Razem uczyli się tolerancji

Karol Piernicki
Wczoraj w ogrodzie Biblioteki Miejskiej odbyła się akcja „Żywa Biblioteka”. Mimo, iż była ona organizowana po raz drugi, mniej osób odwiedziło grudziądzką placówkę.

Wczoraj w ogrodzie Biblioteki Miejskiej odbyła się akcja „Żywa Biblioteka”. Mimo, iż była ona organizowana po raz drugi, mniej osób odwiedziło grudziądzką placówkę.

<!** Image 2 align=none alt="Image 171726" sub="Akcja w ogrodzie Biblioteki Miejskiej. Na zdjęciu uczniowie klasy III a z Gimnazjum nr 9 przysłuchują się opowiadaniom pani Marianny Chróścińskiej, pensjonariuszki Domu Dziennego Pobytu.
Fot. Karol Piernicki
">- Pierwszą akcję zorganizowaliśmy w 2010 roku - mówi Aleksandra Ciżnicka, dyrektor biblioteki. - Niektórym ciężko mówić o swoich odmiennościach, ale regulamin staje po ich stronie, bo „żywe książki” nie muszą odpowiadać na wszystkie pytania.

Wśród zaproszonych gości znalazły się: osoba o niepełnosprawności ruchomej, tracąca wzrok, wegetarianka, osoba starsza, osadzona, homoseksualistka oraz wyznającą protestantyzm. Impreza miała charakter otwarty, więc przyjść i porozmawiać mógł każdy. - Rozsyłaliśmy zaproszenia do gimnazjów i szkół średnich - informuje Barbara Labocha-Zielińska, inspektor biblioteki. - O ile młodzież nie zawiodła, o tyle pojedyncze osoby dorosłe były wyjątkiem. Może niektórzy boją się przyjść i porozmawiać prosto w oczy. Spotykamy się z nieprzychylnymi głosami wobec jednej grupy społecznej.

<!** reklama>Mowa o homoseksualistach. Nie może to jednak dziwić, skoro w naszym kraju wciąż powszechnym zjawiskiem jest homofobia. Spotkania tego typu mogą być pomocne przy zwalczaniu takich postaw.

- Dość często zdarza się, że obcy ludzie się odwracają i komentują moje zachowanie, ale taką ich postawę kreują politycy - twierdzi Karolina Orcholska, licealistka i homoseksualistka. - Dzięki rozmowie w cztery oczy, wszyscy mogą się przekonać, że jesteśmy normalnymi ludźmi, mimo że mamy inną niż oni orientację seksualną.

Większość uczestników wychodziła z imprezy zadowolona, mimo że dla niektórych był to obowiązek.

- Dowiedzieliśmy się o tym spotkaniu dzisiaj na lekcji i nasza wychowawczyni kazała nam tu przyjść - mówi Michał z klasy 3a w Gimnazjum nr 9. - Chociaż był to nasz obowiązek, to opłaciło się. Niektórzy opowiadali ciekawe historie.

To właśnie ciekawość często była główną przyczyną, w wyniku której grudziądzanie zdecydowali się odwiedzić bibliotekę. Choć w zamyśle spotkania miały mieć charakter rozmów indywidualnych, to częściej większe grupki osób podchodziły do gości. Wszyscy zgodnie potwierdzali, że takie spotkania pomagają w przełamywaniu stereotypów i uczą tolerancji.- Młodzież, która do mnie podchodziła, zadawała dość konkretne pytania - zdradza Alicja Walenda, nauczyciel akademicki i wegetarianka od 24 lat. - Dotyczyły one problemu akceptacji w społeczeństwie albo konkretnych porad, związanych z dietą.

Wśród „żywych książek” są takie osoby, których bliscy byli tu przed rokiem.- W 2010 roku były tu dwie osoby z naszego domu, a dziś ja mam tę przyjemność i jestem z tego dumna - uśmiecha się pani Marianna Chróścińska, pensjonariuszka Domu Dziennego Pobytu. - Niektórzy mylnie pojmują starość. Ja dzień mam bardzo wypełniony, bo uprawiam swoją działkę, a nade wszystko miłuję pisać wiersze.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie