Prosty jak śmierć

Mariusz Załuski
Mariusz Załuski
Wszystko tu jest takie banalne. I bohaterowie, ot, tacy wielkomiejscy prostaczkowie, nieradzący sobie z własnymi aspiracjami, i sytuacje, w które się wplątują, i zbrodnia, do której w końcu za ich sprawą dochodzi. Bo zło tak naprawdę rzadko ma wyrafinowane, szatańskie oblicze Wielkiego Manipulatora. Zwykle jest właśnie takie nieznośnie banalne. Jak w „Śnie Kasandry”.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/zaluski_mariusz.jpg" >Wszystko tu jest takie banalne. I bohaterowie, ot, tacy wielkomiejscy prostaczkowie, nieradzący sobie z własnymi aspiracjami, i sytuacje, w które się wplątują, i zbrodnia, do której w końcu za ich sprawą dochodzi. Bo zło tak naprawdę rzadko ma wyrafinowane, szatańskie oblicze Wielkiego Manipulatora. Zwykle jest właśnie takie nieznośnie banalne. Jak w „Śnie Kasandry”.

Szczerze mówiąc, Woody Allen wprawił mnie tym filmem w spore osłupienie. Owszem, od pewnego czasu jego twórczość dosyć mocno ewoluuje i robi się coraz mniej wesoła, ale tym razem naprawdę wiele zaryzykował, starając się opowiadać o sprawach największego kalibru w tak nieznośnie prosty sposób. Bo świat, który pokazuje, jest prosty do bólu. Nawet prostacki, jak z nudnego tabloidu. Prosty jest też sposób opowiadania tej historii - nie ma tu fabularnych tajemnic, niesamowitych zakrętasów akcji i emocji, które wbijają w fotel. Jest nieznośnie telewizyjna banalność, taka, jak z prostej historii o zwykłych ludzikach, co to chcieli za dużo. Ta prostota długo nie przekonuje, a przewidywalność irytuje - ale z czasem pomysł Allena zaczyna do nas trafiać. I wtedy robi nam się niemrawo na duszy.

<!** reklama>Bo kogo tu oglądamy? Chłopaków zwyklaków. Fajnych gości, małych cwaniaków z normalnego świata. Ten zdolniejszy szpanuje w pożyczonym samochodzie, choć chciałby we własnym, ten nieco tępawy chce tylko stabilizacji ze swoją przaśną, farbowaną blondyną, ale nie może uciec prostym nałogom, które ciągle mu tę stabilizację odsuwają. Zwyczajni ludzie, mimo swojego cwaniactwa trochę naiwni - z tych co zawsze wiedzą najlepiej, ale potem wychodzą na swoich gierkach najgorzej. Bo w świecie, w którym wali się tradycyjny system wartości, a Boga już dawno nikt nie widział, to słabi dostają po głowie. Bo to przecież świat, w którym każdy chce kogoś wykorzystać, tylko nie wszyscy o tym wiedzą.

Oglądamy więc historię owych dwóch braci, sympatycznych facetów z problemami. A problemy mają różne, niestety również finansowe - i niewiele pomysłów na ich rozwiązanie. Głównym pomysłem jest dobry wujek, posiadacz iluś tam klinik chirurgii plastycznej, który okazuje się jednak wcale nie taki fajny. Owszem, rozwiąże kłopoty braci - w końcu rodzina to rodzina - ale za coś. A wymagania ma poważne, bracia muszą zrobić coś bardzo złego. Niby to niewiele w dzisiejszym świecie, ale wychodzi na to, że jednak całkiem sporo.

Najsmutniejsze w tym filmie jest to, jak łatwo zostać złym człowiekiem. Jak cienka skóra nas chroni. I jak, niestety, wszystko marnieje z każdym rokiem. A najzabawniejsze jest to, że te bardzo gorzkie lekcje daje nam facet, który latami rozbawiał nas do łez.

„Sen Kasandry”, reż. Woody Allen

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie