Pracownicy szpitala miejskiego zostali okradzeni z 312 tys.zł.

Małgorzata Oberlan
Szpital na BatoregoSzpital na Batorego - ściąga opłaty od ubezpieczonych - na zdjęciu Izba Przyjęć Szpitala z zewnątrz - widok od str ul. Bażyńskich
Szpital na BatoregoSzpital na Batorego - ściąga opłaty od ubezpieczonych - na zdjęciu Izba Przyjęć Szpitala z zewnątrz - widok od str ul. Bażyńskich Paweł Wiśniewski
Udostępnij:
Większa od spodziewanej jest dziura w kasie zapomogowo-pożyczkowej lecznicy przy ul. Batorego. Czy Barbara L. odda kolegom z pracy pieniądze?

Przez ponad rok śledztwo w sprawie okradzionej kasy i Funduszu Świadczeń Socjalnych w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim w Toruniu było zawieszone. W tym czasie biegły wertował dokumentację. Ustalił, że rozmiar „dokonań” kasjerki Barbary L. był zdecydowanie większy od wstępnie odkrytych.
[break]
- Z opinii biegłego wynika, że Barbara L. przywłaszczyła sobie łącznie 312 tysięcy 973 zł. Dokładnie 283 tys. 702 zł z kasy zapomogowo-pożyczkowej oraz 29 tys. 270 zł z zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych. Śledztwo podjęliśmy ze zmienioną kwalifikacją. Barbara L. podejrzana jest o przywłaszczenie sobie mienia znacznej wartości, za co grozi kara do 10 lat więzienia
- informuje Ewa Janczur, kierująca Prokuraturą Rejonową Toruń Centrum-Zachód.
Kasjerka kradła od 2002 roku do początku 2013, kiedy to proceder odkryli sami pracownicy i zawiadomili śledczych. Z kasy przywłaszczała sobie składki pracowników oraz raty spłacanych przez nich pożyczek. Czy kiedykolwiek im je odda?
- Na poczet naprawienia szkody zabezpieczyliśmy działkę rolną Barbary L. - wyjaśnia prokurator.
W szpitalu nie jest tajemnicą, że pracująca w nim od 1993 roku Barbara L. finansowo wspomagała budowę domu córki. Zabezpieczona działka pani L. w Kaszczorku nie należy do atrakcyjnych, podobnie jak jej zabudowania. Inaczej rzecz wygląda w przypadku domu córki.
- Irytacja pracowników jest duża. Obawiają się, że nie odzyskają całych sum, a zwolniona dyscyplinarnie Barbara L. nie poniesie żadnej dotkliwej kary w sądzie - relacjonuje Krystyna Zaleska, dyrektor szpitala. - Sama zostałam okradziona na ponad 2 tysiące zł.
Nadzór nad kasą sprawują, w myśl prawa, sami pracownicy. ZFŚS administruje dyrekcja.
Po odkryciu, że kasjerka latami okradała pracowników szpitala przy ul. Batorego, nadzór nad kasą wzmocniono. Ale i tak nie wszyscy jej ufają.
- Obecnie do kasy należy około 80 osób. Poprzednio - 150. Wierzymy jednak w to, że przybywać będzie nam kolejnych, nowych członków. Obecnie funkcjonowanie kasy jest przejrzyste, a nadzór sprawowany na bieżąco. Na pożyczki pracownicy nie muszą oczekiwać, udzielane są im one szybko. Nie tak jak w poprzednich latach - podkreśla Ewa Kacprzak, przewodnicząca zarządu kasy zapomogowo-pożyczkowej w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim przy ul. Batorego w Toruniu.
W poprzednich latach, jak opisujemy na stronie 1, kasa regularnie była okradana przez kasjerkę Barbarę L. Podobnie zresztą jak Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych. Obecnie kobieta jest podejrzana przez prokuraturę o przywłaszczenie mienia znacznej wartości. Jej proceder był możliwy, bo działanie kasy nie było właściwie kontrolowane. A w myśl przepisów nadzór nad nią sprawować powinni sami pracownicy; ze wsparciem zakładowej organizacji związkowej, gdy taka istnieje.
Po odkryciu braku pieniędzy, na początku 2013 roku, dyrekcja lecznicy zawiadomiła prokuraturę, a Barbarę L. zwolniła dyscyplinarnie z pracy. W szpitalu nie pracuje już także bezpośredni przełożony kasjerki.
Czy pracownicy, których pani L. okradała ze składek do kasy i rat, którymi spłacali pobrane pożyczki, kiedykolwiek doczekają się zwrotu pieniędzy? - Zrobimy wszystko, by odzyskać całą sumę, ale liczymy się z trudnościami - nie kryje Krystyna Zaleska, dyrektor miejskiego szpitala, mając na myśli zabezpieczoną na poczet naprawienia szkody skromną działkę rolniczą Barbary L. - Pracownicy mają obecnie w rękach papierowe pieniądze, czyli kwity z dokładnie wyliczonymi sumami, których zwrot im się należy. Ja sama zostałam okradziona na ponad 2 tysiące zł. Odzyskane od pani L. pieniądze zwrócimy proporcjonalnie do wysokości wyliczonych kwot. Chyba że uda się odzyskać całość pieniędzy...
Przez ponad rok w szpitalu rezydował biegły z dziedziny księgowości, powołany przez Prokuraturę Rejonową Toruń Centrum Zachód, i wertował dokumenty. Doliczył się przywłaszczonych ponad 312 tysięcy zł (większość z kasy zapomogowej; 29 tys. zł z funduszu socjalnego). Proceder miał trwać od 2002 roku. Barbara L. pracowała w szpitalu od 1993 roku. Krystyna Zaleska jest jego dyrektorem od 1994 roku.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie