PSL już nie dostaje białej gorączki

Przemysław Łuczak
Rozmowa z EUGENIUSZEM KŁOPOTKIEM, posłem PSL

Rozmowa z EUGENIUSZEM KŁOPOTKIEM, posłem PSL

<!** Image 2 align=right alt="Image 82539" sub="Fot. Dariusz Bloch">Mówi się, że jest wróg, śmiertelny wróg i koalicjant. Jak układa się współpraca PSL z PO?

Gdybyśmy mieli z góry tak zakładać, nie należałoby w ogóle tworzyć koalicji. Obecna najprawdopodobniej w ogóle nie powstałaby, gdybyśmy przed wyborami samorządowymi w 2006 roku nie zostali przymuszeni przez PiS, LPR i Samoobronę do blokowania list wyborczych. Rok funkcjonowania w koalicji z PO w sejmikach w większości województw pozwolił nam bliżej się poznać. Okazało się, że partia liberalna, która była nie do strawienia przez żadną partię związaną z rolnictwem, nie jest taka straszna. A po ostatnich wyborach nie było alternatywy dla koalicji PO z PSL. Głównym spoiwem jej trwałości jest wzajemne zaufanie liderów obydwu partii i stwierdzenie premiera Tuska, że żaden z partnerów nie będzie nic forsował przeciwko drugiemu. I do dziś nie ma między nami większych zgrzytów.

Gdyby Pan miał porównać obecną koalicję z PO do Waszych starych koalicji z SLD...

Trudno porównywać po tych kilku miesiącach, bo wciąż jesteśmy z PO w anielsko-miodowym okresie. Zobaczymy, jak to będzie, kiedy zaczniemy finalizować najtrudniejsze reformy. Po wielu latach współpracy z lewicą, wielu mówiło, że PSL nie będzie w stanie współpracować z nikim innym. Teraz widać, że możemy współdziałać również z PO.

Czym różni się dawne PSL od obecnego?

<!** reklama>Dawniej byliśmy postrzegani jak związek zawodowy związany z rolnictwem. Mieliśmy wprawdzie zapisane w statucie, że jesteśmy partią ogólnonarodową, ale po wyborach zawsze okazywało się, że jesteśmy najbardziej osadzeni na wsi. W ostatnich wyborach udało nam się pokazać inne oblicze partii, otwartej na wszystkie środowiska, złapaliśmy bowiem sporo przyczółków w miastach i miasteczkach. Są trzy obszary, na których PSL może działać w przyszłości: tradycyjny, rolniczy elektorat, samorządy lokalne, w których jesteśmy mocni, oraz mały i średni biznes, który wciąż nie ma swojego zaplecza politycznego.

Nie obawia się Pan, że jeżeli z PiS odejdzie grupa bardziej liberalnych posłów i zasili PO, to PSL zostanie potraktowany jak przystawka i zakończy się koalicja?

Gdyby PO poszła na całość, chociażby w kwestii jednomandatowych okręgów wyborczych, wtedy my również usztywnilibyśmy się, choćby w głosowaniach w Sejmie. Mamy swój honor i na kolanach nie będziemy nikogo błagać o litość. Jeżeli przebrniemy przez rok 2008, kiedy będziemy finalizować najtrudniejsze rozwiązania, nie będzie większych zgrzytów przy budżecie na przyszły rok i uda się reforma służby zdrowia, to jestem przekonany, że nasza koalicja ma szanse w 2011 roku dostać mandat do rządzenia przez następną kadencję.

Nie pokłócicie się o reformę KRUS?

PO zrezygnowała z planów całkowitej likwidacji KRUS. Nie mamy wątpliwości, że w KRUS mają pozostać tylko ci, dla których dochody z prowadzenia gospodarstwa rolnego są głównym źródłem utrzymania. Natomiast „rolnicy z Marszałkowskiej” będą musieli odejść. Mówi się również o zróżnicowaniu wysokości składki. Ale za wyższą składkę powinna być wyższa emerytura. Nie wiadomo jednak, od czego należałoby ją różnicować. Jedni uważają, że od dochodów, z tym że rolnicy płacą podatek rolny od hektara - równowartość 2,5 kwintala żyta, czyli 146 zł, a nie płacą dochodowego. Można też za podstawę przyjąć tzw. hektar przeliczeniowy, który jest bardziej obiektywny. Ostatnio minister Sawicki zaproponował pozostawienie dotychczasowych zasad, ale każdy, kto chce mieć w przyszłości wyższą emeryturę, mógłby dobrowolnie płacić wyższą składkę. Moim zdaniem, nie jest to jednak dobre rozwiązanie.

Nie uważa Pan, że podatek liniowy może być miną, która rozsadzi koalicję?

Na podatku liniowym najbiedniejsi nie powinni stracić, a niewątpliwie zyskają najbogatsi. Jeszcze niedawno PSL na samą myśl o nim dostawało białej gorączki. Teraz jednak, kiedy PO mówi, że skala tego podatku ma być między 16 a 18 procent, że wzrośnie kwota wolna od podatku i zachowane zostaną ulgi prorodzinne, to dlaczego mielibyśmy stawać okoniem?

Trwają też między Wami spory na temat ordynacji wyborczych...

Mówi się o uchwaleniu kodeksu wyborczego, żeby przed każdymi wyborami większość nie zmieniała pod siebie ordynacji. PO forsuje koncepcję: Polska jednym okręgiem wyborczym w wyborach do PE. Żeby nas zachęcić do niej, mówi, że skoro jesteśmy w parlamencie europejskim w jednej frakcji ludowych demokratów, to dlaczego nie spróbować pójść razem do kolejnych wyborów. Jest to dla nas swego rodzaju marchewka, ale trudna do przełknięcia, bo rozmywa PSL. Największym zagrożeniem dla koalicji może być jednak próba forsowania na siłę jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu. Na to naszej zgody nie będzie nigdy.

Zgodzi się Pan, że likwidacja dobrze radzącej sobie cukrowni w Brześciu Kujawskim jest porażką obecnej koalicji?

Brześć stał się ofiarą mocno zadłużonej Krajowej Spółki Cukrowej, która potrzebuje świeżego zastrzyku kasy. A ten może nadejść tylko z Brukseli, która za kolejną redukcję kwoty cukrowej przekaże KSC 160 milionów złotych. Tyle tylko że to jest patrzenie krótkowzroczne, bo za parę miesięcy KSC będzie w takiej samej jak teraz sytuacji, tylko nie będzie już Brześcia. Nie dziwię się posłom, że piszą wnioski do prokuratury. Ale jest mi przykro, że resort skarbu, konkretnie minister Żuk prowadził grę pozorów. Bo jeżeli minister, który reprezentuje właściciela, czyli skarb państwa, mówi, że nic nie może zarządowi KSC narzucić, to się z tym nie zgadzam, bo właściciel może wszystko. Tak sobie myślę o Gabrielu Janowskim, który kładł się na sejmowej mównicy, żeby powstał polski holding cukrowy, a za chwilę Polska z eksportera cukru stanie się jego importerem. Z politycznego i ekonomicznego punktu widzenia decyzja o likwidacji cukrowni w Brześciu jest fatalnym błędem.

Teczka osobowa

Eugeniusz Kłopotek, poseł PSL

  • Poseł PSL III, IV i VI kadencji Sejmu, pracuje w komisjach: kultury fizycznej i sportu oraz ustawodawczej, a także w nadzwyczajnej ds. Trybunału Konstytucyjnego. Przewodniczący ZW PSL w woj. kujawsko-pomorskim. Od 1 maja do 19 lipca 2004 r. był posłem do parlamentu europejskiego.
  • Zanim został wybrany w 2007 r. do Sejmu, był dyrektorem Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki Państwowego Instytutu Badawczego w Kołudzie Wielkiej k. Janikowa oraz radnym sejmiku wojewódzkiego.
  • Hobby: sport, grał w piłkę ręczną i zdobywał medale w olimpiadach sportowców wiejskich. Wśród trofeów jest, m.in., złoty medal za wyciskanie sztangielki o wadze 17,5 kg - 231 razy lewą ręką.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie