Sąd rozstrzygnie, czy straż miejska złamała prawo

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Pani Barbara straciła pracę w Straży Miejskiej. Uważa, że niesprawiedliwie oraz w okolicznościach naruszających jej godność. Dziś rozprawa w wydziale pracy Sądu Okręgowego.

Pani Barbara straciła pracę w Straży Miejskiej. Uważa, że niesprawiedliwie oraz w okolicznościach naruszających jej godność. Dziś rozprawa w wydziale pracy Sądu Okręgowego.

- Jestem samotną matką dwójki dzieci, od 10 lat niepełnosprawną. Z wykształcenia jestem magistrem matematyki. Uczyłam w szkołach (pokazuje dobre opinie), dopóki pozwalało mi zdrowie. Jako bezrobotna zostałam przez urząd pracy skierowana do Straży Miejskiej. Zostałam zatrudniona jako pracownik samorządowy na stanowisku referenta, w ramach prac interwencyjnych - relacjonuje pani Barbara (nazwisko do wiad. red.). - Niespodziewanie, po sześciu miesiącach wręczono mi wypowiedzenie i zwolniono bez podania przyczyny. Dopiero w sądzie pracy, przeglądając akta, dowiedziałam się, że była negatywna ocena mojej pracy. To bezprawie, bo w myśl przepisów powinnam zostać oceniona przed upływem 6 miesięcy. Powinnam też tę opinię widzieć i podpisać.

<!** reklama>To wersja zwolnionej. Sąd Pracy w Toruniu przyznał już rację municypalnym. Apelację pani Barbara też przegrała.

W trakcie procesu nastąpiło rozdzielenie sprawy i częścią właśnie zajmie się IV Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Okręgowego w Toruniu. Przedmiotem sporu jest opinia komendanta SM na temat pani Barbary. Kobieta domaga się jej zmiany i przeprosin ze strony komendanta Wiesława L. - Ta opinia nie tylko została wydana wbrew przepisom, ale i jest nieprawdziwa. Obecnie moje świadectwo pracy stanowi formę wilczego biletu, uniemożliwiającego mi podjęcie pracy - podkreśla matematyczka.

Municypalni zapewniają, że nie mają sobie nic do zarzucenia.

- Ta pani była u nas zatrudniona na czas określony. W myśl kodeksu pracy i pracownik, i pracodawca mają prawo ją wypowiedzieć bez podania przyczyny, z dwutygodniowym okresem wypowiedzenia. Skorzystaliśmy z tego prawa. Mieliśmy poważne podstawy ku temu, by zrezygnować ze świadczenia pracy przez wspomnianą kobietę - mówi Jarosław Paralusz, rzecznik Straży Miejskiej w Toruniu. - Najlepszym dowodem na to, że nie złamaliśmy prawa, są wyroki na naszą korzyść, które już zapadły (prawomocne).

Pani Barbara twierdzi natomiast, że sądy dotychczas były jej nieprzychylne, bo sprawa dotyczy jednostki samorządowej. Nie wiadomo, czy municypalnych przed sądem reprezentować będzie komendant Wiesław L, czy jego zastępca. Szef municypalnych jest zawieszony w obowiązkach.

Przypomnijmy, że postawiono mu zarzuty związane z przekroczeniem swoich uprawnień. Chodzi o włączenie się do interwencji wykonywanej przez jego podwładnych, naruszenie nietykalności cielesnej kontrolowanych i późniejsze rozpatrzenie skargi na samego siebie.

Data rozpoczęcia procesu Wiesława L. nie została jeszcze wyznaczona. Na razie wiadomo, że będzie toczył się on w toruńskim Sądzie Rejonowym.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie