- Restauracje trzeba otworzyć, bo żadne wsparcie finansowe nam nie pomoże - mówią przedstawiciele branży gastronomicznej

Paulina Błaszkiewicz
Paulina Błaszkiewicz
Branża gastronomiczna protestowała w Toruniu dwukrotnie. 13 listopada jej przedstawiciele spotkali się z marszałkiem województwa- Piotrem Całbeckim.
Branża gastronomiczna protestowała w Toruniu dwukrotnie. 13 listopada jej przedstawiciele spotkali się z marszałkiem województwa- Piotrem Całbeckim. Polska Press
Marszałek województwa kujawsko-pomorskiego wesprze branżę gastronomiczną w Toruniu. Właściciele restauracji dziękują za wsparcie, ale jednocześnie apelują do rządu, by odmrażanie gospodarki dotknęło także ich, a nie tylko galerie handlowe. W innym wypadku decyzje o zamknięciu lokali i ogłoszeniu upadłości będą tylko kwestią czasu.

-Jesteśmy zadowoleni z dialogu, szybkiej reakcji marszałka i całego Urzędu Marszałkowskiego. Zaproszenia nas do rozmów, zrozumienia problemu specyfiki branży, jak również branie pod uwagę naszych uwag do regulaminu funduszu, który ma się pojawić w grudniu, to bardzo dużo - mówi Krzysztof Wachowiak, właściciel klubu NRD.

Polecamy

Efekt protestu

Do spotkania pomiędzy marszałkiem województwa kujawsko-pomorskiego Piotrem Całbeckim, wicemarszałkiem Zbigniewem Ostrowskim a przedstawicielami toruńskiej branży gastronomicznej doszło 13 listopada. Wcześniej gastronomicy protestowali na ulicach, ponieważ ich sytuacja jest naprawdę trudna.

- Dla wielu firm tej branży kolejne w tym roku zamknięcie lokali to katastrofa. Dlatego zdecydowałem, że wszędzie tam, gdzie musiało dojść do zwolnień lub miejsca pracy są zagrożone, będziemy do czasu ponownego otwarcia lokali przekazywać pomoc w wysokości trzech tysięcy złotych miesięcznie na pracownika. Mamy na ten cel przygotowane środki w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego. Zakładamy, że od grudnia te pieniądze będą mogły trafić bezpośrednio do przedsiębiorców – mówił marszałek Piotr Całbecki.

Branża gastronomiczna dziękuje za wsparcie, ale podkreśla, że to kropla w morzu potrzeb.

- Z danych wynika, że w branży gastronomicznej pracuje w województwie ok. 15 tysięcy osób. Fundusu będzie mógł udzielić wsparcia dla 1000 osób przez dwa miesiące Ta kwota nie uratuje całej branży, ale na pewno realnie pomoże części ludzi, którzy mają szanse się utrzymać - podkreśla Krzysztof Wachowiak, dodając, że Urząd Marszałkowski nie powinien być jedynym, który ratuje branżę gastronomiczną w mieście, ale na jakiekolwiek wsparcie ze strony rządu gastronomicy przestali już liczyć.

Zobacz wideo: Bezpieczeństwo na drogach jesienią. O tym trzeba pamiętać

Czy wsparcie na szczeblu lokalnym wystarczy, by gastronomicy w naszym mieście mogli przetrwać epidemię?W sobotę galerie handlowe zostaną otwarte, ale restauracje i kluby, które w czasie świąt przeżywały oblężenie nadal pozostaną zamknięte.

- Samo podejście do sprawy i zaangażowanie pana marszałka oceniam bardzo pozytywnie. Podszedł do tego na poważnie, powołał specjalny zespół koordynujący proces wdrażania rozwiązań związanych z postulatami, które przedstawiliśmy, do każdego z nich odniósł się bardzo merytorycznie. Widać, że zależy mu na tym, aby nasze problemy jak najszybciej rozwiązać. Nasze postulaty sformułowaliśmy w taki sposób, żeby pozwoliły przetrwać jak największej liczbie lokali gastronomicznych i ich pracowników - mówi Michał Wojciechowski, współorganizator protestu, kucharz w restauracji "Loft 79" w rozmowie z "Nowościami".

Absurdalne odmrażanie

Z kolei Krzysztof Wachowiak dodaje, że marszałkowska pomoc będzie miała sens, jeśli branża gastronomiczna będzie miała szansę na odmrożenie. Jeśli nie, to pomoc, która trafi do właścicieli lokali tylko przesunie upadek dużej części z nich.

- My dzięki temu wsparciu mamy czas i szanse na znalezienie kolejnego rozwiązania jak nie zbankrutować. Lepsza ta pomoc niż żadna, ale ogłoszenia dotyczące odmrażania branż są absurdalne. Z danych wynika, że w restauracjach wirus przenosi się w znikomej ilości. Każdy, kto korzystał z restauracji i był w centrum handlowym jest w stanie stwierdzić gdzie są bardziej przestrzegane zasady sanitarne. Jeśli ktoś argumentuje, że są rzeczy pierwszej potrzeby i drugiej, to proszę mi powiedzieć, czy zakup ciuchów w centrach handlowych jest tą wyższą potrzebą?- pyta Krzysztof Wachowiak.

W jego ocenie grudzień to dla całej branży gastronomicznej jeden z najlepszych miesięcy w roku. Tymczasem premier liczy na otwarcie branży po świętach.

-Jeszcze chyba nikt nie przekazał panu premierowi, że styczeń i luty to najgorsze miesiące dla branży, a wiec kolejne straty. Jesteśmy ponownie zamknięci od miesiąca, a rząd nie wdrożył żadnej pomocy dla branży naszej czy innych, które są zamknięte na podstawie decyzji rządu - dodaje właściciel klubu NRD.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie