Służbowe dodatki do fotela

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Ludzie z samorządowego świecznika wraz ze stanowiskiem otrzymują, m.in., telefony i komputery. Większość ma również do swojej dyspozycji służbowe samochody.

Ludzie z samorządowego świecznika wraz ze stanowiskiem otrzymują, m.in., telefony i komputery. Większość ma również do swojej dyspozycji służbowe samochody.

<!** Image 2 align=none alt="Image 167266" sub="Ze służbowych laptopów korzystają, między innymi, toruńscy radni miejscy. Na zdjęciu Paweł Gulewski (PO), który poza mandatem radnego, odebrał również sprzęt / Fot. Jacek Smarz">Jednak dostęp do tych dobrodziejstw bywa ograniczony.

- Służbowo, służbowo! Na statek... - wołali przed laty Stanisław Tym oraz Jerzy Dobrowolski, ruszając w Toruniu w „Rejs” Marka Piwowskiego. Pierwszy zrobił dzięki temu później karierę działacza kulturalno-oświatowego, drugi natomiast zyskał tylko tyle, że przepłynął się po rzece. Dziś w podobnej scenerii, nadal trzymając się Wisły oraz okolic Torunia, sprawdzamy, jakie służbowe dobrodziejstwa zdobywają nasi samorządowcy razem z fotelami prezydentów, burmistrzów, wójtów, dyrektorów i radnych.

Telefony i laptopy

<!** reklama>- Urząd Miasta Torunia ma do swojej dyspozycji 122 telefony służbowe, te w posiadaniu prezydenta i jego zastępców nie mają limitów - mówi Aleksandra Iżycka, rzeczniczka prezydenta Michała Zaleskiego. - Numery telefonów są w tzw. korporacji, dzięki czemu połączenia pomiędzy poszczególnymi pracownikami są tańsze. Poza tym magistrat posiada 104 służbowe laptopy. Korzystają z nich radni, dyrektorzy wydziałów, rzecznik prasowy, niektórzy kierownicy referatów i pracownicy.

Dodatkowo urzędnicy mają również do swej dyspozycji cztery auta, ale planowany jest zakup kolejnego. Liczba laptopów i telefonów nieco blednie, jeśli wziąć pod uwagę, że w toruńskim magistracie pracuje 466 osób. Generalnie jednak nie jest to mało, bo np. grudziądzki magistrat cieszy się 29 telefonami służbowymi. Wszystkie ograniczone są limitami, ich szczęśliwi posiadacze swój kontakt ze słuchawką muszą ograniczać na tyle, by zmieścić się w widełkach od 32 do 202 zł. Dodatkowo urzędnicy dzielą między siebie 34 laptopy oraz pięć modemów bezprzewodowego Internetu. Zawartość garażu grudziądzkiego magistratu również jest znacznie skromniejsza od tego w Toruniu, stoją w nim tylko dwa auta.

Liczyć słowa

Schodząc po samorządowej drabinie o szczebel niżej, znów zobaczymy zupełnie inne liczby.

- Mam telefon służbowy i nic do niego nie dopłacam, ponieważ mieszczę się w 150 złotych miesięcznego abonamentu - mówi Mariusz Kędzierski, burmistrz Chełmna. - Laptop jest służbowy, ale służy jako stałe wyposażenie mojego biurka w urzędzie. Posiadamy też służbowe auto z 2000 roku, przy wyjazdach do marszałka czy wojewody delegacji nie rozliczam, robię to tylko przy okazji podróży zagranicznych, ale to mi się trafia jeden, dwa razy w roku.

Limity są, rzecz jasna, sprawą umowną. Burmistrz Brodnicy cieszy się już np. nieco większą swobodą, niż jego chełmiński kolega - 500 zł miesięcznego abonamentu powoduje, że Jarosław Radacz nie musi oszczędzać słów. O ile korzysta z zestawu głośnomówiącego, rozmowy telefoniczne może prowadzić siedząc za kierownicą należącej do brodnickiego magistratu skody z 2002 roku.

Autem podróżują naturalnie również inni pracownicy Urzędu Miasta.

Ze słowami musi się za to liczyć starosta toruński Mirosław Graczyk. Służbowo może rozmawiać za sto złotych, wszelkie nadwyżki uzupełniając z własnej kieszeni. Większą swobodę mają pod tym względem wójtowie gmin tworzących powiat. Marek Olszewski z Lubicza ma do swojej dyspozycji 250 zł miesięcznie i w zupełności mu to wystarcza. Telefon Jerzego Zająkały z Łubianki ma abonament 135-złotowy, do tego jeszcze wójt korzysta ze służbowego Internetu bezprzewodowego, za który gmina płaci miesięcznie 109 zł. Nie posiada służbowego samochodu, w sprawach związanych z pełnioną funkcją podróżuje autem prywatnym, ale się rozlicza. Za każdy kilometr przejechany w ten sposób poza granicami gminy, dostaje 83 grosze, dodatkowo też przysługuje mu ryczałt za przejazdy na jej terenie z limitem 300 kilometrów miesięcznie.

Odprawa na otarcie łez

Pożegnanie z urzędem oznacza również pożegnanie ze służbowym sprzętem. Na otarcie łez pozostaje jednak odprawa i to często taka, która wielu mogłaby osuszyć oczy na bardzo długo. Bogdan Koszuta, rozstając się po ostatnich przegranych wyborach z fotelem burmistrza Wąbrzeźna, dostał np. ponad 140 tys. zł: 69 720 odprawy emerytalnej (sześciomiesięczne wynagrodzenie), 34 860 odprawy w związku z końcem kadencji (trzymiesięczne wynagrodzenie) oraz ekwiwalent za 65 dni niewykorzystanego urlopu - 35 857 zł.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie