Prezesi PLK obciążają Przemysława Lipkę. "Nie było stanowiska dyrektora działu IT" - zeznali dziś w sądzie

Małgorzata OberlanZaktualizowano 
Proces Przemysława Lipki w Toruniu Jacek Smarz
Przemysław Lipka, szef miejskiej spółki TIS, oskarżony jest o sfałszowanie dokumentów z Polskiej Ligi Koszyków i użycie ich w konkursie na stanowisko. Dziś (16.04) zeznawali w sądzie prezesi PLK. Zaprzeczyli, by w spółce istniało stanowisko dyrektora działu IT.

W konkursie na prezesa miejskiej spółki Toruńska Infrastruktura Sportowa Przemysław Lipka przedstawił sfałszowane dokumenty - dowodzi prokuratura. Było to zaświadczenie z lipca 2015 r. oraz umowa o współpracy z 2010 roku. Potwierdzały m.in. to, że Lipka był dyrektorem działu IT i nowoczesnych technologii w PLK oraz kierował 30-osobowym zespołem ludzkim.

Jeden z "dokumentów" wydrukowany został na papierze firmowym PLK, na którym widniało logo firmy, która w momencie wystawiania zaświadczenia nie była sponsorem Ligi. To wzbudziło wątpliwości części komisji konkursowej. Poproszono Lipkę o oryginały. Nie dostarczył ich, tylko wycofał się z konkursu. Prezesem miejskiej spółki TIS i tak jednak został. Wygrał drugi konkurs, z obniżonymi kryteriami, w którym zaświadczenia z PLK nie były mu już potrzebne.

Zeznania Jacka Jakubowskiego

Dziś (16.04) w Sądzie Rejonowym w Toruniu przesłuchano pięciu świadków. Najważniejsze zeznania złożyli prezesi Polskiej Ligi Koszykówki. Zacznijmy od tego, co powiedział Jacek Jakubowski, były prezes PLK. Dodajmy, że przez wiele lat sympatycznie współpracował z Lipką. Sympatia skończyła się podczas ostatnich wyborów na prezesa PLK, gdy Lipka nieoczekiwanie poparł kontrkandydata Jacka Jakubowskiego. Mimo wszystko na pierwszej rozprawie oskarżony wyraził pewność, że Jakubowski potwierdzi, iż pozwolił mu posługiwać się tytułem "dyrektor działu IT".

- Nie, ja tego zaświadczenia nie wystawiałem - zeznał Jakubowski, gdy sąd okazał mu dokument z lipca 2015 roku.

- Kompletnie nie kojarzę tej umowy. Nie kojarzę, bym ją podpisywał z panem Lipką - stwierdził Jakubowski, gdy sąd okazał mu umowę o współpracy z PLK z 2010 roku.

- Był w spółce obszar IT, ale formalnie nigdy nie mieliśmy stanowiska dyrektora działu IT. Nie przypominam sobie, by nieformalnie kogoś tak tytułowano - zeznał eksprezes.

Zeznania Grzegorza Bachańskiego

Grzegorz Bachański jest wiceprezesem PLK. Funkcję tę pełni od wielu lat. Dziś zeznał, podobnie jak w prokuraturze, że: kwestionowana umowa o współpracy Lipki z PLK z 2010 roku nie został zawarta, zaświadczenia z lipca 2015 roku PLK oskarżonemu nie wydała, a stanowiska dyrektora działu IT nigdy w koszykarskiej spółce nie było. Przynajmniej przez te wszystkie lata, gdy był (i jest) wiceprezesem.

Sędzię Angelikę Kurkiewicz interesował też fakt użycia przez Przemysława Lipkę papieru firmowego PLK. Przypomnijmy, że oskarżony się do tego sam przyznał. Tłumaczył, że dostał z Ligi zaświadczenie mailem (gołym, bez żadnego znaku czy logo), więc skorzystał z posiadanego blankietu. - Nie mam wiedzy o tym, by pan Lipka posiadał papier firmowy. Nie wydaje mi się to możliwe. Absolutnie nie stosujemy takiej praktyki, że wydajemy komuś in blanco papier firmowy - zaznaczył dziś wiceprezes Grzegorz Bachański.

Wiceprezes PLK wyjaśnił też, że koszykarska spółka faktycznie zawiadomiła prokuraturę o podejrzeniu sfałszowania jej dokumentów (zaświadczenia i umowy o współpracy). Impulsem do tego stało się zapytanie, które nadeszło z Komendy Miejskiej Policji w Toruniu. Dodał, że zawiadomienie PLK nie było spersonalizowane. Nie wskazywało na ewentualne sprawstwo Lipki, tylko na fakt wprowadzenia do obiegu podrobionych dokumentów.

Zeznania Radosława Piesiewicza

Ostatnim z zeznających prezesów był obecny szef PLK - Radosław Piesiewicz. To prawnik, który w wyborach pokonał wspomnianego Jacka Jakubowskiego. To on, po zapytaniu toruńskiej policji, zabrał się za szukanie oryginałów dokumentów, które Lipka przedstawił w konkursie. - Poszedłem do archiwum. Dokumentów nie znalazłem - relacjonował dziś prezes PLK. - Nie tylko ja szukałem. Szukały też moje pracownice.

Na pytanie sądu o możliwość posiadania papieru firmowego PLK przez kogoś współpracującego z Ligą, prezes odpowiedział krótko: "Nie wyobrażam sobie". Nie miał też wiedzy o tym, jak miałoby wyglądać zaświadczenie o współpracy/pełnionym stanowisku, przesyłane komuś mailem. On sam dotąd po prostu jeszcze nikomu takiego nie wystawiał.

Zeznania rady nadzorczej TIS

Swoje zeznania złożyli też dziś przewodniczący i wiceprzewodniczący rady nadzorczej Toruńskiej Infrastruktury Sportowej. Przewodniczący Waldemar Szczepański, 69-letni emeryt, wystawił Lipce prawdziwą laurkę. Zeznał, że drugi konkurs na prezesa miejskiej spółki wygrał "ze względu na miażdżąca przewagę wiedzy i kwalifikacji nad pozostałymi kandydatami". Podkreślił też, że bardzo dobrze ocenia Przemysława Lipkę jako prezesa. - Uporządkował wiele spraw. Zdobył zaufanie załogi. Jego działania stworzyły szanse na to, że spółka zacznie przynosić zysk - mówił.

Zobacz też: Nowe mieszkania z TTBS

68-letnie emeryt Wacław Krankowski, wiceprzewodniczący rady nadzorczej, opowiedział natomiast o tym, co zaniepokoiło go w dokumentach Lipki podczas procedury konkursowej. Było to nie tylko logo firmy Cinkciarz.pl na papierze firmowym (powinien być Tauron jako sponsor), ale i zaświadczanie poświadczające kierowanie aż 30-osobowym zespołem ludzi. Dla znającego realia organizacji sportowych Krankowskiego była to liczba kosmiczna. Tym bardziej, że miała dotyczyć tylko jednego działu.

Koniec procesu

Kolejna, najpewniej ostatnia rozprawa procesu, odbędzie się 10 maja. Sąd chce przesłuchać już tylko jednego świadka - panią Magdalenę, byłą pracownicę sekretariatu PLK, która przygotowywała treść pism i zaświadczeń.

Przemysław Lipka nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Formalnie grozi mu do 5 lat więzienia. Jako prezes miejskiej spółki TIS zarabiał 7000 zł netto. Obecnie nie ma dochodów, bo jest zawieszony w obowiązkach bez prawa do pobierania pensji, do czasu zakończenia postępowania karnego. Wcześniej pełnił kierownicze stanowisko w innej miejskiej spółce - CKK Jordanki.

Zobacz również:

Wideo

Materiał oryginalny: Prezesi PLK obciążają Przemysława Lipkę. "Nie było stanowiska dyrektora działu IT" - zeznali dziś w sądzie - Nowości Dziennik Toruński

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
G
Gość

Prezydent nawet sie nie chwali ze jest juz ma emereture

zgłoś
T
Tir-Tor

Nie tylko tow. prezydent ale także jego były rzecznik ,obecnie szef Rady Miasta a także rzecznik Ukochanego Miejsca Konfidentów, słynny propagandzista rodem z PRL podobnie jak tow. Misza, chyba też ma swoje za uszami?

zgłoś
G
Gość

Zbyszku ach że Zbyszku ;] kazdemu kto glosowal na milosciwie wam panujacego mozesz powiedziec: TY MAFIOSO!!! hahahaha chcielista to mata wiec robta jak wam zagra towarzysz prezydent!!!

zgłoś
Z
Zbyszek

Co za cholerna MAFIA! Ten dziad bez skrupułów i nawet bez białych rękawiczek umieszcza swojaków, gdzie tylko mu się podoba w du--e mając zwykłą ludzką przyzwoitość! Po raz pierwszy w życiu słyszę o sytuacji, że kryteria na tak eksponowane miejskie stanowisko się obniża. Na całym świecie standardy konkursowe w celu wyłonienia najlepszego kandydata celowo ustawia się wysoko. Dlaczego w Toruniu promuje się miernoty ze sfałszowanymi dokumentami i jeszcze jakiś prawie osiemdziesięcioletni starzec będzie tu peany na jego cześć pieprzył przed sądem. A już absolutnym kuriozum jest fakt, że o mały włos ten prezes-fałszywka nie poniósłby żadnej kary, bo ŁASKAWA /dla niektórych/ toruńska prokuratura, nie widziała powodu zajmowania sądu takim drobiazgiem jak fałszowanie dokumentów, bo to "TAKA MAŁA SZKODLIWOŚĆ CZYNU"! Czy w naszym mieście już nic nie może odbywać się normalnie i zgodnie z prawem?

zgłoś
C
Czytelnik

Pani Małgorzato - autorko artykułu - bardzo cenię sobie Pani dziennikarstwo, ale błagam - Ligii???

zgłoś
G
Gość

foto radosnego radka piesiewicza nie dotyczy tego radka :D

zgłoś
G
Gość

Co na to prezydent miasta? Miasto powinno domagac sie zwrotu wynagrodzenia od tego goscia.Konkursy na prezesow byly i sa ustawka

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3