Rebelia odbije się nie tylko na stacjach paliw

Przemysław Łuczak
Udostępnij:
Walki i niepewna przyszłość Libii spowodowały, że największe koncerny z branży naftowej zawieszają swoje interesy w tym kraju. Na światowych giełdach spadają ceny akcji.

Walki i niepewna przyszłość Libii spowodowały, że największe koncerny z branży naftowej zawieszają swoje interesy w tym kraju. Na światowych giełdach spadają ceny akcji.

Najboleśniej skutki rewolucji w Libii odczują prawdopodobnie Włochy. Gospodarki obydwu krajów splecione są ze sobą wyjątkowo ściśle. To z Włoch pochodzi aż 39 proc. unijnego eksportu do tego kraju, a Libia kieruje na Półwysep Apeniński aż połowę swojego. Libia zaspokaja włoskie zapotrzebowanie na ropę naftową w co najmniej 25 proc., a na gaz ziemny w 10 proc. Teraz te dostawy są poważnie zagrożone. Nie dość, że zamknięte zostały porty, skąd ropa jest transportowana zbiornikowcami do Włoch, to dochodzi także do okresowych przerw w funkcjonowaniu rurociągu Greenstream. Libia ma m.in. 7,5 proc. udziałów we włoskim banku UniCredit. To zaś powinno interesować Polaków, ponieważ Włosi są właścicielami naszego banku Pekao. Nic więc dziwnego, że na włoskich giełdach notowania akcji poleciały na łeb.

<!** reklama>

Ale rozwojem sytuacji w Libii martwią się także inne państwa. Zagrożone są np. warte 15 mld dolarów kontrakty budowlane Turcji oraz rosyjskie kontrakty zbrojeniowe w Libii i innych krajach arabskich, wycenione na 10 mld dolarów. Niepokój muszą odczuwać również największe linie lotnicze, których akcje potaniały w ciągu ostatniego tygodnia o kilka procent.

W przypadku zniszczenia swoich instalacji naftowych Libia mogłaby na kilka lat wypaść z rynku. Największe koncerny paliwowe powoli ograniczają wydobycie ropy w tym kraju. Libia jest ósmym co do wielkości produkcji krajem należącym do OPEC i piętnastym wśród największych producentów ropy na świecie. Dziennie wydobywa się tutaj 1,69 mln baryłek ropy naftowej, z czego 85 proc. trafia na europejskie rynki. Głównymi odbiorcami, oprócz Włoch, są Francja, Hiszpania i Niemcy.

Obecnie ropa naftowa jest najdroższa od jesieni 2008 r. - cena za baryłkę sięga już prawie 110 dolarów. Na razie światowe rynki zachowują względny spokój, bo Arabia Saudyjska (po Rosji drugi największy producent ropy naftowej) zapowiedziała, że zwiększy produkcję, gdyby ceny zawędrowały zbyt wysoko. OPEC waha się jednak, czy już teraz zwiększyć wydobycie, bo wysokie ceny oznaczają wyższe zyski dla producentów. Najprawdopodobniej zareaguje dopiero wtedy, gdy zacznie spadać popyt na ropę.

Tymczasem prezydent Francji Nicolas Sarkozy wezwał Unię do podjęcia konkretnych kroków wobec rządu libijskiego i zastosowania sankcji politycznych i gospodarczych.

Polacy to, co się dzieje w Libii, odczują przede wszystkim na stacjach paliwowych. Nasze rafinerie już podniosły cenę o kilka groszy na litrze. Łódzkie BM Reflex prognozuje, że w ciągu najbliższego tygodnia cena benzyny Pb95 wzrośnie nawet o kilkanaście groszy na litrze, ale nie powinna przekroczyć granicy 5 zł. Jeżeli w Libii sytuacja się nie uspokoi, pod koniec marca benzyna Pb95 może kosztować 5,10-5,15 zł za litr.

Innych skutków rewolucji w Libii nasz kraj, przynajmniej na razie, nie powinien odczuć. Nasze wzajemne obroty handlowe nie przekraczają bowiem 40 milionów dolarów rocznie.

Polska eksportuje do Libii głównie pszenicę i mąkę pszenną oraz samochody i ciągniki, natomiast sprowadza stamtąd tylko polimery etylenu.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie