Przybywa uczestników spółdzielczych wigilii dla samotnych seniorów

Justyna Wojciechowska-Narloch
Spółdzielnie uroczyste kolacje fundują mieszkańcom swoich bloków i wieżowców, którzy ukończyli określony wiek (60-65 lat) i żyją samotnie
Spółdzielnie uroczyste kolacje fundują mieszkańcom swoich bloków i wieżowców, którzy ukończyli określony wiek (60-65 lat) i żyją samotnie sxc.hu
Udostępnij:
Ryba, barszcz, kolędy - to stałe elementy świątecznych spotkań dla samotnych. Jednak w imprezach organizowanych przez spółdzielnie najważniejsze jest to, że seniorzy nie są sami.

Grudzień pełen jest świątecznych spotkań dla osób starszych, chorych, potrzebujących. Przygotowują je zakłady pracy, organizacje charytatywne i właśnie spółdzielnie mieszkaniowe.
[break]

Jeszcze dekadę temu w takich kolacjach udział brało 30-50 osób. Dziś jest ich dziesięć razy więcej.

- Kiedy na jednym z naszych osiedli zaczęliśmy zapisywać chętnych na świąteczne spotkanie, to kolejka przed budynkiem administracji ustawiła się już o 6 rano, choć tę otwierają godzinę później - mówi Czesław Degórski, wiceprezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Kopernik”. - Osoby, które nie dostały się na spotkanie wigilijne w zeszłym roku, już wtedy zostały wpisane na listę uczestników tegorocznej imprezy. Na szczęście wszyscy doczekali i wkrótce się z nimi spotkamy.

Spółdzielnie uroczyste kolacje fundują mieszkańcom swoich bloków i wieżowców, którzy ukończyli określony wiek (60-65 lat) i żyją samotnie. „Kopernik” przygotował dla nich trzy imprezy, w których udział weźmie 300 osób.

Młodzieżowa Spółdzielnia Mieszkaniowa zaprasza na wieczerzę 400 seniorów.

- To ludzie, którzy naprawdę są sami. Utracili współmałżonków, a dzieci, jeśli w ogóle mają, to gdzieś daleko za granicą. Tak duże zainteresowanie świątecznymi spotkaniami świadczy o tym, jak smutna jest ich codzienność - mówi Renata Jakubowska z MSM. - Staramy się, żeby te kolacje dały im jak najwięcej radości, żeby poczuli się potrzebni. Za każdym razem umawiamy się, że nie będzie rozmów o chorobach ani o niskich emeryturach. Jest za to masa wspomnień, bo każdy z seniorów ma swoją własną, życiową historię.

Na taką wigilijną kolację czeka pani Krystyna, która w mieszkaniu przy ulicy Wojska Polskiego żyje sama od czterech lat. Jej mąż Stanisław nie doczekał złotych godów, na które się oboje szykowali. Na udział w świątecznej imprezie namówiła ją sąsiadka.

- Pójdę, bo będę miała okazję z kimś porozmawiać. Ciężko widzieć sens w życiu, kiedy człowiek jest sam. Nie ma komu ugotować, nie ma się do kogo odezwać - mówi.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie