Remont po polsku

Katarzyna Radzimirska
Remont w mieszkaniu to zawsze spore wyzwanie, niezależnie od tego, czy podejmujemy się go sami, czy prosimy o pomoc fachowców.

<!** Image 2 align=none alt="Image 165919" sub="Uciążliwe remonty i zaśmiecanie klatek schodowych podobnie jak sąsiedzkie konflikty - to codzienność na dużych osiedlach / Fot. Jarosław Czerwiński">

<!** Image 1 align=left alt="http://www.nowosci.com.pl/img/glowki/radzimirska_katarzyna.jpg" >Remont w mieszkaniu to zawsze spore wyzwanie, niezależnie od tego, czy podejmujemy się go sami, czy prosimy o pomoc fachowców. Niedawno z podobnym kłopotem borykał się mój znajomy. Sprawa na pierwszy rzut oka wydawała się prosta - trzeba było przełożyć kaloryfer z jednej ściany na inną i dołączyć kilka żeberek. Niestety, tak z pozoru łatwe zadanie dla „fachowców” było druzgocącym wyczynem. Przez dobrą godzinę trwała narada, drapanie się po głowie i rozważanie. Mojemu znajomemu od razu stanęły przed oczami scenki z popularnej swego czasu czeskiej bajeczki „Sąsiedzi”, kiedy to dwóch plastelinowych panów próbowało w różny, zawsze jednak pomysłowy sposób rozwiązać remontowe dylematy. Skutek zwykle był opłakany. W przypadku tej historii wszystko miało jednak szczęśliwy finał - po prostu „fachowcy” do wykonania zlecenia, oprócz obowiązkowej zaliczki, potrzebowali dłuższej przerwy na skonsumowanie tego i owego „dopalacza”. Potem poszło już z górki, okazało się, że można zrobić wszystko łatwo, szybko i bez zbędnych komplikacji. Kaloryfer z dodatkowymi żeberkami w każdym razie wisi i działa bez zarzutu do dziś.

* * *

<!** reklama>Niestety, typowe, domowe remonty trwają znacznie dłużej i zwykle - o ile mieszkamy w bloku - wiążą się z wieloma uciążliwościami, także dla naszych sąsiadów. Na własnej skórze przekonałam się o tym nie tak dawno, bo tuż przed Bożym Narodzeniem. Jeden z sąsiadów systematycznie przez cały tydzień przed świtem (!) rozpoczynał wiercenie i wbijanie kołków w ścianę. Wszelkie próby zwrócenia mu uwagi i tak nie miały sensu, bo nie otwierał drzwi i nie miał zamiaru dyskutować, najwyżej czasem robił sobie krótką przerwę w pracy, po czym znów było to samo...

* * *

W tym konkretnym przypadku chodziło tylko o hałas, bywa jednak, że wiele osób wychodzi z założenia, że żadne zasady nie obowiązują, po prostu: wolnoć Tomku w swoim domku. Co z tego, że sąsiadowi popękały ściany albo że przez niechlujnie wymienioną rurę u kogoś piętro niżej pojawiły się zacieki na suficie, skoro u mnie jest teraz odremontowane. Skąd my to znamy?

* * *

Prawda jest taka, że nie tylko remonty bywają źródłem sąsiedzkich problemów. To samo dotyczy śmiecenia czy deptania trawników, które ktoś inny pielęgnuje od lat. Źródłem takich zachowań jest, moim zdaniem, zwykły egoizm. Młodzi ludzie nie są koleżeńscy, bo ścigają się, żeby mieć coś cennego, a nie być kimś wartościowym. Zmianie takiego stanu rzeczy nie sprzyja też to, że żyjąc w jednym bloku na tym samym osiedlu, często nie znamy nawet swoich sąsiadów, bo nie wystawiamy nosa poza własne mieszkanie. A skoro ich nie znamy, to łatwiej nam zapominać, że w ogóle istnieją...

Czekamy na Sygnały

Codzienne dyżury redakcyjne tel. 54-231-26-76, mail: [email protected]

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie