Prawda jest... nużąca

Jarosław Reszka
Jarosław Reszka
Zwykle odbrązowianie bohaterów bywa zajęciem fascynującym, zarówno dla badacza, jak i dla odbiorcy, bo na powierzchnię wypływają drobne i duże świństewka. W przypadku bohaterów westernu częściej bywa jednak odwrotnie. Ich zła sława zbiegła się w czasie z drapieżnym rozwojem literatury i prasy sensacyjnej w USA. O rewolwerowcach rozpisywały się brukowe gazety, drukowano odcinkowe komiksy i kieszonkowe powieści. Na ich kartach pojawiały się przystojne, XIX-wieczne wcielenia Robin Hooda, które rabowały bogaczy, by wspomóc biednych.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/reszka_jaroslaw.jpg" >Zwykle odbrązowianie bohaterów bywa zajęciem fascynującym, zarówno dla badacza, jak i dla odbiorcy, bo na powierzchnię wypływają drobne i duże świństewka. W przypadku bohaterów westernu częściej bywa jednak odwrotnie. Ich zła sława zbiegła się w czasie z drapieżnym rozwojem literatury i prasy sensacyjnej w USA. O rewolwerowcach rozpisywały się brukowe gazety, drukowano odcinkowe komiksy i kieszonkowe powieści. Na ich kartach pojawiały się przystojne, XIX-wieczne wcielenia Robin Hooda, które rabowały bogaczy, by wspomóc biednych.

<!** reklama>Po latach dopiero ludzie z ucywilizowanego Wschodniego Wybrzeża poznawali prawdę o watażkach z Dzikiego Zachodu. A ta prawda ukazywała brud, smród i ubóstwo obficie podlane podłą whisky. Słynna strzelanina w zagrodzie w Dodge City okazała się pijacką burdą, w której padło mnóstwo strzałów, bo alkohol zamroczył wzrok rewolwerowców. Ostatnio zaś reżyser i scenarzysta Andrew Dominik, pracując pod producenckim okiem Brada Pitta i - wyżej - samego Ridleya Scotta, postanowił rozprawić się z legendą Jesse’ego Jamesa, jednego z najbardziej znanych przestępców Ameryki, który przez 14 lat terroryzował stan Missouri. Pełen tytuł jest równie długi jak film: „Zabójstwo Jesse’ego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda” i zapewne nawiązuje do wykrzyczanych czołówek brukowców, które rozpisywały się o tym wydarzeniu, czarnym charakterem uznając nie wielokrotnego zabójcę, lecz młodzieńca, który postanowił uwolnić świat od Jesse’ego.

I rzeczywiście, jest to jeden z ważniejszych wątków tego filmu. Bob Ford nie zabił bowiem szefa bandy, do której należał, z obywatelskich, moralnych pobudek, lecz ze strachu i dla sławy. Przez kilka kolejnych lat zresztą utrzymywał się dzięki temu uczynkowi, odtwarzając ponury koniec bandyty w teatrach w całych Stanach. Nie przyniosło mu to jednak uznania. Skończył podobnie jak Jesse - od kuli prostaczka, który umyślił sobie ukarać zdrajcę. Ale i Jesse, mimo powabnej powierzchowności Brada Pitta, nie może w widzu budzić sympatii. Jest ponury, zmęczony ciągłą ucieczką przed sprawiedliwością, nieufny i okrutny także w stosunku do swych kompanów. Śmierć z ręki Boba przyjmuje nieomal z wdzięcznością, jako wybawienie od kłopotów, które go przerosły.

Ciężki, przygnębiający to western, który zapewne rozczaruje amatorów szybkiej i dramatycznej akcji. Nikt za to nie powinien być rozczarowany rolą Boba Forda. Zagrał go młodszy i mniej popularny z rodzeństwa Afflecków - Casey. Pierwsze sukcesy w filmie odnosił przed laty u boku Bena, m.in. w „Buntowniku z wyboru”. Występem w „Zabójstwie Jesse’ego Jamesa” pokazał, że doścignął brata. A może nawet i przegonił, jako że starszy Affleck od dłuższego czasu drepce w miejscu.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie