Pomoc społeczna bardzo ciąży

Redakcja
W tegorocznym budżecie z 73 mln zł w kasie miejskiej co piąta złotówka trafi na zasiłki. Inne samorządy ograniczają wydatki w tym zakresie.

W tegorocznym budżecie z 73 mln zł w kasie miejskiej co piąta złotówka trafi na zasiłki. Inne samorządy ograniczają wydatki w tym zakresie.

Wąbrzeźno, podobnie jak Brodnica, balansuje na granicy dopuszczalnego przepisami zadłużenia. W poszukiwaniu oszczędności samorząd obniżył tam dodatek mieszkaniowy.

- W lutym 2004 r. obniżono tam wysokość wskaźnika procentowego, od którego zależy wysokość dodatku mieszkaniowego - informuje Marzanna Wiśniewska, kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w wąbrzeskim magistracie. - Rada Miejska obniżyła o 20 punktów procentowych wysokość wskaźników wydatków przypadających na normatywną powierzchnię zajmowanego lokalu mieszkalnego lub faktycznych wydatków ponoszonych na lokal mieszkalny, jeżeli powierzchnia tego lokalu jest równa normatywnej powierzchni użytkowej lokalu mieszkalnego lub budynku mieszkalnego. Oznacza to, że od 2004 r. w Wąbrzeźnie obowiązuje, w przypadku wypłaty dodatku mieszkaniowego 50 proc. kosztów utrzymania mieszkania.

W Wąbrzeźnie z 820 tys. zł w ubiegłym roku wydatki na dodatki mieszkaniowe stopniały w tym do 700 tys. zł. W Brodnicy wskaźnik ów to nadal 70 proc. kosztów. W kasie miejskiej z puli 73 mln zł aż 13 mln trafia na zasiłki i inne świadczenia. Tylko wspomniane dodatki mieszkaniowe to od 2009 r. milion, a wcześniej 1,4 mln zł. Samorządowcy przekonują, że to wydatki, które trzeba ponieść.

<!** reklama>- Dodatki mieszkaniowe są potrzebne, bo pozwalają tym mniej zamożnym płacić za lokum bez narażania się na zadłużanie - ocenia Marek Hildebrandt, przewodniczący Rady Miejskiej z rządzącej koalicji. - Ograniczając dodatki mieszkaniowe byśmy sami sobie zrobili problem w BTBS, gdzie wielu lokatorów korzysta z tej formy pomocy. Niestety, nakłady na pomoc społeczną są olbrzymie, ale takie czasy. Dlatego myślę, że należy w jakiś sposób preferować tych ludzi, którzy zarabiają i płacą podatki również na tych, którzy radzą sobie trochę gorzej.

Opozycja też nie chce ograniczać wydatków na pomoc społeczną.
- To są spore pieniądze, ale musimy się zastanowić, czy one są dobrze wydawane - komentuje Wacław Derlicki, radny i były burmistrz Brodnicy. - Osobiście spotykam się z problemem biedy. Przychodzi raz dziewczyna z pytaniem, czy nie mam czegoś do jedzenia. Zaoferowałem jej talerz krupniku. Zjadła dwa, aż jej się uszy trzęsły. Tak nie może być, że z jednej strony wydaje się pieniądze na fiu-bździu, a z drugiej nie ma na pomoc społeczną. Chociaż momentami urasta to do przesady, bo istotnie jest wielu wyrwigroszy. Są też osoby, które są dumne i wniosku nie złożą, ale klepią biedę.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie