Radykalnie, ekstremalnie, emocjonalnie [WYWIAD]

Tomasz Bielicki
Tomasz Bielicki
„Każde myślenie jest dobre, jeśli jest twoje i szczere. Nie podejmuję się tego, aby kogoś oceniać. Czasami intuicyjnie robię coś, za czym dopiero później nadążam logicznie. Ale muszę to zrobić, bo jeśli nie, to dojdzie do poważnej implozji i zaleję się żółcią od środka. Muszę zatem czasem krzyknąć, wyrzygać się na zewnątrz”.

Rozmowa z ADAM „NERGALEM” DARSKIM, liderem kontrowersyjnej blackmetalowej grupy Behemoth.

Podobno w lodówce trzyma Pan dwie probówki. W jednej ma swoją krew, a w drugiej nasienie. Po co?
Zrobiłem to intuicyjnie. Ale teraz, słysząc to pytanie, doszedłem do wniosku, że być może jest to jakieś nawiązanie do naszej flagi narodowej.

Wyczuwam prowokację...
Trochę się z tego śmieję, a trochę prowokuję. A może coś jeszcze innego... Tak naprawdę moje nasienie jest tylko symbolicznie w mojej lodówce. Aby przetrwało, nie mógłbym go przecież trzymać u siebie w domu. To moje zabezpieczenie, z którego skorzystałem jeszcze przed chemioterapią, będąc świadom spustoszenia, jakie ten napalm zrobi w moim organizmie. Z kolei o krew poprosiłem pielęgniarkę w Akademii Medycznej, gdzie byłem częstym gościem po przeszczepie. I rzeczywiście mam ją w domu. To już druga fiolka. Pierwszą oddałem Denisowi Forkasowi, który jest autorem okładki do naszej ostatniej płyty „The Satanist”. Po co mam kolejną? Nie wiem.

Forkas, zanim namalował obraz, który trafił na Waszą okładkę, wymieszał Pana krew z farbą. To prawda czy tylko zgrabny chwyt marketingowy?
Prawda. Jest znanym rosyjskim malarzem i okultystą. Zaczepiłem go kiedyś na Facebooku, później przenieśliśmy się z rozmową na Skype’a. Nasz dialog był obopólnie inspirujący. Twarzą w twarz spotkaliśmy się dopiero przed naszym koncertem w Moskwie. Wtedy przekazałem mu fiolkę. Zakochałem się w jego sztuce. Od razu kupiłem kilka obrazów, które zdobią teraz ściany mojego domu. Mam nadzieję, że obraz „The Satanist” też się wkrótce u mnie znajdzie.
[break]
Kim jest ten tytułowy satanista z Waszej płyty?
Odpowiem krótko. Celowo umieściliśmy na tej okładce lustro.

Sądzi Pan, że gdybyście nie nazwali tak płyty, to by nie odwołano koncertu Behemotha podczas tegorocznej edycji Seven Festival w Węgorzewie?
Nigdy nie zastanawiam się nad takimi rzeczami. Zawsze staram się być odpowiedzialny tylko za siebie. Nie mogę brać odpowiedzialności za innych ludzi, którzy nie radzą sobie ze swoimi emocjami.

Musiał Pan jednak spodziewać się takiej reakcji...
Sądzę, że była efektem ubocznym tego, co robimy. To nie jest tak, że mam obmyśloną strategię na wszystko. Moim głównym celem nie jest prowokacja. Zdaję sobie sprawę z tego, że treści, które proponujemy - również dźwiękowo - to sztuka ekstremalna. Używamy w niej radykalnych środków, aby osiągnąć optymalną ekspresję. Dla mnie i środowiska, w którym tworzę, to chleb powszedni.

Jeśli jednak coś z tego, co robimy, przenika do mainstreamu, to zawsze mierzy się z opinią publiczną, która nie jest wychowana w duchu takiej muzyki. Jest dla nich kompletnie nie do strawienia. Być może są ludzie, którzy nie potrafią poradzić sobie z tym przekazem. Ale tak jak powiedziałem na początku - nie mogę brać odpowiedzialności za innych.

Im „Nergal” jest popularniejszy, tym protesty są silniejsze. I odwrotnie - im protesty są silniejsze, tym „Nergal” staje się popularniejszy.
To chyba idealne rozwiązanie.

Inaczej zapytam. Dziś chyba każdy w Polsce na hasło Behemoth jest w stanie podać kilkanaście skojarzeń typu: Nergal, black metal, satanista, podarcie Biblii... Często są to osoby, które nie znają nawet żadnego Waszego utworu. To sukces czy częściowo porażka?

Dlaczego porażka?

To przecież na muzyce powinno Wam zależeć najbardziej.
Oczywiście. Album „The Satanist” sprzedał się już w nakładzie 11 tysięcy płyt. Skupiam się na wymiernych liczbach. Wiem, że jak gramy trasę koncertową, to będzie prawie w większości wyprzedana. To jest probierzem tego, co dla mnie jest definicją sukcesu - że są ludzie, którzy rozumieją to, co robię.

Którzy kupują płyty w czasach, kiedy coraz mniej osób to robi. I chodzą na koncerty, choć sytuacja finansowa w kraju jest dość kiepska. To jest dla mnie sukces. Co mnie tak naprawdę obchodzi reakcja pana X i pani Y? Nie mam na to wpływu. Robię swoje. Szczerze. I mimo dwóch dekad grania takich dźwięków, przy wydawaniu kolejnej płyty jestem podekscytowany jak dzieciak.

Rola w „Ambassadzie” Juliusza Machulskiego i udział w telewizyjnym „The Voice of Poland” miały ocieplić Pana wizerunek?
Nie wiem. Nie mam żadnego PR-owca. Poruszam się po tym świecie bardzo intuicyjnie i czasem - jak każdy - popełniam błędy. I Bogu, tfu, dzięki za nie. A ocieplił? Nie czytam mediów, z których mógłbym się o tym dowiedzieć.

Próbuję po prostu co jakiś czas różnych rzeczy. Właśnie jestem na etapie nagrywania audiobooków, na których czytam kryminały. Strasznie mnie to ekscytuje. Jestem w tak komfortowej sytuacji, że mogę pozwolić sobie na robienie w życiu wyłącznie tych rzeczy, które mnie kręcą. Nie pamiętam, abym zrobił coś dla pieniędzy, co by nie było koherentne z moim systemem wartości, etyką i estetyką. Lubię próbować nowych rzeczy. Dzięki temu mogę się też dowiedzieć wielu rzeczy o sobie, kulturze, mediach…

Polityka się o „Nergala” nie upomniała?
Upomniała. Łatwo się domyślić kto, ale ode mnie się tego pan nie dowie... Jeszcze nigdzie nie mówiłem tego, że dostałem ostatnio propozycję, aby z ramienia jednej z partii wystartować w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

I jaka decyzja?
Raczej z tego nie skorzystam. Staram się kierować w życiu wewnętrznym głosem. Bardzo prosto można przy tej okazji zrobić spory dym i nie ukrywam, że cieszy mnie, jak widzę ogień. Polityka to jednak nie moja przestrzeń. Kompletnie się na tym nie znam.

Jesienią znów zagracie koncert w Toruniu. Znów w studenckim klubie „Od Nowa”. Poprzedni występ Behemotha poprzedziła fala protestów. Listy do rektora UMK słali zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy koncertu. Zważywszy na to, jaki tytuł nosi Wasz nowy album, można się spodziewać, że i tym razem będzie podobnie. Chciałby Pan powiedzieć coś tym, którzy będą próbowali odwołać Wasz występ?
Pewnie. Do wszystkich tych, którzy sprzeciwiają się naszym koncertom, mam jeden niezmienny przekaz: Nie ustawajcie w trudzie!

Tylko w Polsce macie takie problemy?
Zdarzały się czasami pikiety w Stanach Zjednoczonych. To bipolarny kraj. Z jednej strony, największa technologiczna potęga i szafowanie hasłami wolnościowymi, a z drugiej, zacietrzewienie i zaściankowa bogobojność charakterystyczna dla południowych stanów. I właśnie tam raz albo dwa razy wydarzyła się taka sytuacja.

Był jakiś moment w karierze, kiedy pomyślał Pan, że poszedł trochę za daleko?
Mam nadzieję.

Bliżej Panu chyba jednak to libertarianina niż satanisty, którym straszą księża na lekcjach religii...
Nie wiem. Każde myślenie jest dobre, jeśli jest twoje i szczere. Nie podejmuję się tego, aby kogoś oceniać. Czasami intuicyjnie robię coś, za czym dopiero później nadążam logicznie.

Ale muszę to zrobić, bo jeśli nie, to dojdzie do poważnej implozji i zaleję się żółcią od środka. Muszę zatem czasem krzyknąć, wyrzygać się na zewnątrz. Podstawowym celem każdego artysty jest chyba przekraczanie, swoista forma transgresji. I mam nadzieję, że w swoim życiu wielokrotnie przekraczałem siebie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3