Słodka pokusa

Ryszard Giedrojć
O ile obchody każdej rocznicy bitwy, a nawet większej bójki, wyzwalają w Polakach bezinteresowną chęć uczestniczenia w rekonstrukcji zmagań, to zapał do odtwarzania historii naszej gospodarki ma tylko podłoże komercyjne.

<!** Image 1 align=left alt="http://www.express.bydgoski.pl/img/glowki/giedrojc_ryszard.jpg" >O ile obchody każdej rocznicy bitwy, a nawet większej bójki, wyzwalają w Polakach bezinteresowną chęć uczestniczenia w rekonstrukcji zmagań, to zapał do odtwarzania historii naszej gospodarki ma tylko podłoże komercyjne. Mamy zastępy wojów Chrobrego, rycerzy Jagiełły, szwadrony ułanów, kompanie Wehrmachtu, plutony ZOMO, powstańców warszawskich i marines. Liczni gapie nie mają pojęcia, ile trzeba taktu i cierpliwości, by przekonać uczestników rekonstrukcji do konieczności opowiedzenia się po stronie prawdy historycznej. Powstańcy warszawscy zwycięsko opierają się pokusie wyzwolenia stolicy, a Krzyżacy dają się pokonać pod Grunwaldem. Tylko garncarze i rzeźbiarze ludowi na festynie archeologicznym gotowi są zaprzedać się za parę groszy. Można u nich zamówić gliniany garnek z podobizną Dody lub drewnianego kaczora z twarzą Zbigniewa Ziobry. Skupienie na tradycjach oręża nie powinno odwracać naszej uwagi od nieśmiałych prób historycznych rekonstrukcji wielkich wydarzeń gospodarczych. Jest rzeczą oczywistą, że łatwiej jest odtworzyć obronę Westerplatte niż zainscenizować budowę Nowej Huty.

<!** reklama>Właśnie dlatego warto odnotować skromne obchody 30 rocznicy wprowadzenia przez władze PRL kartek na mięso i wędliny. W mediach pojawili się nie tylko historycy, ale również klienci z epoki, którzy barwnie tłumaczyli warianty, pozwalające na zamianę 300 g wołowiny z kością na rumuńskiego kurczaka. Cieszyć musi spontaniczna inicjatywa konsumentów, którzy zaczynają się bawić w stylu epoki. Pamiętny dozorca Walenciak z „Czterdziestolatka” na doniesienia o wojnach reagował wzmożonymi zakupami cukru. Dzisiejsze wykupywanie cukru nie ma co prawda związku z wojną domową w Libii, ale budzi słodkie wspomnienia. Media zaalarmowały, że cukru już zabrakło w „Biedronkach”. Bohaterką jest emerytka z Nowego Sącza, która cukru nie używa, bo ma cukrzycę, ale kupiła 10 kg, bo słyszała, że ceny mają skoczyć. No i jest do przodu, bo ceny skoczyły. Tylko czy rządowi Tuska wystarczy poczucia humoru, by choć na rok przywrócić kartki?

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie