patrzeć. Pod koniec jadłam tylko sam makaron z cukrem lub ryż z ketchupem.

<!** reklama>Jak wyglądało szpitalne życie? Domyślam się, że brakowało wielu rzeczy...

Nasza trójka prowadziła oddział dla chorych na cholerę. Głośno było o niej na całym świecie, a więc otrzymywaliśmy wiele darowizn. W szpitalu w wydzielonych boksach leżało po 6-8 pacjentów. Do tego ich rodziny. Bywało, że robiąc wieczorny obchód musieliśmy stać nad nimi okrakiem, ponieważ spali już z dziećmi.

Całymi rodzinami?

Tak. Na Haiti to rodzina opiekuje się chorym w szpitalu. Gotuje, pierze, przebiera. Personel haitański.... Hm... Jest specyficzny. Jeśli dany pacjent ma dostać leki, to haitańska pielęgniarka krzyczy z przedsionka „Kowalski!”. Jeśli pacjent ma rodzinę, to podejdą za niego odebrać tabletki. Jeśli może się poruszać, to przyjdzie sam. Jeśli nie potrafi, albo nie ma bliskich, to nic nie dostanie. Nikt mu ich nie przyniesie. Próbowaliśmy walczyć z tym marazmem. Z różnym skutkiem. Jako lekarze robiliśmy tam wszystko - od mycia pacjentów, wynoszenia łóżek, sprzątania, zmieniania kroplówek, po badania.

<!** Image 3 align=none alt="Image 173200" sub="Trójka lekarzy podczas pobytu prowadziła blog www.zpolskinahaiti.blox.pl, na którym można znaleźć wiele intrygujących zdjęć Fot. Nadesłana">Jak porozumiewaliście się, aby dowiedzieć się co im dolega?

W kreolskim francuskim. Trochę uczyliśmy się tego języka tuż przed wyjazdem. Na początku nie było łatwo, ale z czasem zaczęliśmy się dogadywać. Był jednak dodatkowy problem zupełnie innej natury. Cała edukacja w tym również szkoły podstawowe są na Haiti płatne. W związku z tym połowa mieszkańców to analfabeci, którzy nie potrafią nawet liczyć do dziesięciu. Nie byli w stanie odpowiedzieć na pytania typu „Od ilu dni masz wymioty?” albo „Ile razy miałeś biegunkę?”. Jeden z pacjentów wciąż odpowiadał „Trzy”, co wzbudziło naszą podejrzliwość.

<!** Image 4 align=none alt="Image 173200" sub="Część fotografii, które powstały na Haiti, można będzie wylicytować podczas koncertu charytatywnego w Dworze Mieszczańskim Fot. Nadesłana
">Czuje się Pani odpowiedzialna za to, co się tam teraz dzieje po waszym wyjeździe?

Nie będę nikogo oszukiwała, że globalnie nasz pobyt na Haiti zmienił coś dla tego kraju. Nie wybudowaliśmy żadnej studni głębinowej czy kilkudziesięciu latryn. Na pewno uratowaliśmy jednak życie kilkuset osobom. Zmienił się przy okazji mój sposób myślenia o pomocy humanitarnej. Wysyłanie pieniędzy, kontenerów z żywnością... Nie. To nie ma sensu. W ten sposób wychowujemy ludzi, którzy dzięki takiej pomocy nie będą wykazywali żadnych inicjatyw. Na Haiti widzieliśmy osoby, którzy siedzą i tylko czekają aż coś dostaną. Nie tędy droga.

Warto wiedzieć

  • 17 czerwca w Dworze Mieszczańskim odbędzie się koncert charytatywny, z którego dochód zostanie przekazany na stypendia dla studentów z Haiti. Gwiazdą będzie Katarzyna Groniec.

Wideo

polecane: MiauCzat: Honorata Witańska ostrzega kobiety! Tęskni za PiP?

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3