Przedwojenne toruńskie reklamy świetlne, czyli niezwykła historia Nikodema Pieszczocha [Retro]

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Toruński Rynek Staromiejski w latach międzywojennych z piękną kolumną Litfassa na pierwszym planie
Toruński Rynek Staromiejski w latach międzywojennych z piękną kolumną Litfassa na pierwszym planie Z archiwum Szymona Spandowskiego
Wertując przedwojenne toruńskie gazety człowiek trafia czasami na jakiś niezwykle ciekawy tekst. Bierze go na warsztat, wyciąga - jak mu się wydaje - wszystkie informacje. Później, ciesząc się z efektu poszukiwań, sprawdza jeszcze jeden szczegół i... dostaje obuchem w głowę. Oto jedna z takich historii, która zaczyna się od bardzo cennego spisu przedwojennych toruńskich neonów.

W Kujawsko-Pomorskiej Bibliotece Cyfrowej można znaleźć wspaniałe rzeczy! Tu zróbmy przerwę na oklaski dla wszystkich tych, którzy bibliotekę tworzą - oklaski im się należą. Ja dodatkowo kłaniam się jeszcze nisko panu Bohdanowi Orłowskiemu, twórcy strony oToruniu.net, który kiedyś mnie do tego sezamu przyprowadził i pokazał, jak co działa. Wstęp trochę nietypowy, ale potrzebny. Dziś mamy bowiem dla Państwa opowieść, która pokazuje, czym dzięki K-PBC, bywa dziś polowanie na historię.

Przeczytaj również

Wśród wielu skarbów jakie znajdują się w bibliotece można znaleźć m.in. gazetkę "Młody Kupiec-Pomorzanin". Jest to miesięcznik wydawany przez uczniów toruńskiego Gimnazjum Kupieckiego w 1937 i 1938 roku. Szkoła, jak wynika z zapisów w Księdze adresowej Torunia (również w K-PBC obecnej) znajdowała się przy ul. Szpitalnej 6. W gazetce można znaleźć teksty z życia szkoły, trafiają się także opowiadania bądź wiersze uczennic i uczniów, trafiają się także teksty branżowe. W wydaniu zamykającym rok 1937 i witającym rok 1938 znaleźliśmy prawdziwą perełkę, artykuł o toruńskich reklamach świetlnych. Oto on:

Jakie były przedwojenne toruńskie reklamy?

"Noc otula strzeliste wieże i dachy starych kamienic, gdy na dole pośród gwaru ulicy nastał dzień drugi, nowy stworzony światłem elektrycznym. Główna arteria naszego miasta ul. Szeroka, kąpie się w powodzi światła. Nad głowami przechodniów migają reklamy, wabiąc grą kolorów. Są to przeważnie najprostsze reklamy świetlne. Szklana skrzynka z ścianami pokrytymi napisem, rzadziej rysunkiem, od wewnątrz oświetlona - oto cała najczęściej spotykana reklama świetlna w grodzie Kopernika.
Drugim rodzajem reklamy świetlnej, więcej już nowoczesnym, jest neon. Przedstawia się on zazwyczaj jako rurka szklana wygięta w kształt napisu, wypełniona gazem. Gaz ten ogrzany przy pomocy energii elektrycznej żarzy się i wydaje światło. Reklamy tego rodzaju spotykamy przy oddziale IKC, firmy chrześcijańskiej obuwia "Leo", przy "Aptece Centralnej", firmie "Falarski-Radajke", kinach "Świt" i "Mars". Zastępują one zarazem i szyld. Reklama neonowa jest także na rogu Szerokiej i Mostowej. Napis ten reklamuje radia "Telefunken", jest to zwykły napis o barwie niebieskiej. Niebo nad Szeroką jest jeszcze wolne od reklamy. Warszawa posiada między innymi na tle nieba napis neonowy "Podróżuj LOT-em", jest on widoczny na całe Krakowskie Przedmieście. Miejmy nadzieję, że w przyszłości, wraz z rozrostem miasta poziom reklamy i u nas się podniesie.
Okno wystawowe: oto oblicze sklepu. W naszym mieście ma okno jeszcze charakter przełomowo-dawny. Jest wąskie i wysokie, gdy natomiast okno nowoczesnej budowy jest długie i umiarkowanie niskie. Towary rozstawione w oknie w starych sklepach są tak rozłożone, że zajmują całą podstawę okna. Kupiec więc trzyma się zasady, aby klientowi pokazać jak najwięcej towaru nie dbając wcale o harmonię. Nowa nauka o estetyce wystawowego okna nakazuje ograniczoną ilość towaru rozłożyć umiejętnie tak, aby całość stanowiła harmonijny obraz. Nowoczesny, postępowy kupiec, stwarza w ten sposób piękno".

Słup reklamowy jest najstarszym środkiem reklamy. Istnienie jego sięga czasów starożytnych. U nas w Toruniu przybyła ostatnio znaczna ilość tychże. Na ostatnim posiedzeniu Rady Miejskiej z dnia 13 października 1937 roku uchwalono ustąpić miejsca PAR na budowę świetlnych słupów reklamowych, z tym iż po 10 latach słupy owe przejdą na własność miasta. Będzie ich osiem i to 2 na placu Bankowym, 2 na ul. Szerokiej, 2 na Nowomiejskim Rynku, 1 na placu Teatralnym i na placu 18 Stycznia. Jak więc z tego wszystkiego wynika poziom reklamy w naszym starym grodzie podniesie się wkrótce i jako symbol zewnętrzny stanie się wyrazem sił żywotnych i wartości estetycznych tkwiących w naszym toruńskim kupiectwie".

Gdzie przed wojną w Toruniu świeciły się neony?

Dla kogoś, kto interesuje się reklamą i w ogóle tym, jak przed wojną wyglądał Toruń, tekst ten jest po prostu bezcenny. Neony, poza tym na rogu Szerokiej i Mostowej, świeciły nad apteką przy ul. Chełmińskiej 6. Kino "Mars" to powojenny "Grunwald", zaś "Świt" działało przy Prostej. Firma Falarski-Radajke miała siedzibę przy Rynku Nowomiejskim 10, sprzedawała szkło, porcelanę i fajans. Fabryka obuwia "Leo", późniejsza "Kobra", miała siedzibę w Bydgoszczy. Jej toruński sklep firmowy znajdował się przy Szerokiej 36. Największy problem sprawiło zlokalizowanie toruńskiej redakcji "Ilustrowanego Kuriera Codziennego". W Narodowym Archiwum Cyfrowym jest nawet zdjęcie z jej otwarcia, ale niestety, robione w pomieszczeniu. Adresu IKC nie ma w żadnej księdze adresowej, w opracowaniach poświęconych dziejom gazety również jest tylko wzmianka o tym, że oddział w Toruniu był, ale nic poza tym. Dopiero w książce telefonicznej z 1939 roku udało się znaleźć informację, że redakcja IKC była "przy Łuku Cezara". Listę neonowych toruńskich adresów mamy kompletną, warto jeszcze przejrzeć archiwa, bo być może gdzieś trafi się zdjęcie z taką reklamą. W takich sytuacjach bardzo się przydaje Narodowe Archiwum Cyfrowe. Żeglujemy sobie zatem przez nie, a ono znów nas zaskakuje. W bogatych cyfrowych zbiorach jest zdjęcie dokumentujące start sztafety, która w marcu 1935 roku wyruszyła z Torunia do Warszawy, aby złożyć życzenia imieninowe marszałkowi Piłsudskiemu. Żołnierze Centrum Wyszkolenia Artylerii jadą sobie konno po brukowanej ul. Szerokiej, mijają właśnie skrzyżowanie z Przedzamczem, słynny Bazar Toruński oraz ulokowaną w narożnej kamienicy... Redakcję "Ilustrowanego Kuriera Codziennego"! Wygląda na to, że po poszerzeniu Łuku Cezara, redakcja przeniosła się bliżej placu Bankowego, ale kiedy się to stało? Gdzie była pod koniec 1937 roku, gdy Nikodem Pieszczoch pisał swój referat o toruńskich neonach?

Słupy reklamowe

Słupy reklamowe nie są aż tak wiekowe, jak autor tego cennego tekstu napisał. Pojawiły się w połowie XIX wieku z inicjatywy berlińskiego drukarza Ernsta Litfassa, który zmęczony widokiem ścian oklejonych afiszami wpadł na pomysł, aby stworzyć dla nich gustowne - jakby to można było współczesnym językiem powiedzieć - nośniki reklamowe. Od jego nazwiska słupy ogłoszeniowe są nazywane kolumnami Litfassa. Dziś określenie to dotyczy głównie słupów najstarszych, pochodzących jeszcze z końca XIX, bądź początku XX wieku. W Toruniu takie kolumny zachowały się na Rynku Nowomiejskim, u wylotu ul. Dobrzyńskiej, przy skrzyżowaniu Bydgoskiej z Sienkiewicza, obok I Liceum Ogólnokształcącego i przy ul. Parkowej. Łatwo je odróżnić od pozostałych, ponieważ mają efektowne korony. Od lat zabiegamy o to, aby zostały objęte ochroną konserwatorską. Apelujemy o to nadal.

Autor wydrukowanego w "Młodym Kupcu-Pomorzaninie" tekstu mógł o Litfassie nie wiedzieć. W 1938 roku był uczniem klasy II b. Nazywał się Nikodem Pieszczoch, pod tekstem podpisał się jako Pieszczoch Nikodem. Zapewne był synem Edwarda Pieszczocha, który był sekretarzem adwokackim. Według księgi adresowej z 1932 roku mieszkał przy ul. Szerokiej 43, zaś w roku 1936 przy ul. Reja 4.

Co było dalej?

Bardzo często, gdy opisujemy różne historie, staramy się również dowiedzieć, co stało się z ich bohaterami. Tu często pojawiają się niespodzianki. Jak potoczyły się losy Nikodema Pieszczocha? W czasach internetu tego typu poszukiwania stają się coraz łatwiejsze. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę imię i nazwisko i później szukać postaci właściwej. W przypadku Nikodema Pieszczocha problem z wyborem raczej odpada. Osób z takim imieniem i nazwiskiem było raczej niewiele... Wpisujemy zatem i co?
W internecie śladów Nikodema Pieszczocha jest sporo. Nasz przewodnik po świecie toruńskiej reklamy urodził się 28 listopada 1922 roku, kiedy pisał swój tekst, miał zatem nieco ponad 15 lat. W sieci są nawet trzy zdjęcia Nikodema. Zostały wykonane trzy lata później, na jednym widzimy młodego chłopaka, który dumnie patrzy w obiektyw. Na dwóch pozostałych 18-letni Pieszczoch ma na nosie okulary. Na jednym widzimy go z profilu, na drugim ma na głowie czapkę. Na wszystkich trzech jest krótko ostrzyżony i ubrany w obozowy pasiak. Nieco ponad dwa lata po tym, gdy w szkolnej gazecie ukazał się artykuł Nikodema Pieszczocha o toruńskich reklamach świetlnych, jego autor trafił z pierwszym transportem do Auschwitz. 14 czerwca 1940 roku, razem z innymi, został przewieziony z tarnowskiego więzienia. W obozie dostał numer 673. Wyobraźcie sobie Państwo, że całkiem przypadkowo, odkrywacie takie rzeczy akurat w dniu, w którym pół świata obchodzi akurat kolejną rocznicę wyzwolenia obozu...

Ocalony z Arcony

Nikodem Pieszczoch przeżył wojnę. Trudno w jego przypadku mówić o szczęściu i o tym, że wymknął się śmierci. W KL Auschwitz pracował m.in. w kuchni pomagając innym współwięźniom. Jeden z nich, w podzięce, podarował mu zresztą medalik z orłem w koronie, zrobiony z polskiej monety. W 1943 roku Niemcy przenieśli go do obozu koncentracyjnego Neuengamme. W kwietniu 1945 roku, wraz z prawie siedmioma tysiącami więźniów tego obozu, Nikodem Pieszczoch został zagnany na zakotwiczony w Lubece statek "Cap Ancona". Ten i kilka innych wyładowanych więźniami statków Niemcy prawdopodobnie chcieli zatopić w morzu. Zanim tego dokonali, wojna się skończyła. 2 maja Brytyjczycy nadali komunikat radiowy wzywając wszystkie niemieckie jednostki pływające do wywieszenia białej flagi i powrotu do portów. Arcona się temu nie podporządkowała. Po upływie ultimatum brytyjskie lotnictwo zbombardowało statki. Niektórym więźniom udało się wskoczyć do wody, jednak do płynących zaczęli strzelać żołnierze eskorty. Z prawie siedmiu tysięcy jeńców, ocalało nieco ponad 300. Kiedy rozbitkowie - więźniowie i Niemcy dotarli do brzegu, do portu weszli Brytyjczycy. Widząc jatkę, nie brali jeńców. To także Nikodem Pieszczoch przeżył.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie