Ponad trzystu świadków

w
Od października 2009 roku w toruńskim Sądzie Okręgowym trwa proces w sprawie testowania szczepionek na grypę na grudziądzkich bezdomnych. Do wyroku jeszcze daleko.

Od października 2009 roku w toruńskim Sądzie Okręgowym trwa proces w sprawie testowania szczepionek na grypę na grudziądzkich bezdomnych. Do wyroku jeszcze daleko.

Przypomnijmy, że o testach policjanci dowiedzieli się przypadkiem w 2007 roku, gdy interweniowali w czasie bójki pomiędzy bezdomnymi. Okazało się, że przeprowadzała je jedna z grudziądzkich prywatnych przychodni. Ci, którzy zgodzili się na przyjęcie leku, dostawali za to pieniądze. Od kilku do kilkudziesięciu złotych. I właśnie o tę gotówkę pobili się bezdomni.

W perukach do sądu

Z aktu oskarżenia wynika, że szczepionki przyjęło około 350 osób. Wszystkie musi przesłuchać sąd i to jeden z powodów, iż postępowanie trwa już półtora roku.

<!** reklama>Drugim jest zachowanie oskarżonych. Wystarczy przypomnieć, że sąd przed październikiem 2009 roku kilkakrotnie próbował rozpocząć proces, ale na przeszkodzie stawali oskarżeni albo ich adwokaci. Przynosili zwolnienia lekarskie lub w inny sposób blokowali odczytanie aktu oskarżenia na sali rozpraw.

Oskarżeni w tej sprawie, a właściwie oskarżone - zasłynęły też tym, że na pierwsze rozprawy przychodziły w perukach i ciemnych dużych okularach, aby ukryć swe prawdziwe twarze przed fotoreporterami i operatorami kamer.

Pozew z żądaniem

Pozew o 20 tysięcy złotych zadośćuczynienia złożył w sądzie policjant z Torunia, który był podejrzany o wzięcie łapówki od matki toruńskiej prokuratorki.

Gotówka ta ma być rekompensatą za dobę spędzoną w policyjnym areszcie, czyli tak zwanym dołku, do którego trafił, po decyzji prokuratury, tuż po zatrzymaniu. Złożył na nią zażalenie i sąd uznał, że rzeczywiście było zbyt pochopne posunięcie.

Przypomnijmy, że sprawa zaczęła się od zatrzymania auta, którego kierowca na ulicy Podgórskiej w Toruniu złamał przepisy ruchu drogowego. Według matki prokuratorki z Torunia, policjant wypisał za to wykroczenie mandat i jeszcze wziął od niej sto złotych w gotówce. Policjant twierdził co innego. Podczas śledztwa poddał się nawet, na własną prośbę, badaniu na wariografie.

Ostatecznie postępowanie w tej sprawie zostało umorzone. Ale policjant, również po decyzji prokuratury, otrzymywał połowę wynagrodzenia. To wszystko, jego zdaniem, kwalifikuje się, aby otrzymał zadośćuczynienie.(w)

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie