Pracownicy z Mołdawii oszukani w Toruniu?! Firma miała nie płacić im pensji. "Nie mieli nawet na chleb"

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Pracownicy z Mołdawii przez kilka miesięcy remontowali Hotel Kopernik w Toruniu. - Wielu pracowało na czarno. Szef zalegał im z wypłatami, byli zastraszani. W grudniu nie mieli nawet na chleb - opowiada właściciel pokoi gościnnych. Jemu, jak twierdzi, firma winna jest ok. 28 tys. zł za noclegi obcokrajowców.

Zobacz wideo: Uwaga piesi! mandat za telefon na pasach

"Prosimy o pomoc! Nie mamy pieniędzy, nie znamy języka, nie mamy gdzie pójść" - tak kończy się rozpaczliwy list, który Mołdawianie podyktowali Polakowi w grudniu minionego roku. Kartka z zeszytu w kratkę dotarła do naszej redakcji w styczniu. Poszliśmy tropem wskazanych w niej osób i miejsc. Natrafiliśmy na niewiarygodny obraz ludzkiego dramatu.

Pracownicy z Mołdawii. "Przyjeżdżał opiekun i rzucał im 200 zł"

Od połowy października 2020 roku sytuację Mołdawian codziennie obserwował pan X., właściciel pokoi gościnnych pod Toruniem (prosi o anonimowość). On sam czuje się oszukany przez firmę Remax, zarejestrowaną w Ząbkach pod Warszawą. Twierdzi, że łącznie winna jest mu blisko 28 tys. zł za noclegi kilkudziesięciu obcokrajowców, od wspomnianego października do stycznia.

Polecamy

Firma Remax remontowała Hotel Kopernik przy ul. Wola Zamkowa w Toruniu. To trzygwiazdkowy obiekt należący do Polskiego Holdingu Hotelowego (to spółka ze 100-procentowym kapitałem państwa). Według relacji pana X., większość prac, oprócz malarskich, wykonywana była przez Mołdawian. Byli to mężczyźni w wieku od 20 do ponad 50 lat. Nie znali języka polskiego, a ich ojczysty - zbliżony do rumuńskiego - uniemożliwiał im komunikację z Polakami.

- Jestem pewien tego, że większość z nich pracowała na czarno. Rotacja wśród nich była duża, ledwo spamiętywałem twarze. Firma zalegała im z wypłatami. W grudniu sytuację mieli już tragiczną. Siedzieli u mnie bez pracy. Kilka tygodni czekali na wypłaty. Bywało, że nie mieli nawet na chleb. Przyjeżdżał czasem do nich "opiekun", Mołdawianin lojalny wobec Polaków i znający język polski. Rzucał im po 200 zł. Do tego byli straszeni, że jeśli się komuś poskarżą, to natychmiast zostaną odstawieni przez policję do granicy - relacjonuje właściciel pokoi gościnnych spod Torunia

.

Według pana X. firma Remax dłużna jest mu blisko 28 tys. zł za noclegi obcokrajowców. - Tracę już nadzieję, że kiedykolwiek te pieniądze mi zapłacą. Ciągle mówili, że "czekają na przelewy". 12 stycznia br. ostatnich trzech Mołdawian opuściło moje pokoje. Właściciel firmy Remax natomiast unika kontaktu ze mną - ciągnie mężczyzna.

Wypadek, policja i zniknięcie Mołdawian

Pan X. twierdzi, że całą grupę Mołdawian firma przerzuciła zapewne gdzieś na drugi koniec kraju, na inną swoją inwestycję. Czy ma to związek z tragicznym wypadkiem, który wydarzył się w grudniu i zainteresowaniem policji oraz prokuratury? Niewykluczone.

W nocy z 20 na 21 grudnia trzej Mołdawianie uczestniczyli w wypadku w Łysomicach, który zakończył się tragedią. Doszło do niego przy ul. Warszawskiej, czyli na drodze wojewódzkiej nr 552. Policja oficjalnie informowała, że "osobowy renault megane scenic z nieustalonych przyczyn zjechał z jezdni i uderzył w drzewo". Śmierć na miejscu poniósł pasażer, mężczyzna w średnim wieku, którego tożsamości początkowo nie można było ustalić. Wypadek przeżyło dwóch innych obcokrajowców.

Polecamy

Pan X. okoliczności tego dramatu zna dobrze. - To byli właśnie trzej mieszkający u mnie Mołdawianie. Zginął najmłodszy z nich, chyba przed trzydziestką był. Wszyscy byli "pod wpływem", bo załamani i z braku zajęcia już tylko siedzieli w pokoju i pili. Tamtej nocy wyprawili się po wódkę - opowiada mężczyzna.

Co zrozumiałe, po śmiertelnym wypadku, przy którym po pierwsze trzeba było ustalić tożsamość ofiary, pojawili się kryminalni i nadzór prokuratury. Możliwe, że to miało jakiś wpływ na ostateczne znikniecie Mołdawian z Torunia. Został jeden - w areszcie. To kierowca, zatrzymany i wskazywany jako sprawca wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Zaległości dla Mołdawian. Co mówi firma "Remax"?

W czwartek, 28 stycznia, udało nam się dodzwonić na komórkę Andrzeja Jaźwińskiego, właściciela firmy "Remax". Po pierwsze zapytaliśmy, czy firma wypłaciła już Mołdawianom zaległe pieniądze. Przedsiębiorca odpowiedział, że jeszcze "rozmawiają z chłopakami". Od razu też odpowiedzialność za brak wypłat dla pracowników zrzucił na pana Krzysztofa, kierownika robot w Toruniu. - To on miał zaległości - stwierdził.

Kolejne nasze pytanie dotyczyło legalności zatrudnienia Moładwian. W tym momencie jednak przedsiębiorcy zaczął szwankować telefon i przerwał rozmowę. Nie oddzwonił. Pozyskaliśmy numer komórki kierownika w Toruniu, ale nie odbierał połączeń. Nie zareagował też na wiadomość esemesową z prośbą o kontakt w sprawie Moładawian. Do tematu jednak na pewno będziemy wracali.

Gdzie są Mołdawianie?

Co się stało z kilkudziesięcioma Mołdawianami? Gdzie przebywają? W jakich warunkach? według pana X. spod Torunia wielu chciało wrócić do kraju, ale nie miało za co. - Wiem, że policja w depozycie ma komórkę tego Mołdawianina, który jest w areszcie. W ten sposób można by się skontaktować z jego rodakami i sprawdzić, co się z nimi dzieje - kończy mężczyzna.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie