Przegrał konia w cztery karty

Dariusz Meller
Niedawno pisaliśmy o tym, jak przed wojną w naszym regionie były popularne gry w karty. Dziś o innych odmianach hazardu.

Niedawno pisaliśmy o tym, jak przed wojną w naszym regionie były popularne gry w karty. Dziś o innych odmianach hazardu.

<!** Image 2 align=none alt="Image 170990" sub="Dzięki elektronice hazard trafił z ulic i placów do salonów gier i internetu / Fot. Adam Zakrzewski">Wydaje się, że największą bolączką ówczesnych czasów była gra w „trzy blaszki” (co do zasad identyczna z grą w „trzy karty”), mająca również swoje modyfikacje, np. gra w „trzy krążki i kulkę”, (za co 18 listopada 1933 roku aresztowano jednego rolnika).

Gra w „trzy blaszki” wyglądała następująco: „Kilku „poławiaczy szczęścia” otoczyło kołem „krupiera”. Wśród grających oczywiście z reguły znajduje się zawsze paru wspólników oszusta, którzy markując „wygraną” zachęcają nią naiwnych spośród prawdziwych klientów”. Opis ten dotyczył „lotnego „kasyna gry” ustawionego na ul. Słowackiego w Toruniu; „lotne” zaś było dlatego, że na widok granatowego munduru policyjnego oszuści natychmiast się ulatniali.

<!** reklama>„Blaszkarze” operowali w różnych punktach miasta. Latem 1934 roku toruńska policja zatrzymała niejakiego Jana Trybusia, lat 26 z powiatu chrzanowskiego za „uprawianie gry w trzy blaszki i spowodowanie zbiegowiska przy Kaszowniku”. Rok wcześniej Guenter Rybacki z Chełmży złożył doniesienie do policji, że „podczas pobytu w Grudziądzu został wciągnięty do lokalu Werlego przy ul. Lipowej i tam ograny przy pomocy oszukańczej gry w „trzy karty” z całej posiadanej przez niego gotówki w wysokości 140 złotych”.

Niektórzy organizatorzy hazardu musieli działać przynajmniej półlegalnie, o czym świadczy komentarz „Słowa Pomorskiego”:

„Dziwić się trzeba władzy kompetentnej, że na takie gry daje zezwolenie i to jeszcze w najruchliwszych częściach miasta, np. na Placu Bankowym, pod murami Banku Polskiego. Stoi tam sobie spryciarz, ma pomalowaną w szachownicę deskę i każe naiwnym rzucać 10–groszówki. Jeżeli nawet spadnie na czyste białe pole, wygrywa się jakąś stawkę, skoro zaś się skulnie lub padnie choć dziesiątą część milimetra poza białe pole – przegrana. Spryciarz tak prędko sprząta pieniądze, że nawet grający nie ma czasu skontrolować czy pieniądze leżą na kresce”.

W ciągu jednego tylko dnia, 11 maja 1934 roku zatrzymano w Toruniu dwie osoby „za urządzanie gry w trzy blaszki”. Miesiąc później, 8 czerwca zatrzymano aż ośmiu „blaszkarzy”. Kary dla zatrzymanych były surowe. W 1934 roku przybyli do grodu Kopernika zawodowi, młodociani (19 i 20 lat) „blaszkarze” z Poznania „urządzili swe gościnne popisy” w lasku przy ul. Mickiewicza. Wpadli jednak za sprawą pewnej ogranej służącej, która zgłosiła sprawę na policję. Oszustów schwytano i wymierzono im karę po 1,5 roku więzienia. Identyczny wyrok otrzymał Faustyn Karbowiak, który swój „interes” rozstawił w lasku przy ul. Bema.

Stosunek do karania oszustów musiał jednak być w Toruniu nieco ambiwalentny, skoro prasa toruńska pisała, że „gra w „trzy blaszki” na gruncie Torunia zyskała już pewien rozgłos”. Donosząc o występach „blaszkarzy” przy ul. Św. Jakuba pisano: „Dotychczas „blaszkarze” uprawiali swój „zawód”: tylko na peryferiach miasta. Obecnie zbliżają się coraz bardziej do śródmieścia. Nic nie pomagają głosy w prasie, aresztowania przez policję, na „blaszkarzy” nie ma podobno sankcji karnych, po 24 godzinach zostają zwolnieni z aresztu policyjnego”. Bywało także, że „aresztowanie” „blaszkarza” było elementem „teatru” mającego go uwiarygodnić. Pojawiał się rzekomy wywiadowca policyjny i „aresztował” „blaszkarza”, który jednak wracał po krótkim czasie i oświadczał zgromadzonej publice: „Pokazałem policji pozwolenie, wszystko jest w porządku, możemy grać dalej”.

W pobliskim Dobrzyniu grano w „cztery karty”, a powodem gry była jak zawsze chciwość. Tamże pewien gospodarz sprzedał konia za 220 złotych, ale chciał sumę podwoić i kupić sobie dwa konie. W efekcie przegrał wszystko i „z płaczem prosił o zwrot chociaż połowy”. W Lipnie podczas targów i jarmarków przyjezdni oszuści urządzali grę w „naparstek” (w „naparstki” grano też na jarmarkach na Jakubskim Przedmieściu w Toruniu).

W 1935 roku przez całą Polskę, w tym również przez Pomorze, przetoczyła się fala innego sposobu wyłudzania pieniędzy od łatwowiernych obywateli, tzw. „łańcuch szczęścia”. Był to sposób o wiele bezpieczniejszy od gry w „trzy blaszki”, gdyż wymagał tylko dostępu do spisu abonentów telefonicznych lub ksiąg adresowych. Jak donosiła prasa w samej tylko Warszawie udział w „łańcuchu szczęścia” brało około 80 tysięcy osób.

Wspominano wówczas jeszcze o jednym, tajemniczym dziś, rodzaju hazardu. A choć dotyczył on raczej niewielkich, groszowych sum, to uznano go za bardzo groźny. „Obok gry w „trzy blaszki” istnieje jeszcze jeden rodzaj „wydrwigroszostwa”. Jest to hazard tym okropniejszy, że hazardują się tutaj przeważnie dzieci i młodzież szkolna”. A chodziło o „tzw. aparaty zręczności rozmieszczone na kioskach inwalidzkich w kilku punktach miasta”. Inną pokusą – także zwłaszcza dla młodzieży – był bilard. Z Chełmży donoszono w 1938 roku „Rodzicom pod uwagę”, że w lokalu przy ul. Chełmińskiej 7 „schodzą się małoletni chłopcy i zgrywają się w bilard”.

Hazard z prawdziwego zdarzenia uprawiano w kasynach gry w nadmorskim Sopocie (oto reklamy zamieszczone w „Słowie Pomorskim”: „Sopoty - Międzynarodowe kasyno gry. Otwarte cały rok. Wolny wywóz wygranych”, „Międzynarodowe kasyno – roulette – baccara”). I choć to był teren Wolnego Miasta Gdańska, to nie było problemu z dostaniem się tam. Ówczesna prasa pełna była doniesień o Polakach, którzy przegrywali tam cały swój majątek i często kończyli swe życie samobójczą śmiercią (1937 rok: „Przegrał w ruletkę cały majątek i z rozpaczy utopił się w Motławie”). Na terenie naszego kraju były próby organizowania nielegalnych kasyn gry. Dotyczyło to przede wszystkim Warszawy, Wilna i Łodzi.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie