Pożyczkę "žodda" w gabinecie razem z receptą...

Justyna Wojciechowska-Narloch
Była już metoda „na wnuczka”, a teraz pojawił się zupełnie nowy sposób „na doktora”. Wszystko po to, by wzbudzić zaufanie, a potem perfidnie wyłudzić pieniądze od starszych ludzi.

Była już metoda „na wnuczka”, a teraz pojawił się zupełnie nowy sposób „na doktora”. Wszystko po to, by wzbudzić zaufanie, a potem perfidnie wyłudzić pieniądze od starszych ludzi.

O spotkaniu z rzekomą lekarką opowiedziała „Nowościom” 81-letnia kobieta, mieszkanka Bydgoskiego Przedmieścia, która swoje dane chce zostawić do wiadomości redakcji.

Do zdarzenia doszło w ubiegłym tygodniu, gdy na dworze panowały bardzo silne mrozy. Nasza Czytelniczka, cierpiąca m.in. na reumatyzm, szła podpierając się laską po ulicy Chełmińskiej. Na wysokości sklepu z biżuterią zatrzymała ją dobrze ubrana pani w średnim wieku.

<!** reklama>- Wyłowiła mnie z tłumu, bo nawet ślepy by zobaczył, że poruszam się z trudem i jestem cała obolała. Przywitała się ze mną bardzo serdecznie, a kiedy nadal nie mogłam jej skojarzyć, podała jakieś nazwisko i powiedziała, że jest lekarką w mojej przychodni - opowiada nasza Czytelniczka. - Namawiała mnie na wizytę w gabinecie i mówiła, że ma dla mnie świetne leki, które na pewno pomogą. Potem nagle poprosiła o pożyczenie 20 złotych, bo zabrakło jej do kupna butów, które sobie upatrzyła.

Nasza Czytelniczka, która w przeszłości długie lata pracowała w banku, niewiele się zastanawiając wyjęła portfel i zaczęła w nim szukać pieniędzy. Kobieta podająca się za lekarkę zobaczyła wtedy, że w portmonetce jest znacznie więcej gotówki niż 20 zł. Zapytała więc starszą panią o możliwość pożyczenia jeszcze 100 zł na jakiś drobiazg pasujący do nowych butów. Obiecywała, że pieniądze odda, gdy pacjentka zjawi się po recepty.

- Zapaliło mi się czerwone światło i powiedziałam, że 20 zł mogę pożyczyć, ale reszta pieniędzy potrzebna mi jest na zakupy. Pani nie naciskała, po prostu pożegnała się i odeszła. Kiedy wróciłam do domu, zadzwoniłam do swojej przychodni i zapytałam o lekarkę o nazwisku, które podała mi ta kobieta. Wtedy wyszło na jaw, że nikt taki tam nie pracuje i nigdy nie pracował - mówi nasza Czytelniczka.

Poszkodowana starsza pani dobrze zapamiętała oszustkę. Opisała ją jako osobę w wieku około 50 lat, z włosami blond spiętymi z tyłu głowy, wzrostu około 160 cm, raczej krępą. Kobieta ubrana była w szaro-beżowy płaszcz i robiła ogólne dobre wrażenie.

Opinia

<!** Image 3 align=left alt="Image 167621" >- Oszuści wyszukują osoby o określonej wrażliwości, często też powołują się na zawody społecznego zaufania typu lekarz, wojskowy. W przypadku osób starszych liczą, że mogą one nie pamiętać pewnych szczegółów, że niedosłyszą bądź niedowidzą. Często ich ofiarami są ludzie samotni, którzy nie mają wsparcia ze strony bliskich. Tak bardzo potrzebują kontaktu z drugim człowiekiem, że stają się łatwym celem dla przestępców.

Wioletta Dąbrowska,
oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Toruniu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie