Remis w ostatniej chwili

Radosław Kowalski
Ostatnia akcja spotkania zadecydowała o tym, że Olimpia Grudziądz podtrzymała miano niepokonanej drużyny w rundzie wiosennej.

Ostatnia akcja spotkania zadecydowała o tym, że Olimpia Grudziądz podtrzymała miano niepokonanej drużyny w rundzie wiosennej.

<!** Image 2 align=none alt="Image 169702" sub="Obrońca Olimpii Bartłomiej Kowalski (z prawej) już w 41. min musiał opuścić boisko z powodu dwóch żółtych kartek / Fot. Gerard Szukay">Lider rozgrywek zremisował bowiem w Sosnowcu z tamtejszym Zagłębiem 1:1 (0:1). Olimpia nadal więc zdobywa tyle punktów, ile bramek. Poprzednie dwa spotkania wygrała, strzelając po trzy gole, w sobotę trafiła raz do siatki rywala i dzięki temu wywalczyła jeden punkt.

Z większym nożem na gardle grali przedwczoraj gospodarze, dla których ewentualna strata punktów mogła oznaczać kres marzeń o awansie. Nic więc dziwnego, że Zagłębie od pierwszego gwizdka sędziego rzuciło się do ataków. I szybko zdobyło gola. W 11. min, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Michała Żółtowskiego, piłka trafiła do Marcina Lachowskiego, który pokonał Michała Wróbla.

<!** reklama>- Nie tak miał wyglądać początek meczu w naszym wykonaniu - stwierdził Marcin Kaczmarek, trener gości.

Na domiar złego od 41. min jego drużyna musiała walczyć w dziesięciu, bo drugą żółtą kartkę ujrzał Bartłomiej Kowalski, który musiał opuścić boisko.

Po zmianie stron Olimpia usilnie dążyła do zdobycia wyrównującej bramki. Dwoił się i troił Mariusz Kryszak, który dogrywał piłkę kolegom i sam próbował strzelać z dystansu, jednak niewiele z tego wychodziło. Uderzenia z daleka próbował także Adrian Frańczak, jednak golkiper gospodarzy Ukrainiec Ołeksij Szlakotin nie dał się zaskoczyć.

Z biegiem czasu mecz stawał się coraz bardziej wyrównany i nic nie zapowiadało emocjonującej końcówki. Tymczasem...

W pierwszej minucie doliczonego czasu gry grudziądzanie wykonywali rzut rożny. Piłkę w pole karne, gdzie pojawił się także golkiper Olimpii, dośrodkował Kryszak. W polu bramkowym gospodarzy powstało ogromne zamieszanie, a najwięcej zimnej krwi zachował rezerwowy Paweł Kal, który zdołał wepchnąć piłkę do siatki miejscowych.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie