Ratunek dla mężczyzny mógł być w szpitalu

Waldemar Piórkowski
Waldemar Piórkowski
Aktem oskarżenia przeciwko medycznemu ratownikowi zakończyła się tragedia, do której doszło w ubiegłym roku na targowisku przy Szosie Chełmińskiej w Toruniu. Zmarł tam 58-latek.

Aktem oskarżenia przeciwko medycznemu ratownikowi zakończyła się tragedia, do której doszło w ubiegłym roku na targowisku przy Szosie Chełmińskiej w Toruniu. Zmarł tam 58-latek.

W połowie czerwca 2010 roku 58-letni mężczyzna zasłabł na popularnym toruńskim rynku. Historię szeroko opisywaliśmy w „Nowościach”. Mężczyzna przewrócił się i prawdopodobnie uderzył głową w betonowe podłoże. Rozciął ją sobie i stracił przytomność. Jego żona wezwała wówczas karetkę. Przyjechał nią ratownik medyczny. Ocucił nieprzytomnego, podał mu lek uspokajający i pojechał zostawiając go na targowisku.

<!** reklama>Mężczyzna czuł się jednak coraz gorzej. Żona kolejny raz szukała pomocy w pogotowiu. Znów przyjechała karetka z innym niż poprzednio ratownikiem medycznym. 58-latek był w tak ciężkim stanie, że musiał on rozpocząć jego reanimację. Wezwana została również tak zwana erka z lekarzem. Również jego pomoc nie pozwoliła na uratowanie życia mężczyzny. Jak wykazała sekcja zwłok, przyczyną śmierci mężczyzny były bardzo poważne obrażenia mózgu.

Biegły badający przebieg interwencji ratownika medycznego, uznał, że gdyby pierwszy z przybyłych na miejsce ratowników, czyli 50-letni Tomasz Sz. zadecydował o natychmiastowym zabraniu mężczyzny do szpitala i przeprowadzeniu tam szczegółowych badań, na przykład tomografem komputerowym, istniała duża szansa na uratowanie mu życia.

- Zdaniem biegłego badającego sprawę, informacje, które uzyskał ratownik w trakcie tak zwanego wywiadu lekarskiego, czyli podczas zadawania pytań o to, co się stało i na co choruje 58-latek, zobowiązywały go do zabrania mężczyzny do szpitala. Poza tym widział na jego głowie i twarzy obrażenia spowodowane upadkiem. Biegły, a za nim prokurator stwierdzili, że ratownik postąpił niewłaściwie - mówi Artur Krause, rzecznik prasowy toruńskiej Prokuratury Okręgowej.

W związku z tym ratownikowi postawiony został zarzut narażenia 58-latka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Grozi za to kara do 5 lat więzienia.

Tomasz Sz. nie przyznaje się do winy, o której będzie rozstrzygać sąd.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie