Rodzic da ostatni grosz, aby wspomóc dziecko

Justyna Wojciechowska-Narloch
Nauczyciele traktujący szkołę jako przystanek w drodze do prawdziwej kariery i brak motywacji do nauki - to główne przyczyny popularności korepetycji.

Nauczyciele traktujący szkołę jako przystanek w drodze do prawdziwej kariery i brak motywacji do nauki - to główne przyczyny popularności korepetycji.

Marek, 40-letni ekonomista z Torunia i ojciec dwóch synów, ma bardzo krytyczny stosunek do publicznych szkół. Na przykładzie swoich dzieci (dziś jeden z chłopców kończy właśnie gimnazjum, a drugi jest
w pierwszej klasie ogólniaka) ocenia, jak fatalnie uczy się u nas języków obcych.

<!** reklama>

- Może mieliśmy pecha, ale to raczej mało prawdopodobne. Nauczyciele angielskiego zmieniali się niemal co roku. Panie albo zachodziły w ciążę, albo odchodziły ze szkoły do lepiej płatnej pracy. Ciągle więc zmieniały się podręczniki, wymagania, a każdy nowy nauczyciel zamiast iść do przodu, cofał się, przerabiając z uczniami wciąż ten sam materiał - wspomina Czytelnik. - Efekt był taki, że dzieci po kilku latach nauki wciąż operowały tylko najprostszymi czasami. Nie było wyjścia. Zdecydowaliśmy się na dodatkową edukację
w prywatnej szkole językowej.

Problem ten nie dotyczy tylko nauki języka angielskiego czy niemieckiego. Podobnie jest z przedmiotami ścisłymi - na przykład z chemią czy fizyką - dla których w programach nauczania przewidziano w niewielką liczbę godzin lekcyjnych w tygodniu.

- Wystarczy, że nauczyciel chemii poważnie zachoruje i nie ma go w szkole miesiąc, a już dzieciakom przepada niemal połowa semestru z tego przedmiotu - mówi Agnieszka Witkowska, matka licealistki z Torunia. - Kiedy nauczyciel wróci, to gna z materiałem jak szalony, odpytuje, robi klasówki, bo przecież w dzienniku jakieś oceny muszą być. Z tego powodu na tłumaczenie trudnych tematów w szkole nie ma czasu. A kto na tym traci? Nikt inny tylko nasze dzieci. Taki scenariusz zdarzył się w przypadku mojej córki. Niestety, musieliśmy szukać korepetytora.

Zupełnie odrębną kwestią jest to, że wielu młodych bardzo szybko traci zapał do nauki. Pierwsze niepowodzenia wystarczą, żeby odpuścili sobie kłopotliwy przedmiot.
W sytuacjach podbramkowych zniechęceni uczniowie mogą liczyć tylko na rodziców, którzy wysupłają ostatni gorsz, by wspomóc dziecko zagrożone jedynką na semestr czy brakiem promocji.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie