Prezes parabanku w Toruniu oskarżony o lichwę! Bezprawnie przejmowali w kraju mieszkania klientów - dowodzi prokuratura

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
123rf
Piotr S., prezes znanej w całym kraju firmy pożyczkowej z Torunia, stanie przed sądem oskarżony o lichwę i oszustwa. Wraz z nim dwie pracownice. Według prokuratury bezprawnie przejmowali domy i mieszkania pożyczkobiorców z Torunia, Warszawy, Wrocławia, Gdańska, Łodzi i Radomia. Firma wciąż działa.

Zobacz wideo: To już pewne. W 2021 roku będzie Czternasta Emerytura.

Toruń. Firma pożyczkowa oszukiwała klientów z całej Polski

Błyskawiczne pożyczki pozabankowe dla zadłużonych osób fizycznych oraz firm pod zastaw nieruchomości, bez zaświadczeń o dochodach - oto oferta znanej firmy pożyczkowej z Torunia, aktualna do dziś. Spółka ma siedzibę na osiedlu Na Skarpie. Działa w najlepsze, ma klientów z całego kraju.

"Nie wymagamy zaświadczeń o dochodach - wystarczy zwykłe oświadczenie. Nie wymagamy zaświadczeń z ZUS i Urzędu Skarbowego. Nie weryfikujemy klientów w BIG, BIK, BRKN. Pożyczki dla zadłużonych bez BIK w kwocie od 50 tys. do 5 mln zł. Czas trwania całego procesu: 3-7 dni roboczych. Pożyczki pozabankowe dla zadłużonych" - tak reklamuje się firma.

Czytaj także

Tymczasem jej prezes Piotr S., po kilkuletnim śledztwie, oskarżony został o lichwę i oszustwa. Wraz z nim pracownice Barbara S. i Karolina G.

- Wykorzystując trudne położenie klientów oszukiwali ich do istoty zawieranej umowy i przejmowali bezprawnie ich nieruchomości - mówi prokurator Andrzej Kukawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

Mieszkania za szybkie pożyczki. Tak działa toruński parabank

Akt oskarżenia przeciwko wymienionym osobom prokuratura skierowała do sądu w grudniu minionego roku. Zakończył on rozległe śledztwo wszczęte w 2016 roku. Proces prezesa Piotra S. i spółki miał ruszyć przed Sądem Okręgowym w Toruniu w marcu. Termin jednak został zniesiony i kolejny wyznaczono dopiero na czerwiec.

Czytaj także

Co ustaliła Prokuratura Okręgowa w Toruniu? Mechanizm działania parabanku opierał się na wykorzystywaniu ciężkiego położenia pożyczkobiorców. Nie mogąc wciąć kredytu w banku (a zazwyczaj chodziło o duże sumy, rzędu 100-200 tys. zł) zapożyczali się w toruńskim parabanku. Pod zastaw dawali swoje nieruchomości. Według śledczych jednak byli oszukiwani co do warunków umowy. -Kończyło się utratą domu lub mieszkania - mówi prokurator Andrzej Kukawski.

Trwa głosowanie...

Czy doceniamy pracę służb mundurowych?

Aktem oskarżenia objęte są przestępstwa dokonane w okresie od 2014 do 2016 roku. Dotyczą krzywdy kilkunastu klientów z Torunia, Warszawy, Wrocławia, Gdańska, Łodzi, Radomia, Bielska-Białej. Badanych przypadków było więcej, ale tyle udało się udokumentować. Jedna z pokrzywdzonych wzięła 108 tys. zł, a straciła nieruchomość za 230 tys. zł. Inny pożyczkobiorca - nieruchomość wartą 450 tys. zł za 286 tys. zł pożyczki. Kolejny poszkodowany - mieszkania za 170 tys. zł z powodu pożyczki opiewającej na nieco ponad 80 tys. zł.

Polecamy

Prezes Piotr S. odpowie przed sądem za 5 zarzutów (lichwy i oszustwa - art. 304 i 286 Kodeksu karnego), pracownica Barbara s. za 8 podobnych zarzutów, a pani prokurent Karolina G. za 5. Na ławie oskarżonych zasiądzie z ta trójka także Wiesław M., któremu śledczy zarzucają fałszowanie dokumentów dotyczących kupna firmowych obligacji.

Krzywdę niepełnosprawnego klienta opisywaliśmy

W 2019 roku opisaliśmy na łamach historię niepełnosprawnego pana Janusza ("Niepełnosprawny mężczyzna czuje się oszukany przez firmę pożyczkowa z Torunia". Dorota Witt, 29.10.2019 r.). Mężczyzna chciał rozkręcić biznes ze szwagrem. Wziął 100 tys. zł pożyczki. Stracił warte ok. 150 tys. zł mieszkanie, choć - jak zapewniał - spłacił większą część zobowiązania.

W Internecie przybywa oszustów, którzy mają coraz więcej sposób na kradzież cudzych pieniędzy. Pomocną są do tego aplikacje, które na pierwszy rzut oka nie wyglądają podejrzanie. Niestety, zabezpieczenia w telefonach nie zawsze są w stanie wykryć niebezpieczne aplikacje. Tymczasem hakerzy infekują programy, które pojawiają się w sklepie Google Play, a następnie zdobywają dane swoich ofiar do logowania w aplikacjach bankowych. Pojawiła się nowa lista aplikacji, które mogą być w tym celu infekowane. Zawierają one  tzw. trojana o nazwie Clast82. LISTA NIEBEZPIECZNYCH APLIKACJI NA KOLEJNYCH SLAJDACH >>>

Te szkodliwe aplikacje kradną Twoje dane. Możesz stracić pie...

Wówczas prezes firmy sam przyznał, że "zgłoszeń do policji i prokuratury było chyba ze sto". W jego opinii skarżyli się i skarżą ci, którzy po prostu nie spłacają zobowiązań i są zdziwieni konsekwencjami. Z ustaleń prokuratury wynika jednak co innego: istota umowy była przed klientami ukrywana, a celem działania spółki było przejmowanie nieruchomości.

W roku 2019 Piotr S. na naszych łamach mówił tak: "- Działamy zgodnie z prawem, w ciągu 20 lat prowadzenia działalności nie unieważniono żadnej umowy, choć zgłoszeń do policji i prokuratury, mówiących o tym, że ktoś poczuł się przez nas oszukany, było chyba ze sto. Wniosek końcowy zawsze był ten sam: działamy zgodnie z prawem. Pozytywnie przechodzimy szczegółowe audyty zewnętrzne. Niemal każdy klient, który nie spłaca na czas zobowiązań, czuje się przez nas oszukany. Ludzie zapominają, że pożyczają cudze, ale zwrócić muszą swoje. I choć prawo nakazuje im, by współpracowali i byli gotowi do spłaty zobowiązań, nierzadko próbują wszelkimi sposobami uniknąć odpowiedzialności. Niektóre egzekucje należności trwają po kilkanaście lat. (...)".

Czytaj także

Co obecnie twierdzi prezes firmy i jego pracownice? -Oskarżeni nie przyznali się do zarzucanych im czynów - przekazuje prokurator Andrzej Kukawski.

Toruński parabank chwali się opiniami zadowolonych klientów

Toruński parabank na swojej stronie internetowej chwali się nie tylko szybkością i skutecznością działania, wieloletnim doświadczeniem, ale i opiniami zadowolonych klientów. Publikuje np. takie: "Duży plus za szybkie załatwienie sprawy. W 3 dni sfinalizowaliśmy całą transakcję, włącznie z umową u notariusza", "Ta firma to prawdziwi profesjonaliści. Przyjechali do mnie na miejsce, a za 4 dni już była umowa".

Rzecznik toruńskiej prokuratury komentuje rzecz krótko: -Parabank "Skarbiec" też chwalił się setkami pozytywnych opinii "klientów". Okazało się, że zamieszczali je w internecie pracownicy firmy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie