Rak prostaty. Kujawsko-pomorskie na trzecim miejscu pod względem liczby chorych

Dorota Witt
Dorota Witt
Tomasz Czachorowski
Udostępnij:
Rocznie jeden na pięciu pacjentów onkologicznych choruje na raka prostaty, a jeden na dziesięciu mężczyzn umiera z powodu tego nowotworu. Dlaczego tak się dzieje, skoro wykrycie choroby na wczesnym etapie daje nawet 90 proc. skuteczności wyleczenia? Odpowiedzi szuka prof. Piotr Jarzemski, kierownik Kliniki Urologii Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 im. dr. Jana Biziela w Bydgoszczy, konsultant wojewódzki w dziedzinie urologii.

Województwo kujawsko-pomorskie jest na trzecim miejscu pod względem liczby zachorowań na raka prostaty. Dlaczego?

Te dane pokazują nie tyle, że w naszym województwie najwięcej mężczyzn choruje na raka prostaty, ale tyle, że mamy najlepszą wykrywalność nowotworów w kraju, mówiąc przewrotnie: jeśli zachorować, to w naszym regionie, bo radzimy sobie dobrze z diagnostyką i leczeniem nowotworów gruczołu krokowego. Wśród przyczyn dużej zachorowalności można wskazać tą demograficzną: nowotwory gruczołu krokowego rozpoznajemy najczęściej u mężczyzn starszych, a w ostatnich dekadach znacznie wydłużyła się średnia długość życia (to oczywiście świetnie, dobrze byłoby, gdybyśmy te zyskane statystycznie lata przeżyli w zdrowiu), poza tym mężczyźni z powojennego wyżu demograficznego dopiero osiągnęli wiek 60+, są coraz starsi i będą żyli znacznie dłużej. Problem jest powszechny. Co piąty mężczyzna w Polsce, który zmaga się z chorobą nowotworową, cierpi na raka prostaty. Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów w Polsce rejestruje się rocznie ponad 16 tysięcy nowych zachorowań i ponad 5 tysięcy zgonów. Tym samym rak prostaty zajmuje pierwsze miejsce w statystyce zachorowalności i drugie miejsce wśród zgonów z powodu nowotworów złośliwych u mężczyzn. W województwie kujawsko-pomorskim odpowiednie przygotowanie i umiejętności diagnozowania oraz leczenia nowotworów gruczołu krokowego posiadają wszystkie oddziały urologii. To ewenement w skali Polski. W regionie dysponujemy wszystkimi dostępnymi na świecie metodami diagnostycznymi i terapeutycznymi raków gruczołu krokowego. Wykonujemy operacje radykalne, klasyczne, laparoskopowe i w asyście robota daVinci. Stosujemy nowoczesną radioterapię i brachyterapię. Używamy najnowszych leków z grupy hormonoterapii i chemioterapii. Korzystamy z programów lekowych, oferujących pacjentom z zaawansowanym nowotworem najnowocześniejsze leki II i III generacji. Mamy też wysoko wykwalifikowaną kadrę. To do naszego województwa migrują pacjenci z całej Polski, by podjąć leczenie nowotworów gruczołu krokowego. W naszym regionie leczymy najwięcej w kraju raków prostaty być może dlatego, że robimy to bardzo dobrze. Rocznie w województwie kujawsko-pomorskim urolodzy wykonują 950 prostatektomii, czyli zabiegów usunięcia prostaty. Zabiegi te robione są we wszystkich ośrodkach w regionie. Oddziały urologii rozlokowane są tak, że pacjenci nie mają do nich dalej niż 50 km. Pierwsza w Polsce radykalna prostatektomia techniką laparoskopową została wykonana w Bydgoszczy w roku 1999 i do tej pory region pozostaje liderem w wykonywaniu tego typu operacji. Warunek powodzenia leczenia nowotworu gruczołu krokowego jest obecnie jeden i nie zależy bezpośrednio ani od urologów, ani od systemu - zależy od pacjentów, bo tym warunkiem jest zgłoszenie się chorego do specjalisty. Dlatego warto o tym przypominać mężczyznom i kobietom.

Mam w gabinecie dwa krzesła: dla pacjenta i jego partnerki, bo to właśnie kobiety bardzo często przyprowadzają swojego mężczyznę do lekarza-urologa. Każda czy prawie każda kobieta ma swojego ginekologa, do którego chodzi regularnie. Dla niej to jest oczywiste. Mówię więc, że urolog to taki męski ginekolog. Kobietom nic więcej tłumaczyć nie trzeba. Mężczyzna się wstydzi, dla niego to temat tabu, takie słowa jak: prostata, prącie, wzwód, oddawanie moczu, strumień moczu trudno przechodzą panom przez usta nawet w rozmowie z lekarzem.

Kobietom? Wciąż mówimy o raku prostaty?

Mam w gabinecie dwa krzesła: dla pacjenta i jego partnerki, bo to właśnie kobiety bardzo często przyprowadzają swojego mężczyznę do lekarza-urologa. Każda czy prawie każda kobieta ma swojego ginekologa, do którego chodzi regularnie. Dla niej to jest oczywiste. Mówię więc, że urolog to taki męski ginekolog. Kobietom nic więcej tłumaczyć nie trzeba. Mężczyzna się wstydzi, dla niego to temat tabu, takie słowa jak: prostata, prącie, wzwód, oddawanie moczu, strumień moczu trudno przechodzą panom przez usta nawet w rozmowie z lekarzem. Mężczyzna mówi za to, że skoro jest po 60., widocznie tak już pewnie musi być, że częściej chodzi do toalety. To niesamowite, że zawsze i tak łatwo znajdujemy sobie jakieś wytłumaczenie (albo sprawdzamy w sieci i znajdujemy uspokajającą, przeczącą wiedzy medycznej wymówkę).

A ona – co mówi?

Że mąż wstaje w nocy trzy razy do toalety i siedzi w niej pół godziny. - I co on tam tyle czasu robi, doktorze? Światło zapala, hałasuje, budzi mnie! A jak jesteśmy na przyjęciu, to też znika w toalecie, blokuję ją na długie kwadranse i inni nie mogą skorzystać. Ja się denerwuję. Co jest? – słyszę od lat to samo. Dlatego wiem, że o profilaktyce raka prostaty trzeba mówić z kobietami. Facet, macho, jest przekonany, że na podziw partnerki zasłuży okazując stuprocentową sprawność i - jak to bywało przed wiekami - przyjdzie do jaskini z upolowaną zwierzyną, nie okazując słabości. Macho nie będzie opowiadał lekarzowi, że chodzi do toalety częściej niż zwykle, że zmienił się jego strumień moczu, że jest przerywany, że długo trwa, zanim rozpocznie oddawanie moczu, że czuje parcie na pęcherz tuż po oddaniu moczu, że miał krew w moczu (- Rok temu, ale samo jakoś przeszło, to nie zawracałem doktorowi głowy...). On poczyta o samochodach, nie o prostacie.

Pomówmy więc o samochodach…

Przegląd techniczny samochodu robimy raz w roku, inaczej ubezpieczenie nie będzie działało, a autem nie będziemy mogli wyjechać na ulice. Raz w roku trzeba się wybrać na badania profilaktyczne. Można by do nich skłonić mężczyzn, gdyby firmy ubezpieczeniowe wprowadziły restrykcje – jeżeli masz lat 50+ twoja polisa będzie aktywna, pod warunkiem, że zrobisz np. przegląd prostaty (a przy okazji inne ważne badania). Mniej więcej tak to działa na Zachodzie. Ale ja nie jestem zwolennikiem przymuszania ludzi do dbania o zdrowie, ma to sens i przynosi realny efekt, kiedy robią to z przekonania albo dlatego, że warto, bo to się po prostu opłaca. Druga część życia potrafi być piękna (niekoniecznie w wersji macho!), może nawet ważniejsza, bo jesteśmy potrzebni partnerce, przyjaciołom, wnukom. W życiu jest tylko jeden moment, w którym możemy stracić wszystko, tym czymś jest utrata zdrowia. W przypadku prostaty bardzo wiele zależy od nas samych. Możemy realizować się zawodowo i prywatnie w dobrym zdrowiu, jeśli sami o nie zadbamy. Badania profilaktyczne prostaty powinniśmy rozpocząć już w piątej dekadzie życia, a najlepiej od 45. roku, natomiast u osób, u których w rodzinie występowały nowotwory gruczołu krokowego u mężczyzn lub nowotwory piersi u kobiet, badania profilaktyczne rozpoczynamy już od 40. roku życia.

Myślałam, że będziemy mówić o niedostatkach systemu ochrony zdrowia, o niedofinansowaniu, nietrafionej wycenie świadczeń, że stąd ten rekord zachorowań na raka prostaty w naszym regionie…

Moglibyśmy, bo to bardzo bolesne i smutne, że przez tyle lat transformacji nie potrafiliśmy wypracować sprawnego systemu ochrony zdrowia. Ale to temat na inną rozmowę i raczej z osobami mającymi realny wpływa na funkcjonowanie systemu. Ja jestem lekarzem urologiem i w tym momencie największym wyzwaniem dla mnie jest podniesienie świadomości pacjentów, dotarcie do nich z przesłaniem, że o zdrowie musimy zadbać przede wszystkim sami, chciałbym po prostu, by pacjent przyszedł do urologa. Rak prostaty bardzo długo nie daje żadnych objawów, nie boli. Nierozpoznanie i niepodjęcie leczenia w odpowiednim czasie może prowadzić do rozsiewu procesu nowotworowego, uogólnienia choroby i w konsekwencji do niepomyślnego zakończenia. Obecnie w krajach wysoko rozwiniętych, w tym w Polsce, najczęściej rozpoznajemy nowotwory prostaty na podstawie prowadzonych badań profilaktycznych, zanim pojawią się jakiekolwiek objawy. Niestety w Polsce pacjenci nadal zgłaszają się do urologa zbyt późno, ze znacznie nasilonymi dolegliwościami spowodowanymi zawansowaną choroba nowotworową, z rakiem naciekającym lub z przerzutowym. Dlatego tak ważne są te regularne badania. W pierwszej kolejności chodzi o badanie poziomu PSA w krwi, które wykonuje się u mężczyzn w celu wczesnego wykrycia raka prostaty. Badanie jest niedrogie i powszechnie dostępne - wykonuje je każde laboratorium. Wysoki poziom PSA jest wskazaniem do udania się do urologa celem podjęcia dalszej diagnostyki (podwyższenie PSA nie oznacza jeszcze, że mamy nowotwór prostaty). Tak, teraz przychodzi moment na to okryte złą sławą badanie palcem przez odbyt. Nie jest przyjemne, ale szybkie i bezbolesne. Wprawny urolog potrafi podczas niego ocenić prostatę i wykryć guza. Potwierdzenie rozpoznania nowotworu prostaty wymaga wykonania biopsji, czyli pobrania i zbadania pod mikroskopem wycinka z guza.

Jeśli ojciec, dziadek, wujek, brat (albo oni wszyscy) mieli rozpoznanego raka prostaty, to kolejne pokolenia mogą zachorować znacznie wcześniej niż poprzednie i choroba będzie miała agresywniejszy przebieg. Wcześnie rozpoczęte, regularnie robione badania profilaktycznie są absolutnie konieczne.

Wspomniał pan o genach. Czy wobec tego mężczyźni nie są w stanie uchronić się przed nowotworem, choćby prowadząc odpowiedni tryb życia?

Najmłodszy pacjent któremu usunąłem raka prostaty miał 39 lat. Trzeba pamiętać, że jeśli ojciec, dziadek, wujek, brat (albo oni wszyscy) mieli rozpoznanego raka prostaty, to kolejne pokolenia mogą zachorować znacznie wcześniej niż poprzednie i choroba będzie miała agresywniejszy przebieg. Wcześnie rozpoczęte, regularnie robione badania profilaktycznie są absolutnie konieczne. Istotnym czynnikiem rozwoju raka jest podłoże genetyczne, czyli to co od urodzenia jest zakodowane w naszym genomie. Jestem pewien, że niebawem, to kwestia może kilkunastu lat, będziemy umieli narysować mapę zagrożeń, predyspozycji dla każdego z nas. Prowadzone są takie badania na szeroką skalę, również w naszym ośrodku. Dziś nie znamy przyczyn powstawania nowotworu, ale potrafimy rozpoznać go w bardzo wczesnym stadium i skutecznie leczyć. A co do innych czynników ryzyka, też odpowiem: profilaktyka. Bo o ile uda nam się pobiegać, to raczej nie unikniemy już siedzącego trybu życia (w gabinecie - siedzę na prostacie, rozmawiamy - siedzę na prostacie, prowadzę samochód - siedzę na prostacie. Kiepsko, ale co zrobić?), jedzenia przetworzonej, magazynowanej, a więc chemicznie zabezpieczanej żywności, wdychamy zanieczyszczone powietrze. Używki, zwłaszcza papierosy, przyczyniają się do wystąpienia nowotworów, wiadomo, ale wciąż są popularne. Takie rady mógłby wypowiedzieć lekarz każdej specjalizacji. Ale jakoś każdy wciąż ma co robić. Można powiedzieć, że mamy do czynienia ze swoistą „padnemią” zachorowań na raka prostaty w krajach wysoko rozwiniętych. Roczna zachorowalność oraz umieralność z powodu raka prostaty w całej Europie to odpowiednio ponad 300 tysięcy przypadków oraz 70 tysięcy zgonów. Szacuje się, że do 2030 roku liczba nowych przypadków może wzrosnąć do 1,7 miliona, a liczba zgonów do 500 tysięcy rocznie. Zrobiono badania, które pokazały, że Japończycy chorują na raka prostaty rzadziej niż Europejczycy czy Amerykanie. Ale już Japończycy mieszkający na stałe w USA od normy Zachodniej nie odbiegają. Afroamerykanie chorują często, a przedstawiciele ich populacji mieszkający w Afryce - rzadziej. Być może za powstawanie raka prostaty odpowiada jest jakiś czynnik lub sekwencja czynników, której jeszcze dzisiaj nie znamy.

Co wiemy o raku prostaty?

  • Rak prostaty jest najczęściej rozpoznawanym nowotworem u mężczyzn.
  • Rak prostaty w początkowym stadium, dającym największe szanse na całkowite wyleczenia, rozwija się całkowicie bezobjawowo.
  • Rozpoznanie raka jest możliwe we wczesnym stadium, a to czy tak się stanie w znaczącym stopniu zależy od nas samych.
  • Wczesne rozpoznanie raka w niskim stopniu ryzyka pozwala osiągnąć dobry wynik leczenia u 98,8 proc. pacjentów.

Materiał oryginalny: Rak prostaty. Kujawsko-pomorskie na trzecim miejscu pod względem liczby chorych - Express Bydgoski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie