Prokuratura: bezdomnego skatowali ojciec z synem

Małgorzata Oberlan
Makabrycznego odkrycia dokonano przy ul. Dworcowej w Grudziądzu, w zaroślach za stacją paliw
Makabrycznego odkrycia dokonano przy ul. Dworcowej w Grudziądzu, w zaroślach za stacją paliw Łukasz Ernestowicz
Bili, kopali, tłukli pustakiem... Takiego ataku 37-letni mężczyzna nie przeżył. Jego zwłoki znaleziono w czerwcu zeszłego roku przy ul. Dworcowej w Grudziądzu. Jak dowodzi prokuratura, pobili go na śmierć recydywista Krzysztof G. i Robert G. - ojciec i syn.

Proces 43-letniego Krzysztofa G. i jego 22-letniego syna Roberta G. ruszył w Sądzie Okręgowym w Toruniu w kwietniu. Teraz odbywają się kolejne rozprawy. Syn przyznaje się do winy, choć w ograniczonym zakresie. Ojciec zdecydowanie zaprzecza.

Makabrycznego odkrycia w Grudziądzu dokonano 22 czerwca 2016 roku, przy ul. Dworcowej. Tutaj, w zaroślach za stacją paliw, często odwiedzanych przez bezdomnych, znaleziono zwłoki mężczyzny. Nosiły wyraźne ślady brutalnego pobicia.

Czytaj też: Ile zarobił Michał Zaleski?

Jak się okazało, zmarłym był 37-letni bezdomny. Jego oprawcami natomiast, jak ustaliła Prokuratura Rejonowa w Grudziądzu, byli wspomniani ojciec i syn. Możliwe, że miedzy mężczyznami doszło do jakiegoś nieporozumienia. Światło na to rzucić mogą zeznania świadków, związanych tak ze sprawcami, jak i z ofiarą.

- Oskarżeni ofiarę kopali, bili po całym ciele, spuszczali na niego znaleziony w okolicy pustak - opisywała prokurator Małgorzata Zdrojewska-Gutowska radiu PiK.

Potem 37-latka zostawili na pastwę losu. Możliwe, że gdyby na czas udzielono mu pomocy lekarskiej, przeżyłby. Leżał jednak w zaroślach.

Ujawnienie zbrodni i opisanie jej przez lokalne gazety spowodowało, że odezwali się internauci kojarzący bohaterów dramatu. Zmarłego kojarzyli jako stałego bywalca grudziądzkiego dworca. Starszego ze sprawców natomiast jako osobę niebezpieczną, mająca już na sumieniu pobicia. Potwierdziła to prokuratura: 43-letni Krzysztof G. był już karany i to za pobicie ze skutkiem śmiertelnym.

Ojciec i syn odpowiadają przed Sądem Okręgowym w Toruniu za pobicie ze skutkiem śmiertelnym (art. 158 par. 3 kk). To czyn zagrożony karą do 10 lat wiezienia. Starszy z oskarżonych odpowiada jednak w warunkach multirecydywy.

Do winy przyznaje się 22-letni Robert G., chociaż w ograniczonym zakresie. Twierdzi, że bił i kopał 37-latka pod presja ojca. Więcej - ten miał mu wręcz grozić śmiercią, jeśli odstąpi od bicia.

43-letni Krzysztof G. natomiast zaprzecza całkowicie, by brał udział w biciu. Winą obarcza swojego syna. Przyznaje, że - owszem - znajdował się wówczas w miejscu zdarzenia, ale „syn bił sam”.

Przeczytaj też: Toruń i "Nowości" w Monopoly

- Zeznania ojca mojego klienta będą weryfikowane. Nie ma, co prawda, naocznych świadków zdarzenia z 22 czerwca 2016 roku, ale są świadkowie znający relacje między oskarżonym Krzysztofem G. a ofiarą i wiedzący, co wydarzyło się przed samym pobiciem - mówi adwokat Maciej Przybył, obrońca Roberta G.

W maju odbyły się kolejne dwie rozprawy procesu. Sąd przesłuchał czterech świadków. Kluczowy, mający według obrońcy syna rzucić światło na motywację Krzysztofa G., dopiero będzie zeznawał.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie