Real Madryt na 103

Jakub Pieczatowski
Wiem, że aby czymś takim się chwalić, trzeba mieć na to świadków. Ja takowych mam, więc mogę powiedzieć (napisać) - wiedziałem, że tak będzie. Mam na myśli środowy wieczór z hiszpańskim Pucharem Króla. Wiedziałem, że o końcowym wyniku rozstrzygnie jedna akcja i że Real da radę.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/Pieczatowski_Jakub_(P).jpg" >Wiem, że aby czymś takim się chwalić, trzeba mieć na to świadków. Ja takowych mam, więc mogę powiedzieć (napisać) - wiedziałem, że tak będzie. Mam na myśli środowy wieczór z hiszpańskim Pucharem Króla. Wiedziałem, że o końcowym wyniku rozstrzygnie jedna akcja i że Real da radę.

Wiedziałem, że Jose Mourinho wymyśli coś, co sprawi, że jego drużyna okaże się lepsza. Próbkę tego pokazał podczas rozegranego zaledwie cztery dni wcześniej meczu ligowego. Jak doskonale wiemy, padł wtedy remis 1:1. Wiele osób dziwiło się, że Real cieszył się z tego rezultatu. Ale jak tu nie cieszyć się z odrobienia strat, grając w dziesiątkę. Ponadto w ekipie z Madrytu zrodziło się wówczas przekonanie, że Barcelona jest do ogrania. I udowodniła to w finale Pucharu Króla. Nie było to porywające widowisko. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, a przecież one i padające po nich bramki są kwintesencją futbolu. Ale kibice obu drużyn i osoby interesujące się piłką nożną i czerpiące z niej przyjemność, mogły czuć się usatysfakcjonowane. Jedni i drudzy harowali na całym boisku. Nie było straconych piłek, nie było najmniejszego nawet przestoju w grze, nie było też mowy o odstawianiu nogi i pewnie dlatego dzień po meczu kolejka do fizjoterapeutów obu drużyn była ogromna. To były także prawdziwe futbolowe szachy. Real odpowiednio ustawiony i zmotywowany przez Mourinho dominował w pierwszej połowie.

<!** reklama>Po zmianie stron, wiatru w żagle nabrała Barcelona na co, z pewnością, wpływ miała reprymenda w szatni trenera Pepa Guardioli. Ale po regulaminowym czasie gry wciąż nie był znany zwycięzca. Aż przyszła 103 minuta. Angel di Maria dośrodkował w pole karne, a tam Cristiano Ronaldo popisał się jedną z najważniejszych w karierze główką i zapewnił wygraną madryckiemu zespołowi. Oczywiście trudno cokolwiek prorokować po jednym spotkaniu, bo przecież równie dobrze tego jedynego gola mogła strzelić Barcelona, ale ja sobie na to pozwolę. Real wkroczył na właściwe dla siebie tory i półfinałowa rywalizacja z Barcą w Lidze Mistrzów zapowiada się jeszcze ciekawiej.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie