Ruszył z kluczem na policję

Waldemar Piórkowski
Waldemar Piórkowski
Na gorącym uczynku wpadł niedawno mężczyzna, który uszkodził stojące auto. Nie zauważył siedzącego w nim pasażera. Policyjne akta zawierają również inne przypadki głupich wpadek.

Na gorącym uczynku wpadł niedawno mężczyzna, który uszkodził stojące auto. Nie zauważył siedzącego w nim pasażera. Policyjne akta zawierają również inne przypadki głupich wpadek.

65-latek zatrzymany przy ulicy Słowackiego w Toruniu zarysował kluczem bok pojazdu. Po pierwsze nie wiedział, że to nieoznakowany policyjny radiowóz, po drugie, nie zauważył, iż w środku ktoś siedzi. Na dodatek był to policjant, którego charakterystyczny zgrzyt niszczonej blachy postawił na równe nogi. Wandal był tak zaskoczony, że nie zdążył nawet spróbować ucieczki.

- Zatrzymany mężczyzna będzie odpowiadał za zniszczenie mienia. Grozi za to od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności - mówi Artur Rzepka z toruńskiej policji.

<!** reklama>O pechu znalezienia się w niewłaściwym miejscu i czasie może mówić inny mieszkaniec Torunia. Niedawno poszedł do księgarni. Traf chciał, że akurat w tym samym momencie, kiedy on przeglądał książki, jeden z innych klientów stwierdził, że nie ma portfela. Upierał się, iż skradziono mu go właśnie w tym sklepie. Jego obsługa zamknęła więc drzwi wejściowe placówki i wezwała policję. Funkcjonariusze zaczęli przeszukiwać klientów. Skradzionego portfela nie znaleźli, ale w jednym z innych były dwa naboje do pistoletu typu „Parabellum”.

- Ich właściciel tłumaczył, że znalazł je na poligonie i nie wiedział, iż nosi przy sobie coś zabronionego. Postawiono mu zarzut nielegalnego posiadania amunicji, za co grozi do 10 lat więzienia - mówi Artur Krause, rzecznik prasowy toruńskiej Prokuratury Okręgowej.

Wśród śledczych jako anegdoty krążą również historie o włamywaczach nieudacznikach. Często przyczynami ich wpadek było zachłanność na alkohol. Zdarzały się przypadki wezwań do sklepowych włamań, gdzie sprawca chciał po prostu ukraść trochę wódki lub taniego wina. Spragniony wypijał alkohol na miejscu. To czasami powodowało, że zasypiał na miejscu przestępstwa i wezwani w końcu policjanci nie mieli problemów z jego zatrzymaniem.

Również jakiś czas temu prowadzący śledztwo w sprawie rozboju nie mieli kłopotów z ustaleniem sprawcy, który uciekł z miejsca zdarzenia. Przed przyjazdem policji próbowali go zatrzymać przechodnie. Doszło do szarpaniny. Podczas niej z napastnika zerwano kurtkę. A w jej kieszeni był jego dowód osobisty.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie