Przed nami czwarta fala pandemii koronawirusa. Czy czeka nas lockdown? Czy polska gospodarka podoła kolejnym restrykcjom?

Kamil Kusier
Kamil Kusier
123rf
Polska znajduje się u progu czwartej fali pandemii koronawirusa. Jak zapowiadają eksperci, liczba zachorowań z ok. 300 dziennie obecnie może wzrosnąć kilku a nawet i kilkudziesięciokrotnie. I choć zapowiedzi rządu były optymistyczne, to obecnie minister Adam Niedzielski nie daje już takiej gwarancji i zapowiada, że infrastruktura i personel medyczny gotowe są na kolejny skok zakażeń.

Jak zapowiada Ministerstwo Zdrowia, Polska w chwili wybuchu czwartej fali pandemii najprawdopodobniej zostanie podzielona na strefy uwzględniające powiaty. Duże znaczenie też będzie miał procent zaszczepienia danego powiatu.

Ponownie zostaną wprowadzone strefy: zielona, żółta i czerwona. Co będzie definiowało to, w jakiej strefie znajdzie się dany powiat? Skala zakażeń. I tak dla strefy żółtej wyniesie ona 12 przypadków zakażeń na 10 tysięcy mieszkańców (poprzednio było 6 przypadków zakażeń), zaś dla strefy czerwonej będą to 24 przypadku na 10 tysięcy mieszkańców (poprzednio było to 12 zakażeń).

Kluczowy w tym przypadku będzie również poziom zaszczepienia danego regionu, bowiem w sytuacji, gdy procent osób z przyjętym szczepieniem będzie wyższy aniżeli średnia krajowa, to wówczas ministerstwo nie wyklucza zmiany strefy, a co za tym idzie, poluzowania panujących obostrzeń.

Czy z pandemią można było sobie poradzić? Czy polscy przedsiębiorcy udźwigną kolejne zamknięcia swoich firm? Czy rząd powinien wprowadzić nowe ograniczenia i zwiększyć restrykcje?

O tym porozmawialiśmy z Renatą Juszkiewicz, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, ze Sławomirem Grzybem, sekretarzem generalnym Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej oraz ze Zbigniewem Canowieckim, prezydentem Pracodawców Pomorza.

Jak podkreślają zgodnie nasi rozmówcy, największym zagrożeniem, jakie niesie ze sobą nadchodząca fala pandemii koronawirusa, jest nieprzewidywalność działań administracyjnych.

- Głównym wyzwaniem dla przedsiębiorców podczas poprzednich lockdownów była nieprzewidywalność decyzji administracyjnych, co w przypadku dużych firm handlowych – ze względu na skalę prowadzonego biznesu – stanowiło jedno z podstawowych ryzyk działalności. Mamy nadzieję, że podczas ewentualnej czwartej fali pandemii uda się nam wspólnie z rządem wypracować taki model współpracy, w którym przedsiębiorcy będą informowani zawczasu o planowanych obostrzeniach. Firmy handlowe muszą dysponować pełną informacją z wyprzedzeniem, aby móc zaplanować strategie działań w sposób jak najbardziej racjonalny i zapewnić utrzymanie ciągłości łańcucha dostaw żywności i niezbędnych towarów do sklepów - mówi Renata Juszkiewicz, prezes POHiD i dodaje:

- Liczymy oczywiście na to, że Polacy nadal będą się szczepić, a zatem wzmacniać odporność populacyjną, w efekcie czego jesienny lockdown nie będzie aż tak restrykcyjny jak jego poprzednie odsłony i w najbardziej pesymistycznym wariancie będzie miał zasięg wyłącznie regionalny. Niemniej jednak, już teraz sieci handlowe są w stanie podwyższonej gotowości, aby na jesieni zapewnić maksymalny poziom bezpieczeństwa zarówno swoim pracownikom, jak i konsumentom.

Podobne zdanie wyraża Sławomir Grzyb, sekretarz generalny Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej, który przypomina, że na początku sierpnia wraz z organizacją, którą reprezentuje zwrócił się do rządu z petycją, aby to rząd określił warunki na jakich ma funkcjonować gastronomia od 1 września 2021 roku w ramach czwartej fali pandemii. - Nie doczekaliśmy się do dzisiaj odpowiedzi, poza tym zapewnienia rządu o kolejnej fali raczej są nieaktualne, skoro na Stadionie Narodowym na meczu reprezentacji było 38 tysięcy ludzi bez maseczek.

- Skoro można organizować takie eventy, to nie widzimy przeszkód, żeby restauracje działające w reżimie sanitarnym miały jakikolwiek problem z działalnością. Nie ma żadnych dowodów, badań czy wiarygodnych analiz, które rząd mógłby przedstawić na okoliczność zarażeń w gastronomii. W związku z czym nie ma też podstaw do jakiegokolwiek lockdownu. Jako Izba Gospodarcza Gastronomii Polskiej stajemy na stanowisku, że nie godzimy się na zamykanie naszych lokali, jakiekolwiek działania w nas wymierzone spotkają się z buntem - kontynuuje Sławomir Grzyb.

Jak podkreśla nasz rozmówca, nie widzi on obecnie podstaw do tego, aby gastronomia miała pracować inaczej, tym bardziej, że szkoły i inne placówki rozpoczęły swoje funkcjonowanie praktycznie jak z czasów przed pandemią.

- Mówimy stop lockdownowi, stop segregacji sanitarnej. Jako restauratorzy nie będziemy sprawdzać, czy ktoś jest szczepiony, czy nie. Jeżeli rząd chce sprawdzać i wpuszczać tylko osoby po szczepieniu do sklepów czy lokali, to powinien postawić przed drzwiami funkcjonariusza, który będzie to robił. Nie ma naszej zgody na to, aby obarczać restauratorów, którzy ponieśli dotkliwe straty w wyniku bezprawnych działań rządu, jeszcze dodatkowymi obowiązkami i kosztami, które na siebie powinien wziąć rząd - dodaje sekretarz generalny IGGP.

Nieco inaczej sprawę postrzega Zbigniew Canowiecki, prezydent Pracodawców Pomorza, który uważa, że wszędzie tam, gdzie jest styk z pacjentem lub klientem powinny być obowiązkowe szczepienia. - Uważamy, że ci pracownicy, którzy są dopuszczani do kontaktu z drugim człowiekiem powinni być zaszczepieni, zaś ci, którzy nie będą chcieli powinni zostawać oddelegowani do innych zadań, tak aby nie narażać siebie i pozostałych. Ostatni rok nauczył nas w pewnym sensie radzić sobie z podziałem pracy i rozgraniczać ją na front office i back office.

Czym zapowiadany lockdown może być dla polskiej gospodarki i czy go jeszcze uniknąć?

- W opinii ekspertów szczepienia przeciw COVID-19 i stosowanie zasady DDM (dystans, dezynfekcja, maseczka) mogą pozwolić uniknąć czwartej fali zakażeń i lockdownu. Sieci handlowe podczas poprzednich fal pandemii poniosły koszty w wysokości 420 milionów złotych na zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom i klientom. Wzięły udział w rządowym programie szczepień pracowników. Cały czas zachęcały klientów do szczepień populacyjnych oraz przestrzegania zasad bezpieczeństwa na terenie sklepów. Liczymy, że działania podejmowane dotychczas przez sieci handlowe okażą się równie skuteczne podczas zapowiadanej czwartej fali i nie będzie konieczności zaostrzania ograniczeń w handlu - mówi Renata Juszkiewicz i dodaje:

- Sieci handlowe zrzeszone w POHiD dbają o utrzymanie optymalnego poziomu zapasów środków ochrony osobistej, środków czystości, preparatów do dezynfekcji. Nie ustają szkolenia pracowników w zakresie procedur postępowania na wypadek wystąpienia różnych, nawet tych najbardziej pesymistycznych scenariuszy. Firmy starają się antycypować problemy i ograniczać ryzyka. Inwestują też szeroko w rozwiązania cyfrowe wspomagające i usprawniające działalność.

W podobnym tonie wypowiada się Zbigniew Canowiecki: - Jako przedsiębiorcy i pracodawcy jesteśmy niezwykle rozgoryczeni, ponieważ uważamy, że lockdownu podczas czwartej fali pandemii można uniknąć oraz radykalnie obniżyć poziom zachorowalności. Jeżeli rząd uwzględniłby przekazywane od dłuższego czasu nasze sygnały i propozycje, wówczas moglibyśmy znacząco wyhamować tempo wzrostu zakażeń i ewentualnych restrykcji, które będą ich następstwem.

- Dla nas przedsiębiorców lockdown jest kolejnym nakazem. Obecną sytuację, w której się znajdujemy możemy porównać do walki bokserskiej, która składała się z trzech rund. Pierwsze dwie ledwo, bo ledwo, ale przetrwaliśmy, trzecia - jeżeli do niej dojdzie - będzie nokautem dla polskiej gospodarki. Byliśmy poobijani, a teraz nakazuje się nam, abyśmy przygotowali się na koniec. To nie jest równa walka, szczególnie, gdy jej werdykt jest już wcześniej znany - kończy Zbigniew Canowiecki.

W przeciągu dwóch najbliższych tygodni do sądu w Warszawie trafi również pozew zbiorowy wytoczony przeciwko Skarbowi Państwa.

- 12 września przekazujemy do kancelarii Dubois i Wspólnicy pozew zbiorowy, który przygotowaliśmy przeciwko Skarbowi Państwa, który znajduje się w końcowej fazie. Spłynęły już do nas oświadczenia przedsiębiorców, które zostaną dołączone do pozwu. W ciągu tygodnia od tego czasu pozew trafi do sądu. W związku z powyższym będą kolejne pozwy. Pierwszy obejmie lokale gastronomiczne zamknięte w trakcie obydwu lockdownów, drugi zaś lokale, które musiały być zamknięte w trakcie tylko drugiego lockdownu. Wyroki sądów potwierdzają, że decyzje wydawane przez sanepid o zamknięciu lokali były bezprawne. To początek naszej drogi w kierunku normalności i odzyskania tego, co wskutek bezprawnych działań rządu i sanepidu stracili polscy przedsiębiorcy, właściciele i pracownicy lokali gastronomicznych - zapowiada Sławomir Grzyb z Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej.

Jak podaje Ministerstwo Zdrowia od początku pandemii koronawirusa w Polsce na COVID-19 zachorowało 2 890 484 osób na 19 555 172 przebadanych., zmarło zaś 75 379 osób. 18 927 433 osoby jest w Polsce w pełni zaszczepionych przeciwko COVID-19, czyli otrzymało jednodawkową szczepionkę Johnson & Johnsonpreparatów lub dwie dawki szczepionki od firm Pfizer/BioNTech, Moderna i AstraZeneca.

Materiał oryginalny: Przed nami czwarta fala pandemii koronawirusa. Czy czeka nas lockdown? Czy polska gospodarka podoła kolejnym restrykcjom? - Dziennik Bałtycki

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Kto tu jest płaskoziemcą?
Gdy zmusza się ozdrowieńców do szczepienia, a niezaszczepionych traktuje jako zagrożenie dla zaszczepionych, to znaczy, że nauka przegrała z zabobonem. Gdy rozum śpi, budzą się upiory. Właśnie to obserwujemy. Rządzi ciemnota i chciwość. Nihil novi sub sole.
g
gość
5 września, 20:36, Złodziej Podolski:

"Jak podaje Ministerstwo Zdrowia od początku pandemii koronawirusa w Polsce na COVID-19 zachorowało 2 890 484 osób [..] zmarło zaś 75 379 osób"

Daje to ogólną śmiertelność 2.6 procenta, z czego LEKKO POŁOWA zmarła z powodu chorób współistniejących..

6 września, 1:29, Gość:

pewnie znasz odpowiedź, ale jak się nie domyślasz to dlatego są tak małe wskaźniki bo wprowadzili lok gospodarki

A ty piszesz takie brednie na poważnie czy żartujesz?

G
Gość
5 września, 20:36, Złodziej Podolski:

"Jak podaje Ministerstwo Zdrowia od początku pandemii koronawirusa w Polsce na COVID-19 zachorowało 2 890 484 osób [..] zmarło zaś 75 379 osób"

Daje to ogólną śmiertelność 2.6 procenta, z czego LEKKO POŁOWA zmarła z powodu chorób współistniejących..

pewnie znasz odpowiedź, ale jak się nie domyślasz to dlatego są tak małe wskaźniki bo wprowadzili lok gospodarki

Z
Złodziej Podolski
"Jak podaje Ministerstwo Zdrowia od początku pandemii koronawirusa w Polsce na COVID-19 zachorowało 2 890 484 osób [..] zmarło zaś 75 379 osób"

Daje to ogólną śmiertelność 2.6 procenta, z czego LEKKO POŁOWA zmarła z powodu chorób współistniejących..
Dodaj ogłoszenie