Porażka w dziecinny sposób

Redakcja
Efektownych akcji w niedzielnym meczu nie brakowało. Na zdjęciu Żarko Comagić zdobywa punkty wsadem do kosza
Efektownych akcji w niedzielnym meczu nie brakowało. Na zdjęciu Żarko Comagić zdobywa punkty wsadem do kosza Sławomir Kowalski
Udostępnij:
W tym tygodniu do zespołu Polskiego Cukru dołączy Marcin Sroka. Wkrótce umową ma się związać też nowy rozgrywający. Czy nabytki okażą się rozwiązaniem problemów beniaminka Tauron Basket Ligi?

Torunianie byli w niedzielę blisko przerwania złej passy. Bez Jamara Diggsa (rozstał się z klubem i zagra w lidze cypryjskiej) i Mateusza Jarmakowicza (odsunięty od zespołu, wkrótce powinien oficjalnie pożegnać się z klubem) torunianie prowadzili przez większość meczu z Wilkami Morskimi (przed meczem w Toruniu legitymowali się bilansem zaledwie 2-7). Niestety, błędy w ostatniej minucie sprawiły, że goście zdobyli siedem „oczek” z rzędu i dzięki trafieniu z dystansu Mike’a Rosario triumfowali 90:87.

- W poprzednich meczach zawsze byliśmy blisko, może oprócz spotkania w Gdyni, ale brakowało kropki nad „i” - mówił po spotkaniu trener Wilków Morskich Krzysztof Koziorowicz. - Przegrywaliśmy walkę pod tablicami, to był nasz problem do przerwy. Zaryzykowaliśmy w ostatniej kwarcie większą liczbą graczy na obwodzie i to się opłaciło. Myślę, że czterech niskich koszykarzy w decydującej fazie meczu było pewnym zaskoczeniem dla gospodarzy. Mamy dwóch strzelców, na których w ostatnich minutach zawsze możemy liczyć, to Mike Rosario i Trevor Releford.
[break]
Nic więc dziwnego, że w toruńskim obozie nastroje były minorowe.
- Nie wiem, co mam powiedzieć - rozpoczął swoją wypowiedź podczas konferencji Krzysztof Sulima. - Prowadziliśmy tak długo, ale nie zastawiliśmy raz kosza i przegraliśmy w dziecinny sposób. To boli, bo naprawdę ciężko pracujemy, chyba najciężej z wszystkich drużyn. Nie może się powtórzyć coś takiego.

Silny skrzydłowy może być jednak zadowolony ze swojej postawy. Dobrze radził sobie z wysokimi graczami ze Szczecina. Zdobył w ciągu ponad 23. minut 17 punktów (4/6 za 2, 9/12 za 1). Do tego dołożył 5 zbiórek i 3 asysty.

Kolejnej szansy na przerwanie złej passy torunianie będą szukać już w najbliższy weekend. W niedzielę o godz. 17. zmierzą się w Sopocie z zespołem Trefla.
W drużynie ma już zadebiutować Marcin Sroka.

- Szukaliśmy Polaka, który ma duże doświadczenie w ekstraklasie i coś w swojej karierze osiągnął - wyjaśnił Milija Bogicević, trener Polskiego Cukru. - Marcin był jedynym rozsądnym rozwiązaniem i dlatego zdecydowaliśmy się na niego.

Nie wiadomo jednak, kiedy do zespołu dołączy nowy rozgrywający.
- Pracujemy nad tym - dodał Bogicević. - Musieliśmy najpierw mieć budżet na nowego zawodnika. Dlatego Diggs odszedł od razu, gdy tylko pojawiła się taka okazja w postaci kontraktu w innym klubie.

Nieoficjalnie wymienia się nazwiska trzech kandydatów. To Amerykanie: Jordan Callahan, Stanley Burrell i... William Franklin. Ten ostatni wciąż jest zawodnikiem Energi Czarnych Słupsk. W klasyfikacji najlepiej podających zawodników Tauron Basket Ligi prowadzi ze średnią 6,5 asysty na mecz. Włodarze Czarnych są jednak niezadowoleni z bilansu (4-6) i szukają zmian. W Słupsku pojawił się Jerel Blassingame, jedna z gwiazd ligi przed laty.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jan III
Kiepska strategia w meczach dała tyle przegranych...trener na kurs, ale już nie w Toruniu
Dodaj ogłoszenie