Postawili na Europejki

Krystian Góralski
Krystian Góralski
Rozmowa z ELMEDINEM OMANICIEM, trenerem koszykarek Energi Toruń.

Rozmowa z ELMEDINEM OMANICIEM, trenerem koszykarek Energi Toruń.

<!** Image 2 align=right alt="Image 170662" sub="Elmedin Omanić narzeka na trapiące jego zespół kontuzje / Fot. Jacek Smarz">Jaki to był sezon dla Energi Toruń?

Mogę powiedzieć, że średni. Na pewno zrobiliśmy krok do przodu w rozgrywkach Pucharu Europy FIBA. Zabrakło nam niewiele do awansu do ćwierćfinału, by osiągnąć najlepszy wynik w historii polskich zespołów w tych rozgrywkach. W dwumeczu z Gran Canarią byliśmy bardzo blisko sukcesu. Wygraliśmy trzema punktami, ale, niestety, nie odrobiliśmy strat z pierwszego meczu. Kolejnym krokiem do przodu był wynik osiągnięty w Pucharze Polski. Po raz pierwszy udało nam się zagrać w finałowym meczu, a trzeba pamiętać, że te rozgrywki w ostatnich kilkunastu latach były zdominowane przez zespoły Lotosu Gdynia, Wisły Kraków, AZS-u Gorzów czy CCC Polkowice. W rozgrywkach ligowych trochę kombinowaliśmy. Nie udało nam się. Przegraliśmy po trzech ciężkich meczach z AZS-em Gorzów i pozostała nam walka z Liderem o piąte miejsce. U siebie przegraliśmy, a w ostatnim meczu, nie wiem dlaczego, dziewczynom nie udało się wygrać. Ostatecznie zremisowaliśmy, ale w dwumeczu i tak byliśmy gorsi.

Największym problemem w tym sezonie były jednak chyba kontuzje?

<!** reklama>Po części tak. Poza tym kilka zawodniczek miało słabszy sezon. Niemniej jednak kontuzje na pewno były przeszkodą. Najbardziej doskwierały nam na początku i na końcu sezonu, czyli w tych najważniejszych momentach. W tych właśnie meczach zabrakło Moniki Krawiec. Alicia Gladden przyleciała z urazem kolana. Przez kontuzję pachwiny zabrakło jej również pod koniec sezonu. To są dwie nasze najważniejsze zawodniczki. Najlepsi strzelcy. Poza tym na początku w ważnych meczach nie grała przez miesiąc Jelena Maksimović. Później zabrakło Very Perostijskiej, Magdy Radwan. Na spory okres „wypadła” Lizanne Murphy. Jak się to wszystko zsumuje i popatrzy na to, to można powiedzieć, że mieliśmy szczęście, że była szeroka ławka. Niektórzy mówią, że lepiej jest kupić dwie, trzy bardzo drogie dziewczyny niż mieć taki szeroki skład. Ale jak się ma w zespole siedem, osiem koszykarek i dwie złapią kontuzje, to robi się problem.

Z jakich zatem zawodniczek można być w tym sezonie zadowolonym?

Tak na sto procent, to nie było takiej zawodniczki. W tym sezonie bardzo dobrze zagrała „Szpila” (Emilia Tłumak - dop. aut.), która wróciła po kontuzji i urlopie macierzyńskim. Efektem tej gry jest teraz powołanie do szerokiej kadry narodowej. Miała nie najlepszy, ale niezły sezon. Przez cały czas grała równo. Nie było u niej dużych wahań formy, a końcówkę sezonu miała nawet chyba najlepszą ze wszystkich zawodniczek. Jelena Maksimović może nie miała udanych ostatnich meczów, ale dobrze grała w trakcie sezonu i była pierwszym strzelcem. Pozostałe zawodniczki prezentowały średni poziom. Zabrakło tego, co było rok wcześniej. Wówczas wśród najlepszych rzucających w lidze były dwie nasze koszykarki, w gronie zbierających jedna czy dwie. W tym sezonie mieliśmy cztery - sześć dziewczyn rzucających od ośmiu do dwunastu punktów. Nie dało nam to jednak najlepszego wyniku.

A czy są w takim razie koszykarki, które zawiodły swoją postawą?

W jakiś sposób błędem było tworzenie drużyny zarówno na rozgrywki ligowe i na Puchar FIBA. W europejskich rozgrywkach nie mogą występować trzy czy cztery Amerykanki, tak jak ma to miejsce w Pruszkowie. Lider ma co najmniej trzy solidne zawodniczki zza oceanu. My nie mogliśmy sobie na to pozwolić. Musieliśmy koncentrować się na koszykarkach z Europy. Największym błędem, który zrobiłem, na pewno było pozyskanie Hajdany Radunović. To koszykarka bardzo doświadczona, ma za sobą wiele udanych sezonów, ale okazało się, że musi już myśleć o zakończeniu kariery. Gdybyśmy zamiast niej mieli skrzydłową chociażby prezentującą poziom Charity Egenti czy Bernice Mosby z Pruszkowa, moglibyśmy osiągnąć dużo więcej w tym sezonie, włącznie z medalem czy nawet finałem.

Mistrzostwo Polski Wisły Kraków nie jest raczej zaskoczeniem. A brąz wywalczony przez AZS Gorzów?

Na wyniki w tym sezonie wpłynęło wiele okoliczności. Już przed sezonem mówiłem, że Wisła Kraków jest poza zasięgiem. Gdyby jednak nie było takiej rotacji w składzie AZS-u Gorzów. Gdyby została Jelena Leuczanka i Kalana Greene. Gdyby Lotos nie miał tylu kontuzji z greckim szkoleniowcem na ławce, który tam wykonał kawał dobrej roboty... Myślę, że tabela mogłaby wyglądać inaczej. Obecne wyniki nie są jednak zaskoczeniem. Można się jedynie zastanowić, czy brąz AZS-u to zaskoczenie pozytywne, czy negatywne. Ostatnie mecze grał bez Samanthy Richards, która miała bolesną kontuzję. Z nią w pełni sprawną mogłoby być ciekawie. W ogóle ten sezon obfitował w kontuzje.

A sytuacja na dole tabeli? Spadek ŁKS-u Łódź i ROW-u Rybnik jest niespodzianką?

Typowałem do spadku oprócz ŁKS-u, inną drużynę. O tym, że ŁKS spadnie, było wiadomo od początku sezonu. Miał dużo problemów, przegranych, rotacji w składzie i na ławce trenerskiej. Mirosław Trześniewski wykonał dobrą pracę, ale przegrał sporo meczów na początku. Musiał jednak grać bez Magdaleny Losi, Chinyere Ukoh i kilku innych koszykarek. Później przyszedł nowy trener, ale myślę, że stary szkoleniowiec nie osiągnąłby gorszego wyniku. Jeżeli chodzi o zespół z Rybnika, to jego spadek może być małą niespodzianką, bo w trakcie sezonu nieźle sobie radził.

Sezon dobiegł końca. Myśli Pan już o kolejnym. Ma Pan ważny kontrakt w Toruniu, ale czy to oznacza, że Elmedin Omanić ponownie poprowadzi Energę?

Różnie bywa. Miesiąc temu miałem już kilka propozycji. M.in. bardzo ciekawa oferta od drużyny z Cypru, która chce inwestować w zespół i wygrać rozgrywki Pucharu Europy FIBA. Miałem też w trakcie sezonu ofertę z Francji, ale moje dzieci chodzą do szkoły w Toruniu. Nie mogę sobie pozwolić na zmianę miejsca co trzy czy sześć miesięcy. Na chwilę obecną myślę, że zostaję w Toruniu. Zobaczymy, jak będą wyglądały inne rzeczy, jak na przykład budżet zarówno nowego sezonu, jak i minionego. Wiadomo, że w każdym klubie i każdym sporcie są problemy finansowe. Prezes Maciej Krystek walczy o pieniądze i mam nadzieję, że będzie dobrze. Chciałbym zostać w Toruniu. W każdym zespole, w którym pracuję mam taką zasadę, że zanim skończy się sezon, to ja już myślę o kolejnym. W głowie mam plan na przyszłość. Powoli buduję drużynę i zobaczymy co z tego wyjdzie.

Druga część rozmowy - w jutrzejszym numerze

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie