Powstańcy listopadowi z Torunia i okolic. W 190. rocznicę nocy listopadowej

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
4 pułk piechoty podczas bitwy pod Olszynką Grochowską - obraz Wojciecha Kossaka. Pod Olszynką, ale nie w szeregach "czwartaków" walczył Łukasz Przybylski, podczas bitwy został zresztą ranny w nogę. Oficerem 4 pułku, ale po bitwie pod Grochowem został natomiast Józef Kruszyński Domena Publiczna
Ostatni weteran powstania listopadowego w naszym regionie doczekał wolnej Polski. Zmarł w 1922 roku w Lipnie. Uczestników insurekcji z naszego regionu było więcej. Józef Kruszyński, właściciel Nawry na przykład, był oficerem legendarnych "czwartaków".

"Oto dziś dzień krwi i chwały"... No dobrze, nie dzień, tylko noc i nie dziś, ale 190 lat temu. W nocy z 29 na 30 listopada 1830 roku wybuchło powstanie listopadowe. Pierwsze strzały padły w Warszawie, a więc daleko od Torunia, który na dodatek znajdował się wtedy w innym zaborze, jednak nasi też tam byli i się bili. Później też kilku bohaterów tamtych wydarzeń znalazło w Toruniu i okolicy schronienie.

ZOBACZ WIDEO: Jak żyło się sto lat temu w Toruniu?

190 lat od wybuchu powstania listopadowego pałac w Nawrze jest ruiną. Może przetrwa jeszcze dekadę? Może w tym czasie samorządowi województwa uda się zrealizować plany dotyczące pałacu i 30 listopada 2030 roku w muzeum ziemiaństwa Pomorza i Kujaw będzie można uczcić pamięć Józefa Kruszyńskiego? Ówczesny właściciel Nawry był wszak ministrem powstańczego rządu, a także oficerem legendarnego 4 pułku piechoty. W szeregach "czwartaków" bił się między innymi pod Ostrołęką, za co otrzymał order Virtuti Militari.

Powstanie listopadowe jest uważane za jedyne, które miało szanse powodzenia. Zawdzięczało to m.in. generałowi Ignacemu Prądzyńskiemu, autorowi śmiałego planu polskiej ofensywy, a także świetnego zwycięstwa pod Iganiami. Kilkanaście lat wcześniej, jeszcze jako major, Ignacy Prądzyński kierował wytyczaniem przebiegającej pod Toruniem granicy między zaborami. Tej samej, przez którą w 1831 roku do Królestwa przemycana była broń i przekradali się ochotnicy. Podczas prac Prądzyński w Toruniu był i miasto zwiedzał.

Warto przeczytać

Prądzyński rwał się do walki, tego zapału całkowicie jednak brakło wodzowi naczelnemu, generałowi Janowi Skrzyneckiemu. Jego opieszałość i błędy wbiły gwóźdź do powstańczej trumny. W maju 1831 roku Polacy przegrali bitwę pod Ostrołęką, później Rosjanie sforsowali Wisłę w okolicach Osieka nad Wisłą i ruszyli na Warszawę, aby zaatakować ją od zachodu. 5 października 1831 roku pod Brodnicą granicę pruską przeszła armia generała Rybińskiego, ostatni duży oddział powstańczy, jaki jeszcze działał w polu. Cztery dni później skapitulowała twierdza Modlin, zaś 21 października poddała się załoga Zamościa, ostatniej twierdzy pozostającej w rękach polskich. Zaczęła się wielka tułaczka. Część powstańców Rosjanie zesłali na Syberię, część żołnierzy listopadowych wybrała emigrację, inni zaś szukali schronienia poza Królestwem, w tym m.in. w Toruniu. Wspomniała o nich

"Gazeta Toruńska", gdy w październiku 1880 roku, w związku ze zbliżającą się 50 rocznicą wybuchu powstania zaapelowała, aby weteranów otoczyć szczególną opieką.

"W Toruniu mieszka także paru weteranów, z których jeden tylko piszącemu znany jest osobiście - czytamy. - Nazywa się Antoni Raczkowski, ur. 13 czerwca 1799 roku w powiecie tęszewskim na Żmudzi. W roku 1830 wstąpił do wojska polskiego i to do poznańskiego pułku ułanów, którego pułkownikiem był, jak powiada, Jeziorski. Uczestniczył w wyprawie na Litwę pod generałem Dembińskim i brał udział w potyczce pod Trokami, Kownem, Augustowem, w krwawej bitwie pod Ostrołęką, a wreszcie pod Pragą. Przybywszy po kapitulacyi armii polskiej do Prus ożenił się i przez 27 lat zarabiał na życie jako szyper, a później pracował gdzie się nadarzyło".

Polecamy

Faktycznie, pracę na rzece Antoni Raczkowski zakończył w 1878 roku, wtedy w każdym razie na łamach "Gazety Toruńskiej" pojawiło się ogłoszenie o tym, że zamierza on sprzedać swój galar (dziewiątak) zakotwiczony w pobliży mostu kolejowego. A w jaki sposób weteran świętował półwiecze powstania?

"Wspólna wieczerza na pamiątkę powstania z roku 1830 i dla uczczenia weteranów odbyła się wczoraj na sali Hildebrandta przy licznym udziale, gdyż zasiadło do stołu blisko 70 osób - informowała "Gazeta Toruńska" 1 grudnia A. D. 1880. - Z weteranów zasiadł na honorowym miejscu jedyny żyjący tu pomiędzy nami szeregowiec poznańskiego pułku ułanów, starzec 80-letni Antoni Raczkowski".

Uczta trwała do północy. Wcześniej, w kościele św. Janów odbyła się msza żałobna w intencji poległych uczestników powstania. Jak informował polski dziennik, wierni modlili się przy ozdobionej słuckim pasem trumnie ustawionej na rzęsiście oświetlonym katafalku.

Młodzież toruńska 50-lecie powstania świętowała natomiast w ogrodzie Tivoli na Bydgoskim Przedmieściu. Najpierw w tonie podniosłym, a później już nieco bardziej na wesoło.

Warto przeczytać

Ostatni weteran powstania listopadowego w naszym regionie doczekał wolnej Polski. Zmarł w Lipnie w 1922 roku.

"Dnia 21 lutego w Lipnie odbył się pogrzeb uczestnika dwóch powstań 1831 i 1863 roku, śp. Łukasza Przybylskiego, liczącego 108 lat - czytamy w "Słowie Pomorskim" z 1 marca 1922 roku. - Udział w pogrzebie wzięły nieprzejednane rzesze ludu, młodzież gimnazjalna, dziatwa szkół powszechnych, straż ogniowa z orkiestrą, policja na czele z komendantem p. Kruziewiczem, oddział ułanów, który specjalnie przybył z Włocławska. (...) Po mszy świętej do przepełnionego po brzegi kościoła przemówił w podniosłych słowach ks. prefekt Michał Sadkowski, przypominając czyny chwalebne tego wiekowego bohatera. Dowiedzieliśmy się z pięknego przemówienia, jakim śp. Łukasz Przybylski był bohaterem. Już jako młodzieniec i wychowanek szkoły podchorążych w Warszawie, na głos powstającej Ojczyzny w roku 1830 chwycił za karabin i stanął w szeregach powstańczych. Złapany przez Moskali i wywieziony do Rosji zostaje wcielony do armji carskiej, w której długi czas przebywał. Na krótko przed powstaniem styczniowem wraca do Ojczyzny i oddaje się pracy cichej i spokojnej. (...) W styczniu 1863 roku Łukasz Przybylski na jęk bolesny swojej Ojczyzny, chociaż ma lat 50 staje znów w szeregach walczących. Jako wyćwiczony pierwszego powstania i armji carskiej obejmuje dowództwo nad oddziałem powstańczym i walczy z nim w okolicach Warszawy pod Radzyminem. Tu dostaje się w ręce Moskali".

Od kary śmierci uratował go fakt, że służył w armii carskiej. Przybylski został jednak skazany na trzy lata ciężkich robót, a później na zsyłkę do guberni irkuckiej. Tu - jak pisze "Słowo Pomorskie" - przebywał do wybuchu rewolucji. Korzystając z zamętu, stuletni starzec ruszył na zachód, polską granicę przekroczył w 1919 roku. Co zrobił potem? Zgłosił się do powstańczych oddziałów wielkopolskich generała Dowbora-Muśnickiego. W 1919 roku zameldował się w Poznaniu, udzielił m.in. wywiadu tamtejszemu "Kurierowi".
Po trzecim już w swoim życiu powstaniu, jako pułkownik Wojska Polskiego, osiadł w domu weterana we Włocławku. Tam spotkał swojego dalekiego krewnego, który go zabrał do Lipna.
Łukasz Przybylski mógł być ostatnim weteranem powstania listopadowego. W 1919 roku czasopismo "Ilustracja Polska" umieściła na okładce zdjęcia dwóch żyjących wtedy jeszcze żołnierzy z 1831 roku - Przybylskiego oraz Michała Surmińskiego, który w dokumentach z tamtych czasów występuje częściej jako Michał Szurmiński. W 1831 roku miał on być oficerem ordynansowym samego generała Sowińskiego. Jako taki otaczany czcią, umarł w 1929 roku. Według jednej wersji Szurmiński urodził się w roku 1804, według innej w 1809. To by oznaczało, że w chwili śmierci miał lat 120 albo 125. Z tego powodu jego historia budzi pewne wątpliwości.

Polecamy

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie