Pomyślał o przyszłości

Piotr Bednarczyk
Rozmowa z WIESŁAWEM JAGUSIEM, żużlowcem Unibaksu Toruń.

Rozmowa z WIESŁAWEM JAGUSIEM, żużlowcem Unibaksu Toruń.

<!** Image 2 align=right alt="Image 78792" sub="Wierni fani Wiesława Jagusia, gdy zobaczą go w nowych barwach na torze, mogą być mocno zdziwieni / Fot. Łukasz Trzeszczkowski">Ten sezon zapowiada się dla Ciebie raczej spokojnie. Nie będzie Ci brakowało atmosfery Grand Prix?

Na początku będzie mi na pewno brakowało. W końcu startowałem wśród „śmietanki” światowego żużla. Ale rozstałem się z Grand Prix definitywnie. Na szczęście będę za to bardziej wypoczęty przed meczami ligowymi w Polsce. Grand Prix odbywało się w soboty, a już dzień później musiałem jechać w kraju. Teraz będę miał większy luz.

Ale mimo wszystko musiało Ci być miło, gdy w Grand Prix Włoch zająłeś trzecie miejsce i byłeś na pierwszych stronach gazet i od Ciebie zaczynały się sportowe serwisy w TV i radiu...

Na pewno było to bardzo miłe. Przeżywałem to, cieszyłem się z sukcesu. Doznałem smaku na podium, nie ukrywam, że cała otoczka, atmosfera wokół tego, była imponująca. Ale to było tylko raz, a zawodów było sporo.

To co będzie w takim razie dla Ciebie najważniejsze w nadchodzącym sezonie?

Oczywiście liga w Polsce. Mam tu jeszcze dużo do zrobienia. W minionym sezonie nie udało nam się zdobyć złota, więc teraz motywacja jest większa. Mamy nad czym pracować, by zrealizować cel. Poza tym skoncentruję się również na lidze szwedzkiej, do której przykładam sporą uwagę. Nie ukrywam, że tam też są „dobre pieniążki”.

A starty indywidualne?

Najważniejsze będą Indywidualne Mistrzostwa Polski, z finałem w Lesznie. To mój trzeci z głównych celów na ten rok. Chciałbym wypaść w IMP jak najlepiej.

Będziesz musiał w tym sezonie rywalizować o skład w drużynie Unibaksu, bo seniorów jest więcej niż miejsc w ekipie. Dopuszczasz do siebie myśl, że w którymś ze spotkań może zabraknąć dla Ciebie miejsca?

Cała „ława” seniorów musi się z tym liczyć i każdy zdaje sobie chyba z tego sprawę. Juniorzy nie mają takiego kłopotu. Ale to nie jest mój problem, tylko działaczy i menedżera, który będzie ustalał skład na mecz. To on musi trafić w najlepsze rozwiązanie. Jeśli chodzi o mnie, to czuję się na tyle mocno psychicznie, fizycznie i sprzętowo, że nie powinienem mieć aż takich kłopotów, bym się miał nie łapać do składu.

W sprzęcie nie zrobiłeś rewolucji. W Twoim boksie znowu widzę GM-y...

<!** reklama>Tak, będę jeździł na GM-ach. Przy okazji chciałbym podziękować Ryszardowi Kowalskiemu, który opiekuje się moim sprzętem od wielu lat i jestem zadowolony z tej współpracy. On potrafi znakomicie „dopieścić” moje silniki.

Unibax jest jednym z głównych kandydatów do złotego medalu w Drużynowych Mistrzostwach Polski. Jak dotąd jednak status faworyta rozgrywek toruńskiemu klubowi nie służył, co było widać zwłaszcza w 2003 roku. Jakie błędy wówczas popełniono, których musicie się ustrzec teraz?

Wiemy, jak było... Nazwiska same nie jadą. W tym feralnym roku mieliśmy Tony’ego Rickardssona, Jasona Crumpa, Piotra Protasiewicza, a skończyło się raptem na wicemistrzostwie Polski. Myślę, że jeśli zespół jest naszpikowany gwiazdami, nie można mu od razu przydzielać mistrzostwa. Przede wszystkim trzeba mieć dwóch-trzech bardzo solidnych seniorów i mocnych juniorów. Ci ostatni również mają wiele do powiedzenia, od ich biegu zaczyna się mecz. Dobrze przecież zaczynać od „mocnego uderzenia”. W dodatku jeden z nich jedzie w spotkaniu aż pięć razy. Sądzę, że w tym roku w Unibaksie nie mamy zawodników z „pierwszej półki” światowej, ale każdego z nas stać na zdobycie dużej liczby punktów, co prowadzi do wygranej w meczu.

W ilu imprezach zamierzasz w tym roku wystartować?

Nie liczyłem. Nie wiem, ile mnie czeka startów indywidualnych. Wiadomo zaś, że wystąpię dodatkowo w lidze rosyjskiej, bo podpisałem kontrakt na pięć spotkań w barwach drużyny z Władywostoku.

W tym roku cały zespół musi startować w jednakowych kevlarach. Twój wizerunek bardzo się zmienił. Dotąd byłeś rozpoznawalny na całym żużlowym świecie z charakterystycznego, czerwonego ubioru. Nie żałujesz ten zmiany?

Żałuję i ciężko jest mi się przyzwyczaić do nowych kolorów. Ale nie miałem wyjścia, wszyscy musimy mieć jednakowe kombinezony. Teoretycznie możemy zostawić sobie stary wygląd motocykli, ale w moim przypadku nie miałoby to sensu. Skoro będziemy jeździli w barwach niebiesko-biało-pomarańczowych, to ten mój stary, czerwony motocykl, raczej by nie pasował.

Jeszcze przez dwa lata masz aktualny kontrakt z Unibaksem. Chodzą słuchy, że po tym czasie zamierzasz skończyć karierę.

Tak, to prawda. Na pewno jeszcze dwa lata będę się ścigał, a potem może rzeczywiście skończę karierę. Chciałbym przede wszystkim skończyć ją w pełni zdrowia. Ale nie wykluczam, że jeśli po tych dwóch latach będę jeszcze sobie radził w konfrontacji z najlepszymi, to będę jeździł dalej.

W każdym razie myślisz już o zabezpieczeniu na przyszłość. Twoi znajomi żartują, że większość pól między Toruniem a Bydgoszczą należy już do Ciebie.

No... parę tych hektarów mam, to nie tajemnica (śmiech - przyp. red). Po zakończeniu kariery nie będę musiał iść gdzieś do pracy. Byt mam już w tej chwili zapewniony, nie będę się musiał o to martwić, tak jak kilku innych byłych żużlowców.

Wśród sponsorów nastąpiły niewielkie zmiany.

Elizę zastąpiła inna firma Mirosława Karkosika, Omega. Poza tym zostają ze mną Elkard, Marwit i Nowości, którym tradycyjnie bardzo dziękuję za pomoc.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie