Siatka, kasa i rozsądek

Anna Obderko
Zbyt pochopne otwieranie portfela może się skończyć długami. Jednak oszczędności można się nauczyć.

Zbyt pochopne otwieranie portfela może się skończyć długami. Jednak oszczędności można się nauczyć.

<!** Image 2 align=right alt="Image 171530" sub="Wybierając warto porównać skład - by sprawdzić, czy nie za wiele w nim chemii - a także cenę i wagę produktów Fot. Thinkstock">- Jestem sprzedawczynią w sklepie odzieżowym, więc nie jest mi łatwo nie poddać się szałowi zakupów - przyznaje Agnieszka Burchard. - Niecierpliwie czekam na nowe dostawy. Gdy coś mi wpadnie w oko, odkładam, a z czasem kupuję. W szafie mam rzeczy, których nigdy nie włożyłam. Staram się jednak uczyć zasad „slow fashion”. Jest to ruch świadomego kupowania, w tym przypadku ubrań. Jego idee pomagają odnaleźć zapomnianą już przyjemność powolności.

Inaczej do zakupów podchodzi Michał Masłowski.

- Pracuję w firmie informatycznej, dodatkowo udzielam korepetycji z języka angielskiego. Pensję co miesiąc odkładam, a na codzienne wydatki wystarczają zarobki z nauczania. Każdy zakup staram się przemyśleć. Rozważam, czy na pewno jest mi to potrzebne. Interesuję się muzyką. Płyt szukam w Internecie, tam często można trafić na okazje. Zaoszczędzone pieniądze pozwalają mi na wyjazdy wakacyjne i kupno biletów na koncerty fajnych kapel. Mimo że odpowiedzialnie dysponuję pieniędzmi, nie czuję się jakbym musiał liczyć każdy grosz - twierdzi Michał Masłowski.

„Tylko dla wybranych”

Próbując sprzedać jak najwięcej, sklepy sięgają zwykle po techniki dobrze zbadane i opisane w psychologii społecznej. Jedną z bardziej popularnych jest tzw. reguła niedostępności. Polega ona na wzbudzeniu u konsumenta przekonania, że dany produkt lub usługa nie jest dostępna powszechnie, a jedynie w określonym czasie i wyłącznie dla wybranych.

- Bardzo często czytając ulotki reklamowe możemy trafić na określenie „oferta ważna tylko do&”, „w promocyjnej ofercie jedynie 200 egzemplarzy”, itp. To, co jest częściowo niedostępne, staje się dla potencjalnego nabywcy znacznie cenniejsze i bardziej pożądane. Handlowcy stosują także „manipulacje cenowe”. Polegają one np. na podawaniu nie łącznej ceny produktu, ale wartości miesięcznej raty. Możemy na metkach zobaczyć również ceny o takich końcówkach jak np. 8,99 złotego - przypomina dr Remigiusz Koc z Zakładu Psychologii Społecznej i Badań nad Młodzieżą Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

<!** reklama>Eksperyment w sklepie

Warto pamiętać, że sieci handlowe próbują wpływać na chęć kupna danego produktu przez klienta odpowiednio projektując przestrzeń sklepu. Szerokość i długość alejek sklepowych, a nawet rodzaj podłogi są dobierane tak, by wzmocnić w nas motywację do zakupów.

- Polecam „eksperyment konsumencki” - proszę spróbować zrobić zakupy tak, aby pomijać produkty ustawiane na wysokości naszego wzroku. Może okazać się, że wydamy mniej pieniędzy niż gdybyśmy kupowali produkty ustawione „przed nami”. Polscy konsumenci stają się jednak coraz bardziej świadomi, co zmusza sieci handlowe i producentów do sięgania po nowe techniki, być może bardziej ukryte i subtelniejsze. Nie jest możliwe uniknięcie ich. Powinniśmy jednak starać się, o ile to możliwe, decyzję zakupu opierać na racjonalnych przesłankach - radzi Remigiusz Koc.

Umiejętności oszczędzania nie należy traktować jako wrodzonej cechy, ale jako nawyk, którego uczymy się od najmłodszych lat.

Wzorce oszczędzania podpatrujemy najpierw u najbliższych, czyli rodziców, znajomych, przyjaciół. Możemy jednak te nawyki modyfikować, a w efekcie oszczędności możemy się nauczyć. Wymaga to konsekwencji i samodyscypliny - dodaje dr Koc.

Nie marnować...

- W dzieciństwie mieszkałam na wsi. Posiłki przygotowywaliśmy z domowych produktów. Rodzice nauczyli mnie, że jedzenie nie powinno się marnować, dlatego do kuchni powinny trafiać tylko potrzebne produkty, żeby potem resztki nie lądowały w koszu - wspomina Ewa Kolacińska, emerytka.

- Kiedy byłam na utrzymaniu rodziców, wydawanie pieniędzy przychodziło mi lekko - przyznaje Basia Jędrzejczak, która studiuje zaocznie w Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy i pracuje w galerii handlowej. - Teraz, gdy sama zarabiam, bardziej doceniam wartość pieniądza. Jak każda kobieta, mam ochotę niekiedy kupić sobie coś ładnego, ale staram się przemyśleć, czy akurat ta bluzka lub spodnie są mi niezbędne. Mogę też liczyć na pomoc mamy, która dokłada mi do czesnego, bo choć pracuję na cały etat, nie byłoby łatwo. Na początku każdego miesiąca opłacam rachunki i analizuję, na jakie przyjemności mogę sobie pozwolić. Kiedy zbliżają się wakacje, parę miesięcy wcześniej zbieram na nie fundusze. Drobne sprawunki robię w osiedlowych sklepach, żeby nie tracić czasu i żeby nie kusiły mnie półki w marketach.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie